Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów ' ryzyko' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Znaleziono 8 wyników

  1. U dzieci z alergiami ryzyko wystąpienia powikłanego zapalenia wyrostka robaczkowego jest niższe. Odkryliśmy, że u dzieci, które w ciągu dekady przeszły w Lund operację usunięcia wyrostka robaczkowego [appendektomię], najczęstsze postaci alergii, takie jak alergie na pyłek i sierść zwierzęcą, wiązały się z 3-krotnie niższym ryzykiem rozwoju powikłanego zapalenia wyrostka. Obniżone ryzyko utrzymywało się także po uwzględnieniu innych potencjalnie istotnych czynników, np. młodszego wieku i dłużej utrzymujących się objawów - opowiada Martin Salö z Uniwersytetu w Lund i Skåne University Hospital. Jedna trzecia chorujących dzieci ma bardziej powikłane zapalenia wyrostka, które wymagają dłuższego pobytu w szpitalu, a czasem kilku zabiegów operacyjnych. Nie wiadomo, czemu u niektórych dzieci się tak dzieje i czy można temu zapobiegać. Jedna z teorii głosi, że dzieci z alergiami mają niższe ryzyko powikłanego zapalenia wyrostka, bo ich odpowiedź immunologiczna różni się od reakcji występującej u dzieci bez alergii. Dotąd nie badano jednak szczegółowo tego zagadnienia. Wyniki naszego studium stanowią poparcie dla teorii, że powikłane zapalenie wyrostka ma inną immunopatogenezę [...]. Rezultaty zapewniają też wskazówki, które, mamy nadzieję, mogą doprowadzić do opracowania nowych pomocy diagnostycznych, np. testów z krwi. W badaniu uwzględniono dzieci w wieku poniżej 15 lat (605), które między 1 stycznia 2007 r. a 31 lipca 2017 r. przeszły appendektomię w Skåne University Hospital. Porównywano wyniki osób z alergią IgE-zależną (102) i bez niej (503). Okazało się, że w 1. z grup bardziej powikłane zapalenie wyrostka wystąpiło u 19,6%, a w 2. - aż u 46,9%. « powrót do artykułu
  2. Wiele wskazuje na to, że uraz lub intensywny stres zwiększają ryzyko chorób autoimmunologicznych. Porównując ponad 106 tys. osób z zaburzeniami stresowymi z ponad 1 mln zdrowych ludzi, naukowcy odkryli, że stres wiąże się z o 36% wyższym ryzykiem wystąpienia 41 chorób autoimmunologicznych, w tym łuszczycy, reumatoidalnego zapalenia stawów czy choroby Leśniowskiego-Crohna. "Osoby, u których po urazie bądź pod wpływem innych stresorów, występują silne reakcje emocjonalne, powinny poszukać pomocy medycznej, gdyż istnieje ryzyko przewlekłości tych objawów i dalszego pogorszenia stanu zdrowia, np. rozwoju chorób autoimmunologicznych" - wyjaśnia dr Huan Song z Uniwersytetu Islandzkiego w Reykjavíku. Song dodaje, że w przypadku zaburzeń stresowych sprawdzają się leki i terapia poznawczo-behawioralna. Podając pacjentom z zespołem stresu pourazowego (ang. post-traumatic stress disorder, PTSD) selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny, można by więc obniżać ryzyko choroby autoimmunologicznej, zwłaszcza gdyby były one zażywane w pierwszym roku po postawieniu diagnozy. Współautorka artykułu z Journal of the American Medical Association zaznacza, że badanie miało charakter obserwacyjny, na razie nie można więc mówić o wywoływaniu przez stres chorób autoimmunologicznych, tylko o korelacji. W ramach studium zespół Song analizował przypadki pacjentów ze Szwecji, u których w latach 1981-2013 zdiagnozowano zaburzenia powiązane ze stresem, w tym PTSD, ostrą reakcję na stres czy zaburzenia adaptacyjne. Porównywano ich z rodzeństwem oraz zdrowymi przedstawicielami populacji generalnej. Choć nie wiadomo, czemu stres może zwiększać ryzyko chorób autoimmunologicznych, eksperci mają parę pomysłów. Wspominają m.in. o wpływie stresu na tryb życia, np. na ilość snu czy spożycie substancji psychoaktywnych, oraz o bezpośrednich oddziaływaniach na układ nerwowy. « powrót do artykułu
  3. KopalniaWiedzy.pl

    Kwaśny smak ryzyka

