Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Rekomendowane odpowiedzi

A może jednak jak w filmie: dobór naturalny i jego brak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 13.06.2018 o 19:59, Flaku napisał:

Przy czytaniu książki mózg jest bierny. Chłonie historię. Przy grze komputerowej opracowuje on strategię działania

Z pierwszą częścią dotyczącą książek zdecydowanie się nie zgodzę. Mózg dostaje abstrakcyjny kod - język w postaci słowa pisanego, czasem mówionego. I z tego kodu musi zbudować cały świat: obraz, dźwięk i inne bodźce zmysłowe. Musi uruchomić swoje zdolności empatyczne żeby zrozumieć, co czują i dlaczego się zachowują tak a nie inaczej postaci z książki. Właściwie z opisu zachowań tych postaci i często szczątkowych (lub żadnych) opisów ich uczuć musi zbudować sobie obraz wiarygodnych ludzi (lub nieludzi). A i strategie też się na bieżąco w głowie budują: co ja bym zrobił w tej sytuacji? Jak się sytuacja może rozwinąć? Różnica polega na tym, że te strategie nie mają wpływu na dalszą akcję - stąd może powszechny powierzchowny osąd, że czytanie jest bierne dla mózgu.

Co do gier komputerowych natomiast - dostajesz najczęściej na tacy przepięknie i szczegółowo wygenerowany świat, Nieliczne gry wymagają ciągłego myślenia logicznego czy prawdziwego opracowywania strategii podczas grania. Większość wymaga nie tyle strategii co po prostu zachowania rozsądku (np: nie hałasuj na terenie wroga, nie łaź w środku dnia "aleją snajperów"), albo strategie są wymyślane przed rozgrywką. Często wielokrotnie przećwiczone przez gracza/zespół. A sama rozgrywka to już wykonywanie gotowych algorytmów. Wygra gracz/zespół który ma skuteczniejsze i lepiej przećwiczone. Podczas rozgrywek e-sportów już nie ma czasu na kombinowanie.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spokojnie, scenariusz idiokracji nam nie grozi.

 

Zastanawia mnie kilka rzeczy:

1. Przedmiotem badań byli "mężczyźni powoływani do wojska". Różne środowiska cechują specyficzne jednostki. Człowiek z dużą dozą samorefleksji, świadomie nie pójdzie do wojska o ile sytuacja go do tego nie zmusi. Jeżeli jak piszą - testy były robione na "mężczyznach powoływanych do wojska. W sumie mieli do dyspozycji 730 000 testów" to równie dobrze mogli zrobić test na milionie niedożywionych dzieci z afryki. Mogliby by wtedy wnioskować że ludzkość zapada się intelektualnie.

2. "Zauważono też różnice w spadkach wskazujące, że część spadu może mieć związek z otoczeniem, w jakim się człowiek wychowywał." - otoczenie które promuje siłę, agresję, czy bezmyślność - przecież z tego nie wyjdzie inteligencja.

3. " Choć z drugiej strony facebook, memy i inne strony z przewijanymi obrazkami są jak rozrywka dla małpki. Małpka siedzi i przegląda obrazki." - Ty wybierasz kontent, nikt cię do niczego nie zmusza. O ile sam nie jestem wielkim fanem facebooka, o tyle nie rozumiem tego hejtu wobec niego. Przecież to tylko narzędzie, a od ludzi zależy jak je wykorzystają. Od siebie dodam, że sam przeszedłem modę na FB, ale mi się znudził i zrozumiałem że wiele pułapek w nim jest, ot np. może niszczyć poczucie własnej wartości. Odnośnie memów, to sam lubię się odmóżdżyć po kilkugodzinnym maratonie programowania, albo przed snem.

