Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy
Gość cogito

sport

Rekomendowane odpowiedzi

Gość cogito

od pewnego czasu moja aktywność fizyczna spada i chciałam to jakos poprawić. zachwycona wskazówkami postanowiłam jeździc na rowerze. jednakże zapomniałam że nie mam roweru. ;)

zastanawiam sie nad bieganiem i ostatnio popularnym nordic walkingiem. ktos z was to uprawia? mozecie mi cos polecić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bieganie to całkiem dobry pomysł bo można biegać wszędzie i w każdej temperaturze, najlepszy jest las lub park z nieutwardzonymi ścieżkami. Jako środek dopingujący przydaje się dynamiczna muzyka w uszach.

Nordic walking to tylko efektywne chodzenie, polecam na całodniowe wycieczki po górach do poprawy formy się to nie nadaje.

Najlepiej jednak kup rower gdyż można dzięki niemu połączyć przemieszczanie się (doskonały środek transportu) z poprawą formy. Można nim jeździć w każdych warunkach pod warunkiem właściwego dobrania stroju.

Ważne aby kupić rower w prawdziwym sklepie rowerowym a nie np w supermarkecie.

 

btw. na zimę tanieją! ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ważne aby kupić rower w prawdziwym sklepie rowerowym a nie np w supermarkecie.

 

Dokładnie tak. Cena nie jest synonimem jakości, ale poniżej pewnej ceny nie da się wyprodukować dobrego roweru. A do tego dochodzi kwestia porad sprzedawcy - chętnie poświęcą czas i pozwolą dobrać rozmiar ramy, wyregulować wszystko itd.

 

btw. Jeżeli budżet jest dużym ograniczeniem, wówczas mocno polecam zakup maszyny używanej - w momencie sprzedaży rowerek traci jakieś 30% wartości, więc bardzo często można dostać prawdziwe perełki za znacznie obniżoną cenę.

 

A jeśli idzie o bieganie, to przypomina mi się cytat z jednego forum: "na szosie spotyka się tyyylu uśmiechniętych rowerzystów... widzieliście kiedyś uśmiechniętego biegacza?" ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli masz zamiar lub możliwość wykorzystać rower nie tylko jako środek do rekreacji/ćwiczeń, ale także jako środek transportu (do pracy, daleko do sklepu itp) to wydaje się to najbardziej uniwersalny środek. Oczywiście finansowo wychodzi najdrożej, ale koledzy/koleżanki z forum i ludzie w sklepach na pewno pomogą coś uszyć na miarę.

Nordic walking - nie tylko w góry, nie tylko na całodniowe wyprawy - ale w mieście wygląda dość... oryginalnie ;) Ale fajna sprawa - bo górna partia mięśni (ramionka) też pracują w czasie wypadów.

A bieganie - jeśli się ma czas i chęci to czemu nie ? Ale też trzeba mieć gdzie. Jak już w46 zauważył - asfalty odpadają. Niby można, ale po co męczyć stopy na czymś tak twardym ?

Życzę poprawy formy - bo ja poprawiam ją tylko za pomocą klawiatury :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rower wychodzi najdrożej? Nie zgadzam się, co najwyżej jest to wydatek bardziej "skoncentrowany" w czasie. Zakup używanego roweru (oczywiście nie ściganta, ale tzw. roweru miejskiego) jest tańszy, niż kupowanie co miesiąc biletu sieciowego przez rok. Rower spokojnie starcza na kilka lat, jeśli nie jest katowany, a koszty eksploatacji są bez porównania niższe, niż ceny biletów. Osobiście mam absolutną schizę na punkcie poprawnego działania roweru, a mimo to koszty eksploatacji ograniczają się u mnie głównie do łatania dętek. Za to w warunkach miejskich dojazdy sa bez porównania szybsze, co nie jest bez znaczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam podobny problem. Tyle, że rower w moim wypadku odpada, bo ćwiczyłem ten sport, i przy tempie, którym jeżdżę, moje zatoki były by martwe ;p

A bieganie, to jest świetne, szczególnie do zrzucania tkanki tłuszczowej, ale mnie osobiście strasznie męczy. Pół godziny biegu to jest coś strasznego. Bolą mnie zazwyczaj stopy na następny dzień.