    Kwaśne smaki skłaniają ludzi do podejmowania większego ryzyka. Naukowcy z Uniwersytetu Sussex sugerują, że osoby mające awersję do ryzyka, np. cierpiące na zaburzenia lękowe czy depresję, mogłyby skorzystać na diecie wzbogaconej o kwaśne pokarmy i napoje. W ten sposób można by je "zachęcić" do takich zachowań, jak wychodzenie z domu czy rozmowa z obcym. Autorzy publikacji z pisma Scientific Reports twierdzą też, że przedstawiciele zawodów, w których podejmowanie ryzyka ma poważne konsekwencje, np. piloci, mogliby dla odmiany skorzystać na ograniczeniu kwaśnego smaku w diecie. Poszczególne osoby różnie rozumieją podejmowanie ryzyka. Dla jednych będzie to skok z samolotu z dużej wysokości, a dla innych zwykłe wyjście z domu. Choć niektórzy mają negatywne skojarzenia, de facto podejmowanie ryzyka to jedno z podstawowych działań prowadzących do szczęśliwszego życia - podkreśla dr Chi Thanh Vi. Dr Marianna Obrist dodaje, że kwaśny nie popycha ludzi do bezmyślnego ryzykowania. Chodzi raczej o zdolność modulowania zachowań związanych z podejmowaniem ryzyka i zachęcanie osób z awersją do ryzyka do wykorzystywania nowych możliwości, pojawiających się okazji. Pozostaje to w zgodzie z wcześniejszymi badaniami, które wskazywały, że pacjenci z zaburzeniami psychicznymi, np. lękiem czy depresją [...], mogą odnieść korzyści ze stosowania olejku cytrynowego (co istotne, dodatkowo łagodzi on stres). W najnowszym studium wzięło udział 168 ochotników z Wielkiej Brytanii i Wietnamu. Dawano im 20 ml roztworu reprezentującego jedną z pięciu podstawowych grup smakowych albo wodę mineralną. Później wszyscy brali udział w teście balonu BART. Badanego prosi się o pompowanie serii wirtualnych balonów (liczba ruchów pompki jest wskaźnikiem preferencji ryzyka). Im więcej powietrza w balonie, tym więcej pieniędzy można zdobyć. Jeśli jednak balon pęknie, traci się wszystkie przeliczane na pieniądze punkty. Ochotnicy mogli w dowolnym momencie wypłacić swoją wygraną albo pompować dalej (o tym, czy kolejne kliknięcie myszą prowadziło do powiększenia balonu i nagrody, czy do pęknięcia, decydował algorytm). Podczas brytyjskiej części badań, w której wzięło udział 46 kobiet w średnim wieku 25 lat, zauważono, że kwaśny sprzyjał podejmowaniu dużego ryzyka, słodki i umami wspierały niską tendencję do podejmowania ryzyka, a gorzki i słony działały neutralnie (nie wspierały ani ryzykownego, ani bezpiecznego zachowania). Średnio badane, które wypiły kwas cytrynowy, wykonywały większą liczbę ruchów pompki: dla niepękniętych balonów klikały aż 39,36 razy. To o wiele więcej niż w przypadku jakiegokolwiek innego smaku: 39,08% więcej niż dla słodkiego (sacharozy), 20,50% więcej niż dla goryczy (kofeiny), 16,03% więcej niż dla słonego (chlorku sodu)i 40,29% więcej niż dla umami (glutaminianu sodu). Akademicy zauważyli, że kwaśny sprzyjał ryzykownym zachowaniom bez względu na indywidualny poziom impulsywności i poszukiwania wrażeń oraz na style myślenia (analityczny czy intuicyjny). By lepiej zrozumieć wpływ smaku na podejmowanie ryzyka, naukowcy wzięli pod uwagę międzykulturowe różnice w zakresie percepcji smaku, a zwłaszcza umami. Ten sam eksperyment powtórzono więc w Wietnamie, który zajmuje 3. miejsce na świecie pod względem spożycia glutaminianu sodu. Okazało się, że i tutaj smak kwaśny sprzyjał podejmowaniu największego ryzyka. Co zaskakujące, w odróżnieniu od próby brytyjskiej, i słodycz, i umami sprzyjały bardziej ryzykownym decyzjom. Psycholodzy podkreślają, że eksperymenty sugerują, że wpływ smaku na podejmowanie ryzyka może się utrzymywać do 20 minut. Wg nich, przy większym stężeniu może być jednak jeszcze dłuższy. Wiemy, co zachodzi w mózgu podczas odczuwania danego smaku. Wiemy też, co się dzieje, gdy ktoś podejmuje decyzję odnośnie do kierunku działania. Brakuje nam jednak szlaku, który by wyjaśnił, jak smak może wpłynąć na proces podejmowania decyzji - podsumowuje Vi. « powrót do artykułu
