Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Układ odpornościowy matki odpowiada za homoseksualizm młodszego syna?

Rekomendowane odpowiedzi

W PNAS opublikowano wyniki ważnych badań pod tytułem Male Homosexuality and Maternal Immune Responsivity to the Y-Linked Protein NLGN4Y. To pierwsze laboratoryjne badania matek homoseksualnych mężczyzn, dla których to badań inspiracją stały się dane statystyczne mówiące o związku pomiędzy posiadaniem starszych braci, a prawdopodobieństwem, że młodszy brat będzie homoseksualistą. Statystyczne wskazówki na ten temat istnieją od ponad 2 dekad.

Główny autor badań, profesor Tony Bogaert z Brock University mówi, że w ich trakcie uzyskano jedne z najważniejszych od 10-15 lat wyników dotyczących orientacji seksualnej mężczyzn. W zespole Broecka znajdowali się też uczeni z Uniwersytetu Harvarda i Uniwersytetu w Toronto. Implikacje tych badań będą bardzo głębokie, szczególnie jeśli ich wyniki zostaną niezależnie potwierdzone. Poza lepszym zrozumieniem 'efektu starszego brata' pomogą one potwierdzić tezę, że – przynajmniej w przypadku mężczyzn – orientacja seksualna silnie oparta jest na podłożu biologicznym.

Bogaert mówi, że badania te są przełomowe co najmniej z dwóch powodów, po pierwsze wspierają tezę, że nie tylko geny odpowiadają za orientację seksualną, po drugie, wskazują, że obok czynników genetycznych i hormonalnych pod uwagę należy brać też czynniki immunologiczne, jako potencjalnie mające wpływ na orientację seksualną.

Zespół Bogaerta przebadał 16 matek, które nie miały synów, 72 matki z heteroseksualnymi synami, 31 matek homoseksualnych synów, którzy nie mieli braci, 23 matki homoseksualnych mężczyzn, którzy mieli starszych braci oraz grupę kontrolną 12 kobiet.

Reakcja przeciwciał kobiet została zmierzona w odniesieniu do protein PCDH11Y i dwóch form NLGN4Y. Proteiny te występują wyłącznie u mężczyzn, a do ich ekspresji dochodzi w mózgu w życiu płodowym. Okazało się, że u matek, które miały homoseksualnych synów, a szczególnie tam, gdzie synowie ci mieli starszych braci, występował znacznie wyższy poziom przeciwciał dla obu form NLGN4Y niż u kobiet z grupy kontrolnej, w tym u tych, które miały heteroseksualnych synów.

Wydaje się, że u niektórych kobiet podczas pierwszej ciąży z synem lub też zaraz po jego urodzeniu, organizm wykrywa obcą proteinę NLGN4Y i rozwija reakcję obronną. Później, gdy znowu dochodzi do ciąży z synem, wysokie stężenie przeciwciał może zmienić rozwój mózgu kolejnego syna – mówi Bogaert. To zaś może pokazywać, że 'efekt starszego brata' ma swoje źródło w układzie odpornościowym matki.

Naukowcy podkreślają jednak, że efekt ten jest słaby, a prawdopodobieństwo urodzenia homoseksualnego syna po tym, gdy już się posiada jednego lub wielu synów, jest wciąż niewielkie. Zdecydowana większość mężczyzn posiadających starszych braci jest heteroseksualna, jednak te badania sporo mówią o płci i rozwoju.


« powrót do artykułu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

GENY NIE WSPIERAJA ORIETNACJI SEKSUALNEJ - Jedyne dwa badania które były pozytywne w tej kwestii okazały się jedno kłamstwem a drugie powieleniem wyników pierwszych. Pora wreszcie to zapamiętać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Wydaje się, że u niektórych kobiet podczas pierwszej ciąży z synem lub też zaraz po jego urodzeniu, organizm wykrywa obcą proteinę NLGN4Y i rozwija reakcję obronną.

Wydaje się, że nie musi być to pierwsza ciąża. Powinien wystarczyć kontakt z NLGN4Y. Zatem efekt powinien być widoczny również w sekwencji: córka, syn, syn, albo nawet: córka, syn, (córka), syn.