 

Jeżeli chodzi o moją radę, spróbuj skakankę. Ja skakałem po 20 min do szybkiej muzyki. Przestałem, bo miałem kontuzję łydki - ale to jest super. Mniej się męczysz, niż przy biegu, a efektywniej zyskujesz kondycję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam podobny problem. Tyle, że rower w moim wypadku odpada, bo ćwiczyłem ten sport, i przy tempie, którym jeżdżę, moje zatoki były by martwe ;p

A w czapeczce termoaktywnej próbowałeś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie. Ogólnie przy takiej pogodzie jak teraz musiałbym zakupić cały strój odpowiedni do takich temperatur, a niestety nie mam takich funduszy obecnie. Więc pozostaje zakonserwować rowerek i czekać na wiosnę ;) Za to zrobiłem sobie ławkę i sztangę - to jest dobry sposób do palenia kalorii, a tego od sportu oczekuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość cogito

och!

dzieki za rady koledzy  :-*

do pracy mam 30 km wiec rowerkiem raczej sie nie da.

ile konkretnie powinien kosztowac dobry rower i co miec?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rower powinien kosztować od 800-1200 zł do hmm...

Aluminiowa rama o odpowiedniej wielkości dostosowanej do wysokości użytkownika,

amortyzator przedni który się ugnie ok 10% gdy się wsiądzie na rower, wygodne siodełko, przerzutki ... reszta zależy od zastosowania, upodobań i oczywiście zasobności portfela.

 

W ogólnej orientacji pomocny może być katalog: 

http://www.bikekatalog.pl/2008/?ppg=rowery_list&baza=rowery

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość cogito

tekie kwoty to jeszcze nie jest tak strasznie durzo. i pewnie da sie rozlozyc na raty.

 

widzialam takie rowery ktore maja przerwe w ramie pod siodelkiem. po co to?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mam taki,to chyba działa jak amortyzator.ja sobie kupiłem roczny,używany mało za 400(podobno VAT na rowery wzrósł i dziś kosztowałby taki 600),więc niby nieźle;dokupiłem większą kierownicę,wygodniejsze siodełko i światła-wyszło 480,teraz myślę nad wymianą pedałów.Sprawdza się to co mi kuzyn mówił przy zakupie-kupisz tani to dopłacisz potem.Generalnie jestem zadowolony,choć trzymanie w akademiku nieco mu nie służy,zwłaszcza że miejsce do trzymania niezadaszone,jak takie warunki rower znosi???mało jeżdżę i rzadko mi to przyjemność sprawia(najfajniej jednak góralem po górkach jeździć), po mieście za to sprawia się super i dojechać łatwiej.Jak jest ciepło to lubię biegać po krakowskich błoniach,u siebie w domu takiego fajnego miejsca nie mam >:( choć jakby się uwziąć to znalazłbym. Bieganie wydaje się lepsze-w krótszym czasie więcej energii się zużywa i mnie przynajmniej przyjemnie męczy.Ale to tylko jak jest ciepło,gdy jest zimno to mi się nie chce i parcieję :-[ a nord walking to mnie śmieszy ;):) i wydaje mi się sportem dla starszych lub otyłych ludzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tekie kwoty to jeszcze nie jest tak strasznie durzo. i pewnie da sie rozlozyc na raty.

 

widzialam takie rowery ktore maja przerwe w ramie pod siodelkiem. po co to?

Takie kwoty to absolutne minimum, za takie ceny dostanie się rower na którym jazda będzie efektywna i pojazd taki się nie rozpadnie. Wydaj tyle ile możesz ale nie mniej niż minimum.

 

Rower z "przerwą pod siodełkiem" to rower z pełną amortyzacją posiadający dodatkowo dumper (tylni amortyzator). Można liczyć na prawidłowe działanie takiej amortyzacji  w rowerach powyżej ok 3tyś, w tańszych jest to tylko atrapa która jedynie utrudnia jazdę i zwiększa ryzyko uszkodzenia roweru.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W przypadku roweru 800 zł to absolutne minimum, w miarę dobre rowery zaczynają się od 1500 zł. "Przerwa" pod siodełkiem, czyli amortyzator tylny, to, jak napisał w46, absolutna ściema w rowerach z niskiej półki. Lepiej kupić rower bez tego, bo nie dość, że będzie się psuło i piszczało, to jeszcze zamiast amortyzować będzie "pompować" w górę i w dół.

