Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów ' białko' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Znaleziono 3 wyniki

  1. Spożywanie umiarkowanych ilości węglowodanów wydaje się najbardziej korzystne dla zdrowia, dowiadujemy się z najnowszego The Lancet. Badania, podczas których obserwowano ponad 15 400 Amerykanów biorących udział w Atherosclerosis Risk in Communities Study (ARIC) wykazały, że diety niskowęglowodanowa, gdy z węglowodanów pochodzi mniej niż 40% energii, oraz wysokowęglowodanowa (>70% energii) są powiązane ze zwiększoną śmiertelnością. Najmniejsze ryzyko zgonu wiązało się z umiarkowanym spożyciem węglowodanów (50–55% energii). Wnioski takie potwierdzono za pomocą metaanalizy danych obejmujących ponad 432 000 osób z ponad 20 krajów. Wykazała ona, że nie wszystkie diety niskowęglowodanowe są sobie równe. Jeśli węglowodany zastępujemy białkiem i tłuszczem zwierzęcym z mięsa czy sera, dieta taka jest powiązana z większym ryzykiem zgonu. Tam, gdzie węglowodany zostały zastąpione białkiem i tłuszczem roślinnym, ryzyko zgonu było mniejsze. Musimy bardzo rozważnie wybierać diety, mówi doktor Sara Seidelmann z Brigham and Women's Hospital w Bostonie, która stała na czele zespołu badawczego. Diety niskowęglowodanowe, w których węglowodany są zastępowane białkiem i tłuszczem, stają się coraz bardziej popularne wśród ludzi chcących żyć zdrowo i się odchudzić. Jednak nasze analizy pokazują, że powszechne w Europie i Ameryce Północnej diety niskowęglowodanowe oparte na produktach zwierzęcych są powiązane ze skróceniem życia i powinno się ich unikać. Jeśli już ktoś chce stosować dietę niskowęglowodanową, to zastąpienie węglowodanów tłuszczami i białkami roślinnymi może zapewnić dłuższe zdrowsze życie, stwierdza uczona. Wcześniejsze badania wykazały, że diety niskowęglowodanowe są w krótkim terminie korzystne dla układu krążenia i pozwalają schudnąć. Jednak badania nad ich długoterminowym wpływem na zdrowie przyniosły mieszane wyniki. Co więcej, podczas wcześniejszych badań nie brano pod uwagę rodzaju i źródła białka i tłuszczu, którymi zastępowano węglowodany. Podczas najnowszych badań pod uwagę wzięto dane 15 428 osób w wieku 45–64 lat, które przystąpiły do badania ARIC w latach 1987–1989. Mężczyźni, którzy brali w nich udział spożywali od 600 do 4200 kalorii dziennie, a kobiety od 500 do 3600 kalorii. A analizy wykluczono dane osób przyjmujących skrajne ilości kalorii. Na początku badań oraz 6 lat później uczestnicy wypełniali kwestionariusze, w których informowali co jedli i pili, jakie ilości i jak często. Na tej podstawie wyliczano spożycie węglowodanów, tłuszczów i białek. Po uwzględnieniu takich czynników jak wiek, płeć, rasa, ogólna ilość przyjmowanych kalorii, poziom wykształcenia, aktywność fizyczna, dochody, palenie papierosów i cukrzyca, oceniano związek pomiędzy ilością spożywanych węglowodanów a śmiertelnością. Uczeni sprawdzili też, ilu uczestników badań wciąż żyje. Okazało się, że po 25 latach po przystąpieniu do ARIC zmarły 6283 osoby. Wykres zależności spożycia węglowodanów i śmiertelności układał się w kształt litery U. Osoby pobierające z węglowodanów mniej niż 40% energii oraz więcej niż 70% energii były narażone na większe ryzyko zgonu, niż ci, którzy pobierali z nich 50–55% energii. Obliczenia wykazały, że po osiągnięciu 50. roku życia spodziewana długość życia dla osób z grupy spożywającej umiarkowane ilości węglowodanów wynosiła 33 lata. Dla osób spożywających mało węglowodanów spodziewana długość życia wynosiła 29 lat, a dla grupy spożywającej dużo weglowodanów – 32 lata. Naukowcy zauważają jednak, że jako iż  informacje o diecie zbierano na początku ARIC i 6 lat później, to nie można wykluczyć, że po 25 latach badani zmienili swoją dietę. Kolejnym etapem badań sporządzono metaanalizę 432 179 przypadków z Ameryki Północnej, Europy i Azji. Wykazała ona istnienie podobnego trendu – osoby spożywające dużo i mało węglowodanów żyły krócej niż ci, którzy jedli ich umiarkowane ilości. Doktor Seidelmann zwraca też uwagę, że przyglądając się wynikom tych badań trzeba brać poprawkę na czynniki kulturowe. W Ameryce Północnej i Europie średnia konsumpcja węglowodanów zapewnia 50% energii, tymczasem w Azji jest to 60%. Zatem zalecana konsumpcja węglowodanów może być przez Azjatów postrzegana jako niska. Podczas kolejnych analiz naukowcy skupili się na białkach i tłuszczach, którymi zastępowane są węglowodany. Wykazali, że jeśli zostaną one zastąpione produktami zwierzęcymi, to dieta taka będzie bardziej szkodliwa niż umiarkowane spożycie węglowodanów. Jeśli zaś zastąpimy je produktami roślinnymi, dieta będzie korzystna i zmniejszy się ryzyko zgonu. W naszych badaniach wyjaśniliśmy kilka niejasnych dotychczas rzeczy. Zbyt dużo i zbyt mało węglowodanów jest szkodliwe, ale najważniejsze jest to, jaki rodzaj tłuszczu, białka i węglowodanów przyjmujemy, mówi współautor badań profesor Walter Willett z Uniwersytetu Harvarda. Biorąc pod uwagę wyniki innych badań uczeni sądzą, że na Zachodzie, gdzie dieta niskowęglowodanowa często wiąże się z ograniczeniem spożycia warzyw, owoców i ziaren oraz ze wzrostem spożycia produktów zwierzęcych, prowadzi ona do zwiększonego ryzyka śmierci. « powrót do artykułu