Mylę się? A może pierwsza ciąża jest jakoś specyficznie warunkująca?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Bogaert mówi, że badania te są przełomowe co najmniej z dwóch powodów, po pierwsze wspierają tezę, że nie tylko geny odpowiadają za orientację seksualną

 

Już to zdanie wyjaśnia że to są jakieś bzdury a nie badania, jeśli zakładają powiązanie genetyczne z homoseksualizmem. Jeśli miało by to sens to pierwszy starożytny gej sam uniecestwił by nowo-powstały gen. Jak gej może przekazać swoje geny??!! Dzisiaj ok, może sobie zrobić invitro, ale jeszcze w XX wieku zaciskał zęby, powstrzymywał odruch wymiotny i zmuszał się do prokreacji?

 

do tego małe i dziwacznie dobrane są te badane grupy. 72 matki z synami hetero(nic nie wspomniano czy mające więcej niż 1 syna - co zwiększałoby NLGN4Y) kontra 54 matki z homo synami. jakim cudem wyniki mają być miarodajne?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Wydaje się, że nie musi być to pierwsza ciąża
Nie. Pierwsza ciąża z synem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Jeśli miało by to sens to pierwszy starożytny gej sam uniecestwił by nowo-powstały gen. Jak gej może przekazać swoje geny??!!

 

Geny nie muszą być dziedziczone bezpośrednio, bo zauważ, że matka, ojciec i rodzeństwo przekazują Twoje geny dalej bez Twojego udziału. Wystarczy, że istnieje gen konkretnie męskiego homoseksualizmu i już nic nie stoi na przeszkodzie, by nie zniknął, bo będą go przekazywać heteroseksualne siostry. Dodatkowo jeśli będzie recesywny to i nawet heteroseksualni bracia. Taki gen może też być wręcz promowany u kobiet, bo wpływa na "coś tam coś tam" i koło się zamyka.

Nie ma tutaj znaczenia czy ktoś jest zwolennikiem czy przeciwnikiem teorii o genetycznych przyczynach homoseksualizmu - po prostu można wyjaśnić, że nie wyginęli.

  • Pozytyw 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Geny nie muszą być dziedziczone bezpośrednio,

W ogóle nie musza być dziedziczone. Trisomia 21 zmniejsza zdolność wyprowadzenia potomstwa, a jednak ma stałą częstość występowania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Jak gej może przekazać swoje geny??
 

To się przecież bardzo często dzieje. Jakby to powiedzieć, podobno istnieją też bi. Podobno czasem ludzie zmieniają swoją orientację.

 

Mylę się? A może pierwsza ciąża jest jakoś specyficznie warunkująca?

Teoretycznie nie musi to być pierwsza ciąża z synem. Ale jest. Bo w tych specyficznych warunkach dzieje się to już przy pierwszej ciąży z synem. Nie dopiero przy drugiej, czy trzeciej. Przy pierwszej z synem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W zasadzie podstawową orientacją jest "bi" :D Tyle że jeśli "bi" zmienimy na rozkład "homo-hetero", to wyjdzie coś w rodzaju rozkładu Gaussa, tyle że z maksimum mocno przesuniętym w stronę hetero. Wyjdzie z tego, że stuprocentowych homo jest bardzo niewielu, podobnie jak stuprocentowych hetero. Maksimum będzie gdzieś między "20%homo80%hetero" a "10%homo90%hetero". Ujawnia się to w przypadku uwarunkowań kulturowych (np. starożytna Grecja) lub sytuacyjnych (kryminały, statki, inne takie). Podobnie dziewczyny, tyle że u nich to maksimum jest przesunięte trochę bardziej w kierunku homo, czyli przeciętna dziewczyna jest bardzie bi niż przeciętny facet. Te badania dotyczą pdp takich "prawdziwych homo", bliskich 100% homo.

 

Sprawę komplikuje dodatkowo rozkład cech płciowych (fizycznych i psychicznych), który wygląda trochę podobnie do rozkładu homo-hetero. Czyli np. facet, formalnie hetero, może szukać dziewczyn bardzo męskich. Itd.

Edytowane przez ex nihilo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Geny nie muszą być dziedziczone bezpośrednio, bo zauważ, że matka, ojciec i rodzeństwo przekazują Twoje geny dalej bez Twojego udziału. Wystarczy, że istnieje gen konkretnie męskiego homoseksualizmu i już nic nie stoi na przeszkodzie, by nie zniknął, bo będą go przekazywać heteroseksualne siostry

 

Tylko że homoseksualne zachowania są powszechne  u tysiąca innych gatunków, w tym zwierząt bardzo od nas odległych genetycznie. więc jak już, to te geny powinien mieć każdy człowiek i prawie całe drzewo życia. Do tego nie da się tego zrzucić na instynkty, bo koneserami takich zachowań są delfiny, a one bzykają się podobnie jak ludzie(poza obozem dobrej zmiany) dla przyjemności a nie wyłącznie dla prokreacji. 