 

Moja ogólna sugestia: jesli musisz kupić rower tani, to zadbaj za wszelką cenę o to, żeby miał aluminiową ramę o odpowiednio dobranym przez sprzedawcę rozmiarze oraz w miarę przyzwoity widelec (kwestia to konsultacji ze sprzedawcą). W widelec amortyzowany raczej nie warto się bawić przy tej półce, bo może być podobnie, jak z amortyzatorem tylnym. Zadbaj o dobrą ramę, a resztę części z czasem możesz wymieniać i ulepszać (wbrew temu, co się mówi, poszczególne grupy osprzętu to nie tylko nazwy, a bardzo konkretne korzyści). Najważniejsza sprawa to zawsze komfort - rower ma być dopasowany do Ciebie, a nie na odwrót. Resztę naprawdę trzeba dopasować bardzo indywidualnie, najlepiej pogadać o tym ze sprzedawcą. Ewentualnie, tak jak mówiłem, warto pomyśleć nad rowerem używanym, ale tu trzeba troszeczkę pogrzebać, żeby nie polecieć na łatwą okazję i potem żałować.

 

Jeśli zależy Tobie na nowym i w miarę dobrym rowerze, na start polecam produkty polskiej firmy Kross - są sporo tańsze od porównywalnych produktów zagranicznych, na dodatek łatwo jest wynegocjować w sklepach zniżki około 15-20%, szczególnie zimą, gdy zmienia się rocznik katalogowy. W ogóle jesień/zima to idealny okres na kupowanie roweru, bo można znaleźć spore przeceny. No i tak jak mówiłem: zadbaj o dobrą ramę, bo resztę części potem się z łatwością wymienia. Z ramą już tak łatwo nie jest, bo nowa rama to tak naprawdę nowy rower.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość cogito

dziekuje za zainteresowanie i pomoc. nie szukam roweru najtanszego ale chce wiedziec czego unikac i na co zwracac uwage bo to wydatek na lata tak jak samochod a nawet bardziej

 

i co lepsze: klasyczna "damka" z klimatem czy bardziej "meski" rower?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spadł śnieg po kolana, setki miłośników rowerów jak codzień wyruszyło na trasy. Niestety ci bez lewitronu musieli porzucić rowery i iść pieszo do pracy (szkoły).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

i co lepsze: klasyczna "damka" z klimatem czy bardziej "meski" rower?

 

Damka lub "męski" z nieco obniżoną górną rurą ramy - to sprawa indywidualna.

 

 

waldi, ocieplenie klimatu jest, śnieg to tylko w górach ;)

btw, miękko się jeździ na śniegu  ;D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość macintosh

Spadł śnieg po kolana, setki miłośników rowerów jak codzień wyruszyło na trasy. Niestety ci bez lewitronu musieli porzucić rowery i iść pieszo do pracy (szkoły).

We wrocku rzadko jest śnieg. Jak jest to nigdy po kolana. Nie pośliźnie się samochód i nie wjedzie w Ciebie, bo masz ścieżki rowerowe i chodniki. Zimno i trochę bez sensu gdy jest śnieg. Jak było kiedyś 20cm śniegu - wsiadłem na rower i wpieprzyłem się w ten śnieg. Po ubitym nie działają hamulce - ale jak upadniesz to nie boli. Wszyscy napotkani ludzie się śmieją i uważają Cie za głupka.

Gdy jest zima i śniegu nie ma - jeździć można.

Gdy jest zima i śnieg jest - trzeba uważać, też da się jeździć.

Gdy jest zima i plucha - lepiej publicznym transportem lub zmechanizowanym swoim. Nawet w lecie gdy jest plucha - unikać roweru!.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nawet w lecie gdy jest plucha - unikać roweru!.