  2. Im wyższa temperatura ciała, tym szybciej organizm przystępuje do walki z infekcjami, ranami czy guzami nowotworowymi, wykazali matematycy i biolodzy z Uniwersytetów w Warwick i Manchesterze. Naukowcy dowiedli, że niewielki wzrost temperatury ciała, taki jak ma to miejsce podczas gorączki, przyspiesza zegar komórkowy, który kontroluje reakcję organizmu na infekcję. Okazało się, że to zapalenie objawiające się gorączką aktywują proteiny NF-κB (Nuclear Factor kappa B) i w ten sposób dochodzi do uruchomienia specyficznego zegara komórkowego. NF-κB opuszczają jądro komórkowe i ponownie doń wchodzą, co powoduje włączanie i wyłączania odpowiednich genów. To zaś pozwala komórce reagować na  pojawienie się infekcji, rany czy guza. Gdy NF-κB przemieszcza się w sposób niekontrolowany pojawiają się choroby zapalne, takie jak choroba Leśniewskiego-Crohna, łuszczyca czy reumatoidalne zapalenie stawów. Biolodzy zauważyli też, że gdy temperatura ciała spada do 34 stopni cykl NF-κB ulega spowolnieniu, gdy zaś przekracza 37 stopni dochodzi do jego przyspieszenia. Matematycy obliczyli, w jaki sposób wzrost temperatury prowadzi do przyspieszenia cyklu. Najpierw założyli, że proteina A20, która pozwala uniknąć chorób zapalnych, musi być podstawowym elementem całego cyklu. Gdy modelu matematycznym usunięto A20 z komórek, okazało się, że zegar NF-κB przestał reagować na wzrost temperatury. Matematyk profesor David Rand z Instytutu Biologii Systemów i Epidemiologii Chorób Zakaźnych wyjaśnia, że w czasie normalnego funkcjonowania nasz zegar biologiczny kontroluje zmiany temperatury, które w ciągu doby sięgają 1,5 stopnia Celsjusza. Niższa temperatura ciała w czasie snu może być wspaniałym wyjaśnieniem takich zjawisk jak kłopoty z przystosowaniem się do pracy zmianowej, zespołu nagłej zmiany strefy czasowej czy problemów ze snem. W tym czasie bowiem pojawia się w organizmie więcej procesów zapalnych. Jak zauwazył matematyk Dan Woodcock, najnowsza praca to wspaniały przykład tego, jak matematyczne modelowanie komórek może pomóc w zrozumieniu biologii. Zmiany temperatury nie miały wpływu na aktywność wielu genów kontrolowanych przez NF-κB, jednak wpływały na kluczowe geny, które wykazywały różne zachowania w różnych temperaturach. Wśród genów wrażliwych na zmiany temperatury były te odpowiedzialne za regulowanie procesów zapalnych i kontrolowanie komunikacji międzykomórkowej. Powyższe badania sugerują, że leki, które brałyby na cel proteinę A20 pozwoliłyby na manipulowanie reakcją organizmu na stany zapalne. Mogą też wyjaśniać, jak temperatura otoczenia i naszego własnego organizmu wpływają na nasze zdrowie. Od pewnego czasu wiemy, że epidemie grypy czy gorączek są zwykle poważniejsze w chłodniejszych porach roku. Wiemy też, że myszy żyjące w wyższych temperaturach rzadziej chorują na nowotwory i zapalenia. Być może te różnice da się wyjaśnić reakcją układu odpornościowego na różną temperaturę otoczenia, mówi profesor Mike White, biolog z University of Manchester. « powrót do artykułu
  3. Peptydy powstałe z rozkładu białka mięsa wołowego blokują receptory goryczy (T2R4) na języku. Naukowcy mają nadzieję, że w przyszłości takie hydrolizaty enzymatyczne sprawią, że pewne pokarmy i leki będą postrzegane jako mniej gorzkie. Większość ludzi unika gorzkich smaków, bo są dla nich nieprzyjemne. Nie da się jednak ukryć, że pewne zdrowe pokarmy czy leki są gorzkie. Nic więc dziwnego, że przemysły spożywczy i farmaceutyczny od dawna poszukują sposobów na zmniejszenie, a najlepiej wyeliminowanie goryczy. Do tej pory zidentyfikowano jednak zaledwie parę inhibitorów aktywności receptorów T2R. W ostatnich latach sporym zainteresowaniem cieszą się bioaktywne peptydy, pozyskiwane podczas enzymatycznej hydrolizy białek. Wpisując się w ten nurt, zespół Prashena Chelikaniego i Rimiego E. Aluko zajął się białkiem mięsa wołowego. Potraktowano je 3 proteazami otrzymywanymi z tkanek zwierzęcych - chymotrypsyną, trypsyną i pepsyną - i 3 pozyskiwanymi z komórek mikroorganizmów: Alcalase, Flavourzyme oraz Thermoase (to nazwy komercyjnych preparatów enzymatycznych). Okazało się, że podczas testów z elektronicznym językiem hydrolizaty uzyskane za pomocą trypsyny i pepsyny najskuteczniej zmniejszały intensywność goryczy chininy. Uzyskane dzięki nim peptydy były najdłuższe, co sugeruje, że rozmiar peptydów ma spore znaczenie. « powrót do artykułu
×