Edytowane przez tempik

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wyjdzie z tego, że stuprocentowych homo jest bardzo niewielu, podobnie jak stuprocentowych hetero

 

Zgoda. Ale to nie znaczy że są automatycznie bi. Bo na planszy jest coś więcej niż homo i hetero.

 

 

Maksimum będzie gdzieś między "20%homo80%hetero" a "10%homo90%hetero"

 

Nie zgoda. Jak mniemam bazujesz na wielokrotnie powielonych badaniach Kinseya. Które mniej więcej można opisać tak (z lekką parafrazą):

poszedł facet do burdelu i wyszło mu że 90 % ludzi korzysta z usług prostytutek.

A mimo że mu wyszło 90 % to i tak nakłamał że 95 % :D

https://www.homoseksualizm.edu.pl/terapia/faq/141-ilu-jest-homoseksualistow

Nawet homoseksualiści śmieją się z tych badań :D

"zaledwie 1,3 proc. mężczyzn uważa się za gejów, 0,6 proc. kobiet za lesbijki, a 0,5 proc. to osoby biseksualne"

Oczywiście, kwestia "uważa się" a "jest" to płynna kwestia. Kwestia definicji którą można sobie dobierać. Mimo to mitem jest te 10-20 % gejów.

 

 

Czyli np. facet, formalnie hetero, może szukać dziewczyn bardzo męskich

 

Owszem. Ale to nie oznacza że jest gejem.

Tak samo facet może szukać kobiet z tzw. męskim umysłem. To nie znaczy że one są mężczyznami a on gejem. Owszem, słusznie zauważyłeś to ale to już poboczny wątek do dyskusji.

 

 

ale jeszcze w XX wieku zaciskał zęby, powstrzymywał odruch wymiotny i zmuszał się do prokreacji?

 

Przesadzasz.

Najświętszy król Izraela. Mający wiele dzieci i żon pisał tak:

"Żal mi ciebie, bracie mój, Jonatanie. Tak bardzo byłeś mi drogi! Więcej ceniłem twą miłość niżeli miłość kobiet."

Czas: około IX w. p. n. e. Spisana relacja około VI w. p. n. e.

Edytowane przez thikim
  • Negatyw 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Maksimum będzie gdzieś między "20%homo80%hetero" a "10%homo90%hetero".

 

 

 

Nie zgoda. Jak mniemam bazujesz na wielokrotnie powielonych badaniach Kinseya. Które mniej więcej można opisać tak (z lekką parafrazą): poszedł facet do burdelu i wyszło mu że 90 % ludzi korzysta z usług prostytutek. A mimo że mu wyszło 90 % to i tak nakłamał że 95 % :Dhttps://www.homoseks...omoseksualistow Nawet homoseksualiści śmieją się z tych badań :D "zaledwie 1,3 proc. mężczyzn uważa się za gejów, 0,6 proc. kobiet za lesbijki, a 0,5 proc. to osoby biseksualne" Oczywiście, kwestia "uważa się" a "jest" to płynna kwestia. Kwestia definicji którą można sobie dobierać. Mimo to mitem jest te 10-20 % gejów.

 

 

No nie wiem, czy właściwie zrozumiałeś to "20%homo80%hetero". Nie chodzi o rozkład cechy w populacji, a o rozkład cechy w osobniku. Tutaj jest ankieta na forum lesbijek:

https://kobiety-kobietom.com/forum/viewtopic.php?t=18899

Próbka bardzo mała, ale widać o co chodzi.

Edytowane przez ex nihilo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Przesadzasz. Najświętszy król Izraela. Mający wiele dzieci i żon pisał tak: "Żal mi ciebie, bracie mój, Jonatanie. Tak bardzo byłeś mi drogi! Więcej ceniłem twą miłość niżeli miłość kobiet." Czas: około IX w. p. n. e. Spisana relacja około VI w. p. n. e.

 

no to wygląda na to że  był BI a nie HOMO. Być może spora część osób określających się jako HOMO jest w rzeczywistości BI z lekką preferencją własnej płci. No ale klasyczne HOMO to zainteresowanie wyłącznie swoją płcią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Najświętszy król Izraela. Mający wiele dzieci i żon pisał tak: "Żal mi ciebie, bracie mój, Jonatanie. Tak bardzo byłeś mi drogi! Więcej ceniłem twą miłość niżeli miłość kobiet."