4. Pozwolę sobie na cytat którego źródła nie pamiętam - "Testy na inteligencję, mierzą umiejętność rozwiązywania testów na inteligencję" - moim zdaniem liczba prezentująca współczynnik inteligencji nie jest precyzyjnie miarodajna. Człowiek z bardzo wysokim IQ nigdzie nie zajdzie jeżeli będzie emocjonalnym idiotą. Bardziej wpływ długofalowy na człowieka ma jego EQ, umiejętność samorefleksji, samozarządzania i przede wszystkim wytrwałość. Uważam że IQ jest płynne, zmienne i fleksyjne. Pod wpływem odpowiednich bodźców będzie rosnąć i rozwijać się, o ile osoba jako dziecko nie była niedożywiona (Pierwsze lata życia kształtują ludzki mózg). To oczywiście może też pójść w drugą stronę niestety, inteligencja może zostać zdławiona w nieodpowiednim środowisku i nigdy się nie rozwinąć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 hour ago, Tomek said:

2. "Zauważono też różnice w spadkach wskazujące, że część spadu może mieć związek z otoczeniem, w jakim się człowiek wychowywał." - otoczenie które promuje siłę, agresję, czy bezmyślność - przecież z tego nie wyjdzie inteligencja.

Tutaj kolega całkowicie poległ intelektualnie. Przecież chodzi o spadek, a nie porównywanie poziomów jednej grupy do drugiej. Chce kolega powiedzieć, że nagle genetycznie wzrosła u troglodytów agresja i bezmyślność? Brednie.

1 hour ago, Tomek said:

3. " Choć z drugiej strony facebook, memy i inne strony z przewijanymi obrazkami są jak rozrywka dla małpki. Małpka siedzi i przegląda obrazki." - Ty wybierasz kontent, nikt cię do niczego nie zmusza.

Alkoholika też nikt nie zmusza do picia, a jednak pije. Powodem dla którego Facebook realnie obniża IQ jest słynne zdanie Korwina-Mikke: Na świecie jest więcej idiotów nich geniuszy. Oraz "z kim przystajesz, taki się stajesz". Zatem przebywając w wirtualnym świecie, częściej trafi się debil niż intelektualista, który będzie zresztą brzydził się fb (tak, mówię o sobie, dziekuję). A zatem przeciętniak spadnie intelektualnie rozmawiając z ludźmi o niskim IQ. Obniżając swoje IQ, obniży IQ kolejnych osób itd. Tak powstaje mechanizm ogłupiania mas. Oczywiście najbardziej podatni się młodzi ludzie, dlatego efekt jest u nich najsilniejszy.

 

1 hour ago, Tomek said:

Pozwolę sobie na cytat którego źródła nie pamiętam - "Testy na inteligencję, mierzą umiejętność rozwiązywania testów na inteligencję" - moim zdaniem liczba prezentująca współczynnik inteligencji nie jest precyzyjnie miarodajna.

Brednie. Inteligencja jest precyzyjnie zdefiniowana: jest to szybkość widzenia i rozumienia rzeczy takimi jakimi są. Testy na IQ są substytutem występowania relacji w świecie zewnętrznym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, mankomaniak napisał:

Brednie.

Pokornie wnoszę o zmniejszenie poziomu arogancji i podwyższenie poziomu polemiki.

2 godziny temu, mankomaniak napisał:

Inteligencja jest precyzyjnie zdefiniowana: jest to szybkość widzenia i rozumienia rzeczy takimi jakimi są

No nie. Wykluczasz niewidomych. W dodatku tylko Ty wiesz jakimi rzeczy są, a to dość trudno zmierzyć u kogoś innego.

Tak naprawdę nie ma takiej definicji, nikt nie wie czym dokładnie inteligencja jest, stąd takie kłopoty z AI. Najbliższy precyzji jest Iloraz inteligencji dewiacyjny, ale on z oczywistych względów nie pokaże trendów pokoleniowych. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 minutes ago, Jajcenty said:

No nie. Wykluczasz niewidomych.

Widzę, że... ach, przecież nie mogę widzieć myśli.

21 minutes ago, Jajcenty said:

W dodatku tylko Ty wiesz jakimi rzeczy są, a to dość trudno zmierzyć u kogoś innego.

Miło mi, że tylko ja wiem, że kwadrat to kwadrat, a kot to kot. I że ln(e^x) = x.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, mankomaniak napisał:

Widzę, że... ach, przecież nie mogę widzieć myśli.

Witaj na KW. Tutaj Twoje wypowiedzi będą literalnie traktowane. 

10 minut temu, mankomaniak napisał:

Miło mi, że tylko ja wiem, że kwadrat to kwadrat, a kot to kot. I że ln(e^x) = x.