Dobre błotniki rozwiązują problem, jeśli tylko uważa się jednoczesnie na ochlapanie przez innych. Błotniki to żaden obciach, warto się wyposażyć choćby w zdejmowaną wersję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość macintosh

Dobre błotniki rozwiązują problem, jeśli tylko uważa się jednoczesnie na ochlapanie przez innych. Błotniki to żaden obciach, warto się wyposażyć choćby w zdejmowaną wersję.

Potrzebuję błotników. Ale wolę już normalną metalową wersję(choc cięższą) z dobrymi stabilizatorami przeciw wstrząsowymi.

Chodziło mi o pluchę gdy jest skrajnie zimno i wietrznie. Wtedy zimno jest przenikliwe.

Kupię wreszcie coś sportowego, bo głupio wpasc na zajęcia przepoconym, zgrzanym, zasapanym. Ja tak mam ciągle. Jakoś mam za mało czasu na dojechanie do uczelni

(~5km w ~15min 8) na wiekowym :-\ i nie zadbanym rupieciu :-[ , który skrzypi :'( )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chodziło mi o pluchę gdy jest skrajnie zimno i wietrznie. Wtedy zimno jest przenikliwe.

Kanadyjczycy na forach często mówią, że krytyczną temperaturą, przy której przesiadają się na autobus, jest -20. Także da się :) Dopóki smar nie zamarza, można jeździć ;D A tak na serio: to jest kwestia dobrania odpowiednich ubrań (o tym zaraz)

 

Kupię wreszcie coś sportowego, bo głupio wpasc na zajęcia przepoconym, zgrzanym, zasapanym. Ja tak mam ciągle.

Polecam ciuchy termoaktywne - na Allegro można złapać tzw. bezrękawniki albo koszulki z baardzo przewiewnego materiału, na dodatek powstrzymującego rozwój bakterii na skórze. Wtedy bierzesz tylko normalną koszulkę w plecak i problem jest rozwiązany. Istnieją też warianty takich ubrań zaprojektowane z myślą o zimie - szczególnie istotne są rękawiczki i ochraniacze na kolana, bo te marzną najbardziej. Do tego jakaś lekka, termoaktywna czapeczka i ubiór na "cebulkę" (wiadomo, najlepsze są ciuchy dedykowane na rower, ale w zwykłych też się da jeździć) i naprawdę da się żyć ;)

 

na wiekowym :-\

Składałem ostatnio rower z 1960 roku i jeździ, więc nie marudź :)

 

i nie zadbanym rupieciu :-[ , który skrzypi :'( )

Cuda potrafi uczynić sama wymiana (30 zł) i nasmarowanie (bardzo dobry olej to 15 zł, a butelka starcza na co najmniej 3000 km jazdy - ale NIE używaj WD-40!!) łańcucha :) Z reguły tyle wystarcza, chociaż warto oczywiście raz na jakiś czas rozebrać rower nieco mocniej i obejrzeć, czy nic się nie wyrobiło, bo często piski biorą się właśnie od tego. Za to z łańcuchem na 100% poradzisz sobie we własnym zakresie. Uwierz, że warto poświęcić na to ze dwie godziny :( Jakby co, dokładny przepis masz tutaj: http://www.cyf-kr.edu.pl/rowery/lancuch.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chodziło mi o pluchę gdy jest skrajnie zimno i wietrznie. Wtedy zimno jest przenikliwe.

Na ekstremalne zimno i wiatr polecam kurtkę z membraną + rękawice narciarskie (może nie są zbyt wygodne ale nie spotkałem innych równie ciepłych [a dłonie szybko marzną więc warto]) + ciepła czapka (lub czapka z membraną pod kask) + okulary.

 

Jeśli chodzi o jazdę po śniegu to jest jak najbardziej możliwa i bezpieczna pod warunkiem że jedziemy po śniegu a nie po lodzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeśli chodzi o jazdę po śniegu to jest jak najbardziej możliwa i bezpieczna pod warunkiem że jedziemy po śniegu a nie po lodzie.

 

Kiedyś próbowałem na mojej komunijnej ,,czajce,, pokonać 2km po odśnieżonym pługiem asfalcie , na pierwszych 20m leżałem chyba z 5 razy (dobrze że to był składak  ;D) potem leżałem tylko przy hamowaniu (kontra, podcinała tył , no i te gumy ), to był mój ostatni wypad na rowerze zimą. 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×