Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Rekomendowane odpowiedzi

Z artykułu "How strong was the bottleneck associated to the peopling of the Americas? New insights from multilocus sequence data", opublikowanego w piśmie Genetics and Molecular Biology, dowiadujemy się, że oryginalna populacja ludzi, którzy dotarli do Ameryki wynosiła zaledwie 250 osób. Zmiana od kilkuset osób do około 40 milionów mieszkańców Ameryk, którzy zaadaptowali się do wielu różnych warunków środowiskowych, jest niezwykle interesująca. To pozwala zrozumieć, jak działa ewolucja i różnorodność genetyczna, mówi profesor Michael Crawford z University of Kansas.

Naukowcy przeanalizowali dziewięć niekodujących regionów z próbek DNA pobranych od Chińczyków, 10 grup mieszkańców Syberii oraz 10 populacji rdzennych mieszkańców obu Ameryk.

Próbki od mieszkańców Syberii zostały pobrane zaraz po upadku ZSRR. Crawford, który jest ekspertem od genetyki ludów Syberii stał na czele pierwszej zagranicznej ekspedycji antropologicznej, która dotarła na Syberię w latach upadku ZSRR. Uczony pracował też nad odszyfrowaniem dróg migracji Eskimosów i Aleutów z Syberii. Z kolei w 2015 roku brał udział w projekcie naukowym, którego celem było odnalezienie śladów przodków wszystkich współczesnych mieszkańców Ameryk.

Podczas najnowszych badań zsekwencjonowano dziewięć niekodujących regionów DNA od ludzi mieszkających od Chin po Amerykę Południową. Wielokrotne analizy wykazały, że grupa, której potomkowie zaludnili z czasem Ameryki liczyła od 229 do 300 osób. Jednak, jak podkreśla Crawford, nie była to jednolita wspólnie podróżująca grupa.

To nie było tak, że w pewnym momencie jakaś 250-osobowa grupa postanowiła podążyć za przewodnikiem i dotarła do Ameryki. To był proces rozdzielania się grup łowców-zbieraczy. Tam mogło być około 50 osób, a gdy grupa się dostatecznie powiększyła, doszło do jej podziału i przejścia części ludzi na inne tereny. Potem był kolejny podział i kolejny. W końcu po 15 000 lat ich potomków można było znaleźć już na terenie dzisiejszej Argentyny, stwierdza uczony.


« powrót do artykułu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

* 250 osób,

* blisko spokrewnionych?

* zaludnia dwa kontynenty!

* 2018 na świecie jest 2208 osób z majątkiem szacowanym przez Forbes na co najmniej miliard $

* Co w razie "W"?

Bo na moje oko to autorzy badań właśnie oświadczyli śmietance finansjery, że mają realne szanse własnymi siłami odbudować cywilizację.

Przez cieśninę Beringa przeszła grupa zbieracko łowiecka, obecnie możliwości są o wiele większe.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co pamiętam, to przy zamkniętej populacji potrzeba minimum 1000 członków aby nie doszło do niekorzystnych zmian genetycznych. Jeśli mamy do czynienia z małymi grupami o dużej dzietności i kontaktach oraz wymianie osobników populacji raz na jedno-dwa pokolenia, to możliwe jest uzyskanie zbliżonych efektów przy znacznie mniejszej ilości.

Rozsądny szaman/wódz/kapłan/starszy zdawał sobie sprawę z zagrożeń rozmnażania wsobnego i pilnował aby utrzymać normy socjalne ograniczające takie sytuacje. A czego nie udało się upilnować to rozwiązywała natura, jednostki z dużymi defektami nie miały szans na dojrzewanie i dalsze przekazywanie niekorzystnych mutacji.

  • Pozytyw 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

(Od razu ostrzegam że się rozpisałem z dygresjami i nie liczę na to że ktoś to przeczyta )

"Natura" i owszem problemy ograniczonej puli genetycznej likwidowała, ale wracając do pytania.

Co w razie "W"?

Czy jako cywilizacja jesteśmy obecnie w stanie ... w razie kataklizmu ogarniającego całą planetę ... powiedzmy stworzyć zamkniętą społeczność, czy społeczności? Wiem że to scenariusz dziesiątek publikacji z zakresu SF. Zimnowojenne schrony atomowe, kolonie na innych ciałach niebieskich, i tym podobne.