Właśnie pomyliłeś wiedzę z inteligencją. Mnie na przykład do łez bawi żart o homomorfiźmie z trywialnym jądrem.

A tak poważnie, według mnie, inteligencja to umięjętność postawienia problemu. Rozwiązanie jest drugorzędne. Najpierw trzeba umieć problem zdefiniować.

homomorfiZmie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
36 minutes ago, Jajcenty said:

Właśnie pomyliłeś wiedzę z inteligencją.

Przecież powiedziałem, że inteligencja to szybkość widzenia i rozumienia, a nie samo widzenie i rozumienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
9 godzin temu, Jajcenty napisał:

według mnie, inteligencja to umięjętność postawienia problemu. Rozwiązanie jest drugorzędne. Najpierw trzeba umieć problem zdefiniować.

Polemizowałbym.:)

Postawienie, zdefiniowanie, ujęcie problemu to owszem, podstawowy krok naukowej metody badawczej ( jak również gdzie indziej), ale ( wg mnie ;)) cała zabawa zaczyna się poźniej, kiedy inteligencja rozwija skrzydła przy budowaniu teorii i stawianiu hipotez, pełną parą stosując logikę, dedukcję, indukcję, abstrachowanie itd, itp, pracując nad jego rozwiązaniem.

No i wysoce inteligentni musieliby mieć ciężkie życie: mieliby ( bo dostrzegaliby) więcej problemów.;)

Edytowane przez 3grosze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
Godzinę temu, 3grosze napisał:

stosując logikę, dedukcję, indukcję, abstrachowanie

To wszystko wiedza. Można tego wyuczyć, choć oczywiście inteligencja bardzo pomaga :D

Jeśli wziąć SI do rozpoznawania twarzy i dać temu zabawkę wymagającą dopasowania figur do konturu, to nawet nie zauważy problemu do rozwiązania. Ile różnych SI trzeba ze sobą połączyć by taki twór zorientował się "sam z siebie" do czego służy taka zabawka? Dlatego, jak sądzę, @Afordancja obrzuca AI inwektywami "prosty klasyfikator", w czym się z nim zgadzam z pominięciem przymiotnika prosty :)

Ale zmusiłeś mnie do namysłu i weryfikacji, zatem redefiniuję: Inteligencja to zdolność tworzenia wiedzy. Dlatego zgadzam się ze stwierdzeniem, że testy inteligencji mierzą umiejętność rozwiązywania testów.

Edytowane przez Jajcenty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Jajcenty napisał:

To wszystko wiedza

Trudno posądzać o tę wiedzę inteligentnych lecz niewykształconych.:)

54 minuty temu, Jajcenty napisał:

Dlatego zgadzam się ze stwierdzeniem, że testy inteligencji mierzą umiejętność rozwiązywania testów.

Trenując rozwiązywanie testów na IQ, osiąga się coraz lepsze (acz nie do nieskończoności :() wyniki. I teraz pytanie: rosną umiejętności czy inteligencja? Jakimś testem:D trzeba by to sprawdzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
55 minutes ago, 3grosze said:

Trenując rozwiązywanie testów na IQ, osiąga się coraz lepsze (acz nie do nieskończoności :() wyniki. I teraz pytanie: rosną umiejętności czy inteligencja? Jakimś testem:D trzeba by to sprawdzić.

Rośnie inteligencja. Nieistotne, że głównie w tym zakresie jak wykonywanie testów. Jednak umysł się rozwija, a ponieważ działa w oparciu o skojarzenia, to zaczyna też dostrzegać podobne zależności w świecie zewnętrznym. Oczywiście pod warunkiem, że lubi bawić się w ćwiczenia IQ, inaczej będzie to wypierał.