  4. U mężczyzn w średnim wieku dieta wysokobiałkowa wiąże się z lekko podwyższonym ryzykiem niewydolności serca. Naukowcy podkreślają, że choć dieta wysokobiałkowa jest popularna, przeprowadzono niewiele badań nad jej ewentualnym wpływem na ryzyko niewydolności serca u mężczyzn. Ponieważ wiele osób uznaje korzyści zdrowotne diety wysokobiałkowej za pewnik, ważne, byśmy dobrze znali jej potencjalne plusy i minusy. [Warto wiedzieć, że] wcześniejsze badania powiązały diety bogate w białko - zwłaszcza ze źródeł zwierzęcych - z podwyższonym ryzykiem cukrzycy typu 2., a nawet zgonu - opowiada dr Jyrki Virtanen z Uniwersytetu Wschodniej Finlandii. Autorzy publikacji z pisma Circulation: Heart Failure badali 2441 mężczyzn, którzy w momencie rozpoczęcia studium mieli od 42 do 60 lat. Średnio obserwowano ich przez 22 lata. W tym okresie zdiagnozowano 334 przypadki niewydolności serca. Okazało się, że 70% spożywanego białka pochodziło ze źródeł zwierzęcych, a tylko 27,7% ze źródeł roślinnych. Finowie podkreślają, że wyższe spożycie białka z większości źródeł wiązało się z lekko podwyższonym ryzykiem niewydolności serca. Tylko białka z jajek i ryb nie wiązały się z takim ryzykiem. W oparciu o ilość spożywanego dziennie białka mężczyzn podzielono na 4 grupy. Gdy porównano panów jedzących najwięcej i najmniej białka, okazało się, że u tych pierwszych ryzyko niewydolności serca było o 33% wyższe dla wszystkich źródeł białka, 43% wyższe dla białka zwierzęcego, 49% wyższe dla białek z nabiału i 17% wyższe dla białek roślinnych. Jako że to jedno z pierwszych badań wspominających o korelacji między białkiem z diety a ryzykiem niewydolności serca, potrzeba kolejnych studiów, które pokażą, czy zmniejszenie spożycia protein może wspomóc profilaktykę niewydolności serca - podsumowuje doktorantka Heli E.K. Virtanen. « powrót do artykułu
  5. Jeden z najwybitniejszych ekspertów od ekologii i nauk przyrodniczych, profesor William Laurance z australijskiego James Cook University, ostrzega, że chiński plan „Jeden pas i jedna droga” to najbardziej ryzykowne pod względem ekologicznym przedsięwzięcie podjęte przez człowieka. Chiny mają olbrzymie ambicje. Ale wraz z nimi idzie olbrzymia odpowiedzialność, mówi Laurance. W artykule opublikowanym na łamach Nature Sustainability uczony dołącza do głosów naukowców, którzy wzywają Chiny stworzenia szczegółowego planu strategicznego oraz rygorystycznej oceny wpływu wspomnianej inicjatywy na środowisko. W ciągu najbliższych 30 lat w ramach projektu „Jeden pas i jedna droga” Chiny chcą przeprowadzić nawet 7000 projektów infrastrukturalnych i zainwestować 8 bilionów dolarów. Chiński plan obejmuje swoim zasięgiem co najmniej 64 państwa w Azji, Afryce, Europie i regionie Pacyfiku. Zdaniem World Wildlife Found jego realizacja będzie miała wpływ na ponad 1700 obszarów o krytycznej bioróżnorodności i na setki zagrożonych gatunków. Chiny twierdzą, że projekt „Jeden pas i jedna droga” będzie wzorem odpowiedzialnego rozwoju. Jednak by tak się stało Chiny musiałyby całkowicie zmienić swoje podejście do robienia interesów. Wiele chińskich firm i projektów finansowych jest bardzo słabo kontrolowanych przez ich rząd, pozwala się im na wszystko, bo są to bardzo dochodowe przedsięwzięcia, mówi profesor Laurance. Przez ostatnie dwie dekady widziałem niezliczone przykłady agresywnej, a nawet grabieżczej eksploatacji prowadzonej przez chińskie firmy. Szczególnie ma ona miejsce w krajach rozwijających się o słabych instrumentach kontrolnych, dodaje uczony. Autorzy krytycznego artykułu podkreślają, że Chiny stoją przed unikatową szansą zmiany swojego modelu rozwoju i zostania rzeczywistym światowym liderem odpowiedzialnego rozwoju. Chiny znacznie bardziej dbają o swoje własne środowisko niż o środowisko w innych krajach, zauważa Laurance. Wyprodukowali już całe góry dokumentacji i obietnic dotyczących projektu „Jeden pas i jedna droga”, jednak dokumentacja nie spowoduje, że lamparty z dnia na dzień przeniosą się w inne miejsce. Chiny stoją przed olbrzymią szansą, jeśli jednak będą postępowały tak jak zwykle, to koszty środowiskowe i ekonomiczne będą dla inwestorów przerażające. « powrót do artykułu