Nie podejmuję się wnioskować na podstawie tego jednego fragmentu. Związki emocjonalne z haremem będą inne niż z przyjacielem, czy jedynym przyjacielem, albo nawet i BFF. Nic dziwnego że przedkłada kumpla (przyjaźń ) nad stado (własność).

Potrzeba nieco innych wyznań. Poza tym mamy problem językowy. U Sienkiewicza wszyscy się miłują, Kmicic z Oleńką i Zagłoba z Wołodyjowskim, ale dobrze odróżniamy rodzaj tego uczucia. Z przekazu tak starego trudno wydobywać  subtelności.

Edytowane przez Jajcenty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zgoda. Ale to nie znaczy że są automatycznie bi. Bo na planszy jest coś więcej niż homo i hetero.

Auć, jest jeszcze inna opcja oprócz homo, hetero i bi? No dobra, jest jeszcze "none" (aseksualni) ;) Ale więcej jakoś mój prosty mózg nie jest w stanie sobie wyobrazić. Aczkolwiek Facebook podobno zamierzał kiedyś wprowadzić coś koło 70 płci na formularzu rejestracyjnym;)

 

 

Najświętszy król Izraela. Mający wiele dzieci i żon pisał tak: "Żal mi ciebie, bracie mój, Jonatanie. Tak bardzo byłeś mi drogi! Więcej ceniłem twą miłość niżeli miłość kobiet."

Też mi się wydaje, tak jak Jajcentemu, że to wymaga jakiejś głębszej znajomości kontekstu. W tym wypadku, jakim językiem posługiwali się starożytni Izraelici. U Greków były cztery słowa na określenie różnych rodzajów miłości, u Izraelitów mogło być inaczej, np. jedno słowo. Mogły być elementy zależne od kultury. Przecież nawet u nas w jakimś sensie występują - słowo "seks" we współczesnym rozumieniu (u Anglików oznaczał tylko płeć) to chyba wytwór czasów nowożytnych, produkt "zmechanicyzowanego" postrzegania świata, gdzie oddziela się biologię od uczuć. W dawnej polszczyźnie nie ma chyba odpowiednika ("chuć"? "jurność"? - oba mają inne zabarwienia). Z jakiegoś powodu ludzie mogli nie odczuwać potrzeby tak dokładnego rozróżniania niektórych spraw.

P.S. Dla rozluźnienia dyskusji dodam, że parę wieków to tym królu, żył pewien Ktoś (jako konserwatysta będę pisał z dużej litery), kto chodził z 12-toma uczniami, których miłował i też się może to inaczej skojarzyć:

:)

Edytowane przez darekp

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kochaj bliźniego swego jak siebie samego zupełnie rozchwiało mnie emocjonalnie. W omawianym temacie. Ponoć onanizm to nic zdrowego.

Kochać siebie to egoizm –  źle. Nie kochać siebie to nie kochać innych – też źle. Jak tu żyć?


Czyżby markiz Donatien-Alphonse-François de Sade miał rację?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Kochać siebie to egoizm –  źle.

A skąd pomysł, że to źle? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

A skąd pomysł, że to źle?

Kali ukraść krowę – dobrze. Kalemu ukraść krowę – źle.


Kochać siebie ze zrozumieniem jest równie rzadkie jak czytanie ze zrozumieniem.

  • Negatyw 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No dobra, jest jeszcze "none" (aseksualni)

 

I na tej mapie ośmielę się powiedzieć że zajmuje najwięcej :) Ludzie jednak najczęściej nie uprawiają seksu.

 

 

No nie wiem, czy właściwie zrozumiałeś to "20%homo80%hetero". Nie chodzi o rozkład cechy w populacji, a o rozkład cechy w osobniku.

 

Masz rację. Ale to zależy od definicji. Bo homoseksualizm można zdefiniować na wiele sposobów.

Jeśli przyjmiesz że homoseksualizm jest gdy ktoś uprawia seks z ludźmi tej samej płci co jest moim zdaniem najpowszechniej przyjętą definicją to masz już 100 % hetero całkiem dużo. I na pewno nie może być mowy o tym rozkładzie o jakim piszesz.

Nawet jeśli zdefiniujesz homoseksualizm jako sam pociąg to dalej daleko do tego rozkładu. 