  • Pozytyw 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spokojnie. Proces ulegnie naturalnemu zahamowaniu, a później powtórzy się. Taki długi cykl trwający tysiące lat. Głupich będzie za dużo i nie będą w stanie się utrzymać, ponieważ wystąpią problemy z wojnami, epidemiami i innymi zabójczymi czynnikami. Teraz żyjemy i rozwijamy się "na plus"  dzięki grupom myślących osób. Reszta to konsumenci lub szkodniki (w rozumieniu rozwoju). Myślę że po osiągnięciu dna, znowu zacznie się ekspansja ludzi inteligentnych. Chyba w filmie "Maszyna czasu" był taki wątek. Ludzkość praktycznie wymarła, ale później podzieliła się na dwa lub trzy gatunki. Jeden super inteligentny rządzący tym prostym, a dodatkowo był jeszcze zupełnie zdziczały trzeci gatunek. To też jest scenariusz, bo wystarczy że zaczniemy się bawić w edycję genów i może wyjść podobnie. W dłuższej perspektywie oczywiście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 14.06.2018 o 19:56, mankomaniak napisał:

Media wyłapują takie jednostki, a masy biorą jednostki jako normę

Trochę temat musnąłeś ale można to dokładniej zweryfikować i to zrobiono:

http://wei.org.pl/article/18-do-1-czyli-kto-i-co-nam-serwuje-w-fastmediach/

Cytat

Konkretnie zaś Duńczycy. Cierpliwi i dokładni przeprowadzili badania wśród ponad 3300 dziennikarzy z 17 państw. Polski wśród nich nie było, bo miały to być kraje najbardziej rozwinięte. Może jesteśmy na 18 miejscu, albo jakoś w pobliżu, choć tak jak Wiech, przypuszczam, że wątpię.

...

W redakcjach jest 3 razy więcej feministek i zielonych, niż średnio w populacji. Nieco rzadziej do mediów pchają się komuniści, entuzjaści Unii i tzw. liberalni demokraci – tacy jak od nas z PO, czy dawnej Unii Demokratycznej/Wolności, czyli generalnie lewica z urzędów, korporacji i szkół, albo taka, co dużo siedzi w domu i Starbuksie, bo ma wolny zawód. Tych po redakcjach jest dwa razy więcej niż w populacji.

....

Okazało się również, że proporcje te wprost przekładają się na dobór tematów, oraz sposób opisywania i komentowania rzeczywistości. Krótko mówią jeśli gdzieś w kółko czytamy o prawach kobiet, parytetach płciowych i takich tam, to nie dlatego, że społeczeństwo jakoś specjalnie się tym interesuje, ale dlatego, że to feministki zaludniają redakcje.

...

Dokładnie na odwrót, a nawet o wiele bardziej niż dokładnie na odwrót, jest z konserwatystami. Tych w redakcjach jest średnio 6 razy mniej niż ogółem w społeczeństwie.

 

Edytowane przez thikim

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
2 godziny temu, thikim napisał:

rochę temat musnąłeś ale można to dokładniej zweryfikować i to zrobiono:

No nie wiem, powołuje się na jakieś mityczne badania bez wskazania źródeł, ale pal sześć. pewnie można to wyszukać. Jednak to:

Cytat

Ta wielka dysproporcja i rozdźwięk pomiędzy tym, czym żyją redakcje, a ogół społeczeństwa i tym jak postrzegają świat, może w jakiś sposób tłumaczyć coraz częściej powtarzające się wpadki rożnego rodzaju ekspertów. Najjaskrawsze przypadki z ostatnich lat to zwycięstwo PiS, czy Trumpa w Ameryce i Brexit.

 

to nadużycie. Rządy PiS to skutek naturalnego zużycia poprzedniej władzy, a poparcie ma pewnie mniejsze niż 30%, Trump wygrał mniejszością 45% głosujących, a Brexit to 52%. Jakoś trudno mi się zgodzić z tą "ogromną" dysproporcją. I cały ten artykuł, to jakaś duża dywagacja. 

Po prostu nasze poglądy są tak rozdrobnione, że zasadniczo nikt nie jest reprezentowany i wszyscy mają poczucie, że to ci inni rządzą. Witajcie w klubie, mam tak od '89 :)

Demokracja sucks. Problem w tym, że inne formy even bardziej :)

Edytowane przez Jajcenty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

13 godzin temu, thikim napisał:

na odwrót, jest z konserwatystami. Tych w redakcjach jest średnio 6 razy mniej niż ogółem w społeczeństwie.