Szkopuł w tym że to beletrystyka a w realnym życiu? Chińczycy pod Pekinem mają monstrualny kompleks bunkrów, to samo (podobno) Moskwa. Na całym świecie rozsiane banki nasion. Większość krajów rozwiniętych ma zabezpieczone w odpowiedni sposób dziedzictwo naukowe i kulturalne. O tych projektach przynajmniej się słyszało.

...

Teraz w tym monnecie coś w nas trafia pandemia, meteor, rozbłysk słoneczny, et cetera, grunt że populacja spada z poziomu 7 miliardów do optymistycznie paru milionów ludzi którzy zdołali się ukryć w specjalnie do tego przeznaczonych miejscach, wojskowi, naukowcy, politycy, miliarderzy, więc ludzi nieprzypadkowych o określonych umiejętnościach, wiedzy i z dostępem do zasobów. Scenariusz w miarę realny?

Jak by to wyglądało? Czy by przetrwali? Czy mieli by perspektywę rozwoju (odbudowa cywilizacji), czy dogorywali by w ruinach starej.

A skąd te pytania i co mnie skłoniło do ich zadania? Jak tylko przeczytałem artykuły przypomniałem sobie inny z przed paru lat o kondycji naszej rodzimej Obrony Cywilnej. Z racji ustawowego obowiązku dokonywano inwentaryzacji sprzętu, obiektów, sprawdzano gotowość do podjęcia zakładanych działań.

i ... klops.

Tak więc wzięło mnie na rozważania, co by było gdyby, optymistą nie jestem. Półtorej miesiąca na zapasach przetrwam (gdzie i jak to inna kwestia), ale chciałbym przynajmniej wiedzieć. Jako gatunek przetrwamy?

Są jakieś oficjalne, współczesne i dostępne dla ogółu analizy, raporty, opracowania, schematy procedur co można podlinkować. Te do które można na szybko wygooglować odnoszą się do okresu Układu Warszawskiego :) nie dość że fragmentaryczne to i niewiele z nich wynika. Technologia poszła naprzód, możliwości są większe. O ile poradniki z czasów zaszłych jak poradzić sobie w warunkach skrajnych, odkopywane z półek bibliotek osiedlowych przez entuzjastów preperingu nadal są przydatne, to nie ma w nich informacji o:

  • gdzie w mojej okolicy jest sprawny schron, bunkier przeciwlotniczy
  • jakie procedury obowiązują ludność cywilną (aktualne)
  • jak przebiegają drogi ewakuacji z ośrodków miejskich
  • gdzie znajdują się awaryjne źródła wody (pompy miejskie, takie z rączką)

To wszystko warto by wiedzieć przed tragedią, bo umówmy się nie wiadomo jak będą funkcjonowały służby, czy będą funkcjonowały.  Pomijając to że zasadniczej służby wojskowej niema (a w ramach niej człowiek coś tam wiedzy podłapał), nie każdy służy w formacjach mundurowych Wojsko, WOT, Policja, Straż Pożarna, jednostki ratunkowe: GOPR, WOPR czy biały personel (też mają przeszkolenie w razie "W").

Jako cywil chciałbym żeby w ramach szkoły, studiów, szkoleń BHP, były przekazywane informacje z zakresu Obrony Cywilnej, Albo żeby władza reaktywowała obowiązkowe szkolenie wojskowe (dla obu płci). Nie piszę tego jako wielki entuzjasta militaryzacji, ale jako "cykor" który chciałby wiedzieć jak przeżyć.

A jak nie to Bill Gates, Warren Buffett, rodzinka Rokefelerów i reszta miliarderów gdzieś wypłyną ... może.

 

 

  • Pozytyw 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
2 godziny temu, krzysztof B7QkDkW napisał:

jako cywil chciałbym żeby w ramach szkoły, studiów, szkoleń BHP, były przekazywane informacje z zakresu Obrony Cywilnej, Albo żeby władza reaktywowała obowiązkowe szkolenie wojskowe (dla obu płci). Nie piszę tego jako wielki entuzjasta militaryzacji, ale jako "cykor" który chciałby wiedzieć jak przeżyć

Popieram, całym sercem, ale chciałbym aby te szkolenia czy też kursy były przeprowadzane "na prawdę" czyli z informacją na temat jak i co używać, z pełnymi szkoleniami na temat pierwszej pomocy i szczególnie organizacji ludzi w przypadku jakiejś katastrofy. I nie mam na myśli nie tylko tzw. "Extinction Level Event" ale także relatywnie małe lokalne problemy jak powodzie, pożary na dużych obszarach itp. Bo jak na razie wygląda to tak, że jak powstaje problem to pierwsze kilkanaście godzin wygląda jak pożar w burdelu.