Bo co by to znaczyło że najczęściej w kimś jest 15 % homo? Że jakieś 3 godziny dziennie myśli seksualnie o przedstawicielach swojej płci? Czy że 15 % jego partnerów ma taką samą płeć jak i on? A może jednak ani jedno ani drugie? :)

 

 

Nie podejmuję się wnioskować na podstawie tego jednego fragmentu. Związki emocjonalne z haremem będą inne niż z przyjacielem, czy jedynym przyjacielem, albo nawet i BFF. Nic dziwnego że przedkłada kumpla (przyjaźń ) nad stado (własność).

 

I słusznie. Ale tu nie chodzi o Dawida tylko o tych co czytali to wieki później i uznali że to nie był homoseksualizm.

 

 

W tym wypadku, jakim językiem posługiwali się starożytni Izraelici

 

Jak pisałem. Nie chodzi o Dawida - bo mógł mówić i po  chińsku. Chodzi o tych co pisali (teraz nie pamiętam ale raczej nie po hebrajsku, raczej aramejsku :D ) i o tych co to przełożyli wieki później na łacinę a także na język polski :) Przecież ja podałem cytat po polsku :) Jeśli rozważamy znaczenia to rozważajmy znaczenie w języku polskim i dla współczesnych :)

Inaczej dochodzimy bowiem do dziwnych analogii, że zapis o czyjejś rozmowie sprzed prawie 3000 lat przyjmujemy za dosłowny a dużo dokładniejsze zapisy z <2000 lat nawet ogólnikowo na wiarę nie przyjmujemy :D

Edytowane przez thikim

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciągle próbujesz podejść do sprawy zero-jedynkowo. Natura taka nie jest - ma dokładnie gdzieś nasze definicje, klasyczne zbiory i logikę.

Dużo bliższe rzeczywistości są zbiory rozmyte: https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbi%C3%B3r_rozmyty

 

Wracając do homo/hetero: sprawa (jak wiele innych) nie ma rozwiązania na zbiorach klasycznych. Potrzebna jest wielowymiarowa przestrzeń zbiorów rozmytych:

- preferencje w praktyce

- "zachciewajki"

- płeć biologiczna

- płeć społeczna

- uwarunkowania kulturowe (przyzwolenie)

- itd.

Dopiero coś takiego da wynik (rozkłady cech w populacji i w osobnikach).

 

Co do "ilościówki", nie mam zamiaru się spierać. Oceny mogą być bardzo różne w zależności od sposobu i warunków badania, przyjętych w danym badaniu definicji itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ex nihilo - jeśli piszesz o 20 % homo, 80 %hetero w jednym człowieku - to sam sprowadzasz definicję homo i hetero do zero-jedynkowej.

 

Tak jakbyś napisał: woda składa się załóżmy w 20 % z wodoru i 80 % tlenu. To wodę stan mieszany definiujesz jako złożenie odpowiedniej proporcji zera i jedynki :)

Zgoda, rozmyłeś ludzką seksualność jest ok. Ale to że już chcesz rozmycie podnieść do drugiej potęgi i rozmywasz rozmycie to już nie jest ok.

Jak chcesz to możemy to rozmyć w trzeciej potędze.

Czyli litera "h" w homo może być w wersji pisanej ręcznie na 1000 różnych sposobów rozmyta, ale i tak będzie znaczyć "h". Ale czy taka zabawa ma sens?

O ile ludzka seksualność jest rzeczą naturalną i może być rozmyta, o tyle definicje homo mogą być różne ale na pewno nie rozmyte. Bo definicje to nie jest rzecz natury tylko abstrakcji.

Edytowane przez thikim
  • Negatyw 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czepiactwo odstawiasz. Gdybym zrobił wykres, byś nie miał się czego czepić :D

Zajrzyj do linku do lesbijek - one same tak to określają i nie będę się z nimi spierał - bo mają rację.

Z wodą dałeś zły przykład. Dobrym jest np. wódka: czysta woda i czysty spirytus (zakładam istnienie) to granice przestrzeni wszystkich możliwych stanów elementów rozmytego zbioru "wódka" (= "bi").

 

 

 

o tyle definicje homo mogą być różne ale na pewno nie rozmyte. Bo definicje to nie jest rzecz natury tylko abstrakcji.

 

No nie całkiem tak - znajdź mi nierozmyte definicje: wódka, chudy, gruby, łysy... itd. :D

  • Pozytyw 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×