Mają problemy z wyartykułowaniem myśli? :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 hours ago, Jajcenty said:

Rządy PiS to skutek naturalnego zużycia poprzedniej władzy

Wątpliwe. PIS (w tym Duda) i Trump wygrali dzięki mediom społecznościowym, jak Facebook i Youtube. Ja na przykład nie do końca rozumiem, dlaczego ten ostatni proponuje mi ciągle jakieś filmiki z atakami PISowców na POwców, Kodowców itp. mimo że przecież nie popieram PISu. Widocznie po prostu jest to zorganizowany atak konserwatystów. Media społecznościowe, jak dowiodłem, obniżają IQ, co oznacza, że działają w nich ludzie coraz mniej inteligentni. Ludzie mniej inteligentni to zazwyczaj konserwatyści (dowiedzione naukowo). Implikuje to, że media społecznościowe generują pokolenie konserwatystów. Jest to swego rodzaju paradoks, bo powszechnie uważa się, że Facebook jest "lewacki". W rzeczywistości jednak to właśnie on pomógł wygrać PISowi, Trumpowi i Brexitowi. Wniosek jest więc taki, że im bardziej popularne będą facebooki i youtuby, tym silniejsi będą konserwatyści i tak długo będą mieć władzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Media społecznościowe rzeczywiście pomogły wygrać PiSowi. Ale błędnie interpretujesz to w jaki sposób.

To nie zwolennicy PiSu w mediach społecznościowych pomogli mu wygrać. Przeciwko PO zmobilizowało się mnóstwo osób całkowicie niezwiązanych z PiSem.

Media społecznościowe dały bardzo silny negatywny elektorat dla PO i Komorowskiego.

W drugiej turze prezydenckich ten elektorat w najlepszym razie dla PO nie poszedł na wybory.

21 minut temu, mankomaniak napisał:

Facebook jest "lewacki". W rzeczywistości jednak to właśnie on pomógł wygrać PISowi, Trumpowi i Brexitowi

Ale to bardziej YT i TT pomogły im wygrać.
FB pomógł jak wcześniej pisałem: głównie robiąc elektorat negatywny dla PO.

 

21 godzin temu, Jajcenty napisał:

a poparcie ma pewnie mniejsze niż 30%, Trump wygrał mniejszością 45% głosujących, a Brexit to 52%

Znaczy się 52 % to też mniejszość? :)

Owszem, ale istotą demokracji jest to wygrywanie mniejszością. Większą jednak niż mniejszość pozostałych.

Problemem Polski nie jest kijowa z natury rzeczy demokracja ale demokracja parlamentarna gdzie trójpodział władzy polega na tym że rządzi władza ustawodawcza co z kolei oznacza: prezes partii która ma większość. Ale taki mamy ustrój.

 

21 godzin temu, Jajcenty napisał:

to nadużycie. Rządy PiS to skutek naturalnego zużycia poprzedniej władzy, a poparcie ma pewnie mniejsze niż 30%, Trump wygrał mniejszością 45% głosujących, a Brexit to 52%. Jakoś trudno mi się zgodzić z tą "ogromną" dysproporcją

Myśl jest przecież nie taka dlaczego wygrał PiS czy Trump. Tylko dlaczego eksperci się mylili. LOL
Nie chodzi o dysproporcję wygranej o której piszesz tylko o wpadki ekspertów.

35 minut temu, mankomaniak napisał:

Media społecznościowe, jak dowiodłem, obniżają IQ, co oznacza, że działają w nich ludzie coraz mniej inteligentni.

Dokładnie i dlatego badania pokazują jak wielu tam lewicowców :)

A że pomagają konserwatystom wygrać? Przecież ludzkość jest coraz mniej inteligentna. Pomóc przeciwnikom wygrać? To dokładnie pasuje do tej tezy.

Edytowane przez thikim

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, thikim napisał:

Nie chodzi o dysproporcję wygranej o której piszesz tylko o wpadki ekspertów.

Eksperci się pomylili bo większość jest w granicach błędu statystycznego. Dodatkowo, co znaczy eksperci? Wszyscy? Odnoszę się do tego, że jedna i druga strona złośliwie, z premedytacją, manipulatorsko przesadza oceniając wynik i siłę swojego mandatu. 