P.S. Ten problem dotyczy nie tylko Polski

Edytowane przez rahl
Korekta

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 2.05.2018 o 22:43, krzysztof B7QkDkW napisał:

Co w razie "W"?

A co to jest "W"?

Sorry, że pytam, ale chyba jestem laik w tym "skrócie".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie, z tym że u mnie w rodzinie kojarzyło się to z "Godziną W" - Powstanie Warszawskie. A z biegiem lat doszło:

  • Wojna
  • Wypadek
  • Wymieranie triasowe
  • Wywiadówka we Wtorek  :)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, krzysztof B7QkDkW napisał:

Dokładnie, z tym że u mnie w rodzinie kojarzyło się to z "Godziną W" 

To między innymi dlatego pytałem, bo nie wiedziałem w jakim kontekście mam to "W" rozumieć. Używanie takich skrótów, chyba nie jest zbyt szczęśliwe i chyba też niepotrzebne. Przecież krzysztof mógł napisać: "* Co w razie wojny?". I wszytko byłoby jasne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Sławko

No nie wiem, większość ludzi z którymi pisałem/rozmawiałem nie ma problemu ze sformułowaniem "w razie W". Pierwszy raz się spotykam z takim przypadkiem niezrozumienia. Poza tym, ma ono znacznie szersze znaczenie(jak to napisał krzysztofB7QkDkW) niż tylko wojna, to ogólnie rozumiany zamiennik wszelako rozumianych nieszczęść, wypadków, katastrof, pecha  itp.

P.S. Dwóch znajomych obco-krajowców ledwie posługujących się językiem polskim nie ma z tym problemu, podobnie jak z użyciem słowa "masakra" ;)

Edytowane przez rahl
Korekta

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 3.05.2018 o 15:01, rahl napisał:

Albo żeby władza reaktywowała obowiązkowe szkolenie wojskowe (dla obu płci)

Po to powstały WOT.

W dniu 3.05.2018 o 12:37, krzysztof B7QkDkW napisał:

Czy by przetrwali? Czy mieli by perspektywę rozwoju (odbudowa cywilizacji), czy dogorywali by w ruinach starej. 

Raczej tak. Ale to zależy od charakteru czynnika powodującego wymieranie.

Zakładając jednak że pytanie nie jest bezprzedmiotowe przy założeniu że czynnik ustępuje lub nie dotyczy tej populacji to:

powinni przetrwać.

Aczkolwiek dużo zależy od rozmnażania. A jak widać nawet w sprzyjających warunkach może być z tym źle.

Zakładając że ich rząd nie przyjąłby modelu chińskiego w rodzaju: jedno dziecko na rodzinę albo zachodniego w rodzaju: więcej dzieci jest w małżeństwach jednopłciowych - to powinni przetrwać.

Ludzie generalnie są stworzeni do przetrwania chyba że wszelkimi sposobami z tym przetrwaniem walczą.

 

  • Negatyw 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, thikim napisał:

Po to powstały WOT.

Błądzi pan tak, jak błądzić bardziej nie można. Pan również lubi wsadzać armacie od przodka? Jak niby nieaktywny w rządzie "mistrz" m?

1 godzinę temu, thikim napisał:

Zakładając jednak że pytanie nie jest bezprzedmiotowe przy założeniu że czynnik ustępuje lub nie dotyczy tej populacji to

Zakładając, że czynnik zadający pytanie, do którego inny czynnik, który sili się na odpowiedź – jaka by nie była – spróbuje ogarnąć odpowiedź, która (co prawda) jego nie dotyczy, bo ten, który próbuje odpowiedzieć, na głowie stając, nie bardzo rozumie, o co mu samemu chodzi. Panie thikim, ogarnij się pan. Tak z grubsza chociaż.

1 godzinę temu, thikim napisał:

Aczkolwiek dużo zależy od rozmnażania

Szanowny panie. Szanujemy pana prywatność. Rób to pan bez przechwalań. 10 razy 500 plus masz już pan w końcu.

Masz to pan z moich podatków. Pomyśl pan jeszcze raz, bo ja nie jestem króliczką.

  • Negatyw 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×