  6. U dzieci i dorosłych leczonych pewnymi doustnymi antybiotykami znacząco rośnie ryzyko kamicy nerkowej. Najwyższe ryzyko występuje u młodszych pacjentów i u osób, które niedawno zetknęły się z antybiotykami. "W ciągu minionych 30 lat ogólna częstość występowania kamieni nerkowych wzrosła o 70%. Szczególnie ostre wzrosty widać wśród młodzieży i młodych kobiet [kiedyś kamienie nerkowe były u dzieci rzadkie]" - opowiada Gregory E. Tasian, urolog pediatryczny ze Szpitala Dziecięcego w Filadelfii. Przyczyny tych wzrostów są nieznane, ale nasze badania sugerują, że pewną rolę odgrywają doustne antybiotyki (zwłaszcza kiedy pod uwagę weźmie się fakt, że dzieciom antybiotyki są przepisywane częściej niż dorosłym) - dodaje Michelle Denburg, nefrolog pediatryczny. Autorzy publikacji z Journal of the American Society of Nephrology przejrzeli elektroniczną bazę medyczną z Wielkiej Brytanii. Można w niej znaleźć informacje na temat 13 mln dorosłych i dzieci, którzy między 1994 a 2015 r. zgłosili się do lekarza rodzinnego z Health Improvement Network. Naukowcy analizowali wcześniejszą ekspozycję na antybiotyki u ok. 26 tys. pacjentów z kamicą nerkową. Porównywali ich do blisko 260-tys. grupy kontrolnej. Okazało się, że z diagnozą kamicy nerkowej wiązało się 5 klas doustnych antybiotyków: sulfonamidy, cefalosporyny, fluorochinolony, nitrofurantoina i penicyliny o szerokim spektrum działania. Po wzięciu poprawki na szereg czynników, w tym na wiek, płeć, rasę, zakażenia układu moczowego, zażywanie innych leków i występowanie innych chorób, okazało się, że pacjenci zażywający sulfonamidy mieli kamienie nerkowe ponad 2-krotnie częściej od osób z grupy kontrolnej. Największe ryzyko kamicy występowało u dzieci i młodzieży. Mimo że ryzyko kamieni nerkowych spadało z czasem, pozostawało podwyższone parę lat po antybiotykoterapii. Amerykanie podkreślają, że choć naukowcy już od jakiegoś czasu wiedzą, że antybiotyki oddziałują na ludzki mikrobiom i że zaburzania mikroflory jelit oraz układu moczowego wiążą się z występowaniem kamieni nerkowych, dotąd nikt nie ujawnił korelacji między zażywaniem antybiotyków a kamicą. Zespół Tasiana kontynuuje badania nad mikrobiomem dzieci i nastolatków z kamicą nerkową. Długofalowym celem jest przeprowadzenie badań populacyjnych. « powrót do artykułu
  7. Analiza zachowań niemal 600 000 osób wykazała, że spożywanie ponad 100 gramów alkoholu tygodniowo zwiększa ryzyko przedwczesnej śmierci. Pół litra alkoholu to odpowiednik około 2,5 litra piwa lub 0,9 litra wina. Analizą objęto mieszkańców 19 krajów, u których nie występowały wcześniej choroby układu krążenia. Wykazała ona, że alkohol wiąże się ze zwiększonym ryzykiem zgonu z jakiejkolwiek przyczyny. Autorzy studiów donoszą że np. 40-latkowie, którzy regularnie każdego tygodnia spożywają 200-350 gramów alkoholu (5-9 litrów piwa) żyją o 1-2 lat krócej niż ich rówieśnicy, którzy alkoholu nie piją. Picie takich ilości alkoholu powiązano z wyższym ryzykiem udaru i zawału serca. Badania te jasno pokazują, że spożywanie alkoholu nie wiąże się z żadnymi korzyściami zdrowotnymi, stwierdził Tim Chico z University of Sheffield. « powrót do artykułu
  8. Wiele wskazuje na to, że seniorzy, którzy wolniej chodzą, znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka demencji. Brytyjscy naukowcy analizowali dane zebrane w ramach English Longitudinal Study of Aging. Autorzy publikacji z Journal of the American Geriatrics Society skupili się na informacjach z lat 2002-15. Oceniali prędkość chodu blisko 4 tys. (3932) ochotników w wieku 60+ w latach 2002-03 i 2004-05 i sprawdzali, czy zapadli oni na demencję, czy nie. Okazało się, że ludzie chodzący wolniej i doświadczający w 2-letnim okresie większego spadku prędkości chodu byli bardziej zagrożeni demencją. U osób, które na początku studium miały obniżone zdolności poznawcze (rozumowanie i podejmowanie decyzji) i których zdolności szybciej pogarszały się w czasie studium, także częściej diagnozowano demencję. Akademicy podkreślają, że zmiana prędkości chodu i zmiany poznawcze nie wywierały interakcyjnego wpływu na ryzyko demencji. « powrót do artykułu
×