I tak, 52% to w przedziale ufności. W tak ważnych i kosztownych sprawach możnaby się domagać quorum i  większości 2/3, ale co ja tam będę brytyjczykom doradzał. I żeby nie było, jestem eurosceptyczny (głównie z powodu biurokracji epickich rozmiarów), ale  52% to coś jak 1:0 w piłce. Bardziej remis :)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
29 minut temu, Jajcenty napisał:

I tak, 52% to w przedziale ufnośc

Ciekawa teoria że 52 % jest mniejszością w przedziale ufności :)
Wrzucam ciekawy link (żeby nie zgubić) str. 36:

Wszystkie partie w Europie sklasyfikowane i nawet dość sensownie: PiS - jest sklasyfikowany jako partia lewicowa :) gdyby komuś coś tam chciało się przeinaczać.

https://research.hks.harvard.edu/publications/getFile.aspx?Id=1401

29 minut temu, Jajcenty napisał:

tak ważnych i kosztownych sprawach możnaby się domagać quorum i  większości 2/3

W ten sposób to 80 % ważnych spraw nigdy byś nie przegłosował :) Ale co ja tam mogę wiedzieć :D
Proponuję np. takie głosowanie: czy chcesz 1000+ na każde (nawet dorosłe) dziecko :D to by miało szansę. Tego chcesz?
Ale jeśli 66 % jest lepsze niż 50 % to może 88 % jest jeszcze lepsze? Albo 99%? Dlaczego właściwie 66%? :D
Demokracja jest nieefektywna ale przy 66 % to już nie ma prawa działać.
Na dziś jesteśmy skazani na najgorszą z odmian demokracji czyli parlamentarną. I nie da się tego zmienić. Właśnie z powodu 66 %.

Edytowane przez thikim

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, thikim napisał:

Ciekawa teoria że 52 % jest mniejszością w przedziale ufności

Gdyby wybory odbyły się dzień później, albo wcześniej, lub w deszczowy dzień to wyszłoby 48% albo.... 

Godzinę temu, thikim napisał:

W ten sposób to 80 % ważnych spraw nigdy byś nie przegłosował :) Ale co ja tam mogę wiedzieć :D

Większość kwalifikowana to nie jest mój pomysł. https://pl.wikipedia.org/wiki/Większość_kwalifikowana trochę ubezpiecza przed durnymi fluktuacjami.

Godzinę temu, thikim napisał:

Proponuję np. takie głosowanie: czy chcesz 1000+ na każde (nawet dorosłe) dziecko :D to by miało szansę. Tego chcesz?

Tak właśnie teraz mamy. Prosta większość. Przy kwalifikowanej 2/3 taki wniosek  nie przejdzie, bo ponad 1/3 zdaje sobie sprawę kto za to zapłaci. Zatem tak, kwalifikowana większość mogłaby ochronić nas przed erupcjami populizmu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
34 minuty temu, Jajcenty napisał:

Gdyby wybory odbyły się dzień później, albo wcześniej, lub w deszczowy dzień to wyszłoby 48% albo....  

A gdyby tak się odbyły w Twojej wyobraźni? :D Gdyby. Owszem. Mogłoby też być 56 % :)

Ale rozmawiajmy o faktach. 52 % podałeś, załóżmy że to był fakt.

34 minuty temu, Jajcenty napisał:

trochę ubezpiecza przed durnymi fluktuacjami.

Albo betonuje durne fluktuacje takie jak demokracja parlamentarna :)

34 minuty temu, Jajcenty napisał:

Przy kwalifikowanej 2/3 taki wniosek  nie przejdzie, bo ponad 1/3 zdaje sobie sprawę kto za to zapłaci

Cudowna wiara w znajomość ekonomii przez ponad 1/3 populacji. Załóżmy nawet (ale tylko na chwilę) że masz rację. Dasz sobie głowę albo coś innego uciąć że te 1/3 będzie miało większą motywację iść do głosowania niż te 2/3 liczące na 1000 zł? :D
Zauważ że "dostanę 1000 zł/dziecko - emocja pozytywna. Jeden zagłosuje za 1000, inny za 2000, inny z trójką dzieci za 3000 zł/miesiąc.
Zabiorą komuś ileś tam zł? Nie wiadomo ile z góry komu. Emocja negatywna bez skonkretyzowania. Mało to mobilizujące do pójścia.
No i kwestia podstawowa: Ilu ludzi pełnoletnich ma dzieci a ilu nie. Bo to i tak najbardziej by decydowało.

34 minuty temu, Jajcenty napisał:

Tak właśnie teraz mamy

Oj, nie. 500 zł na każde dziecko to ostatnio PO obiecywała :) więc jeszcze tak nie mamy :D

http://natemat.pl/170593,po-zlozy-projekt-ustawy-ktora-zaklada-500-zl-na-kazde-dziecko-schetyna-wszystkie-dzieci-sa-dobrego-sortu

Cytat

Politycy Platformy Obywatelskiej poinformowali na dzisiejszym briefingu prasowym, że złożą projekt ustawy, która zakłada przyznawanie 500 zł każdemu dziecku.

 

Edytowane przez thikim

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
56 minut temu, thikim napisał:

A gdyby tak się odbyły w Twojej wyobraźni? :D Gdyby. Owszem. Mogłoby też być 56 %

Argumenty nie robią się lepsze od powtarzania, ale spróbuję: powszechnie wiadomo, że dzień tygodnia, pogoda, liczba dni głosowania są czynnikami mającymi wpływ na wynik głosowania. Wiedzą o tym politycy i czasami próbują to wykorzystać. To jest fakt. W tej sytuacji dwa procent przewagi to fluktuacja - w mojej opinii. 

Edytowane przez Jajcenty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, thikim napisał:

Cudowna wiara w znajomość ekonomii przez ponad 1/3 populacji. Załóżmy nawet (ale tylko na chwilę) że masz rację. Dasz sobie głowę albo coś innego uciąć że te 1/3 będzie miało większą motywację iść do głosowania niż te 2/3 liczące na 1000 zł? :D
Zauważ że "dostanę 1000 zł/dziecko - emocja pozytywna. Jeden zagłosuje za 1000, inny za 2000, inny z trójką dzieci za 3000 zł/miesiąc.
Zabiorą komuś ileś tam zł? Nie wiadomo ile z góry komu. Emocja negatywna bez skonkretyzowania. Mało to mobilizujące do pójścia.

 

a jednak ludzie czasem zaskakują i tak oto w Szwajcarii było kiedyś referendum w sprawie dochodu podstawowego i zdecydowana większość więcej nawet niż to 2/3 była przeciw. (no chyba że tam sami ekonomiści żyją)

https://wpolityce.pl/swiat/295528-zdumiewajace-szwajcarzy-odrzucili-w-referendum-pomysl-gwarantowanego-dochodu-dla-kazdego-to-sie-nazywa-odpowiedzialnosc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Witam;Przeczytałem wszystkie posty; Tylko jedna osoba zwróciła uwagę na chemię. Chemię mamy dzisiaj wszędzie,niema produktu do jedzenia żeby nie było chemii.Chemia jest w powietrzu,-chemitralsy.  Chemia jest w wodzie,fluorowanie. Chemia jest w jedzeniu,Ulepszacze,spulchniacze, utrwalacze, sztuczne słodziki - aspartam, Jedzenie obrabia się chlorem, itp. - itd. Kiedyś w wojsku dodawali '' BROM '' - do kawy . Żeby chłopaki byli spokojniejsi. A teraz ,jest jednym ze składników rozpylanych w powietrzu. Plus inne badziewie. Po takiej dawce chemii; - IQ - spada ,na głowę. Wszyscy są przymuleni, ( przytruci ). Mały drobiazg, prawdziwa kawa ,powoduje uszkodzenia połączeń  neuronów w mózgu , i to na stałe,czyli bezpowrotnie tracimy te połączenia  .Całe szczęście że ich są miliardy. No to mamy - Alzheimera - ,na starość. Dodajmy do tego smog elektromagnetyczny, i mamy komplet przyczyn debilizmu w społeczeństwie. Komuś jest to na rękę. Przyczyn jest wiele. A skutek jest tylko,jeden - społeczeństwo staje się ograniczone. Pozdrawiam.

Edytowane przez wilk
Proszę przestać pisać kolorkami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×