Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

KopalniaWiedzy.pl

Super Moderatorzy
  • Zawartość

    28535
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy
  • Wygrane w rankingu

    87

Ostatnia wygrana KopalniaWiedzy.pl w dniu 22 czerwca

Użytkownicy przyznają KopalniaWiedzy.pl punkty reputacji!

Reputacja

156 Wyśmienita

6 obserwujących

O KopalniaWiedzy.pl

  • Tytuł
    Duch Kopalni
  • Urodziny 01.05.2006

Informacje szczegółowe

  • Płeć
    Nie powiem

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. KopalniaWiedzy.pl

    Wypalony jak lekarz-rezydent

    Wypalenie zawodowe lekarzy-rezydentów jest powszechnym zjawiskiem w USA, informują badacze z Mayo Clinic i Oregon Health & Science University. Wypalenie, niebezpieczna mieszanka wyczerpania i depersonalizacji, prowadzi do pojawiania się błędów lekarskich. Nie wszystkim jednak grozi w różnym stopniu. Na podstawie przeprowadzonych ankiet naukowcy stwierdzili, że 45% amerykańskich rezydentów wykazuje co najmniej jeden objaw wypalenia, a największe ryzyko pojawienia się tego zjawiska zaobserwowano u lekarzy urologów, neurologów, specjalistów medycyny ratunkowej i chirurgii ogólnej. Niezależnie od specjalizacji, wysoki poziom niepokoju i niski poziom empatii podczas studiów medycznych były silnie skorelowane z późniejszym wypaleniem w czasie rezydentury. Okazało się, że rezydenci z objawami wypalenia zawodwego trzykrotnie częściej niż ich koledzy żałują decyzji o wybraniu kariery w medycynie. Na pytanie Czy, gdybyś mógł wybrać jeszcze raz, ponownie zdecydowałbyś, by zostać lekarzem? najczęściej przecząco odpowiadali patolodzy i anestezjolodzy. Wypalenie częściej też pojawiało się u kobiet niż u mężczyzn. Jednak ten problem był już wcześniej znany. Nowością jest, że częściej też dotyczy Latynosów niż Białych. Badacze przypuszczają, że bierze się to z faktu, że na członków mniejszości etnicznych wywierany jest nacisk, by brali udział w różnych instytucjonalnych inicjatywach na rzecz różnorodności, co przeciąża ich grafik. Nie można jednak powiedzieć, że badania rysują jednoznacznie czarny obraz rezydentów. Większość z nich jest zadowolona ze swojego wyboru i przebiegu kariery. Szczególnie wysoki poziom zadowolenia było widać u tych rezydentów, którzy w czasie studiów charakteryzowali się wysokim stopniem empatii. Są oni też bardziej odporni na wypalenie zawodowe. To zaś przeczy powszechnemu mniemaniu, że lekarz by przetrwać w swoim zawodzie musi mieć "grubą skórę" i odciąć się emocjonalnie od tego, co dzieje się w pracy. Wysoki poziom empatii podczas studiów był też skorelowany z chęcią ponownego wyboru tego samego zawodu. Powyższe badania to pierwsze tak szeroko zakrojone eksperymenty dotyczące wypalenia zawodowego u rezydentów. Dotychczasowe badania skupiały się bowiem na pełnoprawnych lekarzach. W badaniach tych wzięło udział 3600 osób z 50 szkół medycznych. Po raz pierwszy wypełniały one ankiety na czwartym roku studiów, a później na drugim roku rezydentury. « powrót do artykułu
  2. Składnik zielonej herbaty - flawonoid galusan epigallokatechiny (EGCG) - pomaga terapeutycznemu krótkiemu interferującemu RNA (ang. small interfering RNA, siRNA) wniknąć do komórki. Naukowcy wspominają o dużym potencjale terapeutycznym siRNA, który może wyciszać ekspresję genów związanych z chorobami. Problemem jest jednak, by siRNA dostał się do komórki i mógł zacząć wykonywać swoje zadanie. Ponieważ siRNA są stosunkowo duże i mają ujemny ładunek, niełatwo im pokonać błonę komórkową. Poza tym są one podatne na rozkład przez enzymy - rybonukleazy (RN-azy). By jakoś rozwiązać te problemy, naukowcy próbowali powlekać siRNA różnymi polimerami. Niewiele to jednak pomogło; te o niskiej masie molekularnej nie były toksyczne, ale nie potrafiły dostarczyć siRNA do cytozolu, zaś te o dużej masie dawały radę, ale były silnie cytotoksyczne. Zespół Yiyuna Chenga zaczął się więc zastanawiać nad wykorzystaniem EGCG, który silnie wiąże się z RNA. Gdyby jeszcze dodać polimer o niskiej masie molekularnej, można by uzyskać nanocząstki, które bezpiecznie dostarczą siRNA do komórek. Podczas eksperymentów EGCG i siRNA samoorganizowały się w ujemnie naładowany rdzeń, który naukowcy powlekali skorupą z polimeru o niskiej masie molekularnej. W hodowlach komórkowych nanocząstki skutecznie wyłączały ekspresję kilku wybranych genów, a to znaczy, że potrafiły pokonać barierę błony komórkowej. Później autorzy publikacji z pisma ACS Central Science testowali swoje nanocząstki na myszach, u których stan zapalny (uraz) jelita wywołano za pomocą soli sodowej siarczanu dekstranu (ang. dextran sodium sulfate, DSS). W tym przypadku miały one obrać na cel enzym prozapalny. Okazało się, że zastosowanie nanocząstek doprowadziło do zelżenia/wyeliminowania objawów, w tym utraty wagi czy skrócenia jelita grubego. Cheng i inni uważają, że zaobserwowane zjawiska to nie tylko skutek wyciszenia genów przez siRNA, ale także wynik przeciwutleniającej i przeciwzapalnej aktywności galusanu epigallokatechiny. « powrót do artykułu
  3. Zdalne monitorowanie gojenia ran pooperacyjnych i zapobieganie powikłaniom to główne zalety zaprezentowanej w poniedziałek aplikacji iWound. Twórcy systemu wskazują, że to pierwsza taka aplikacja na świecie. System iWound został opracowany na podstawie doświadczeń lekarzy i pod ich nadzorem merytorycznym. Korzystanie z niego, jak podkreślają twórcy, jest intuicyjne i proste. Od września pierwsi na świecie z aplikacji skorzystają chorzy z Kliniki Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i Onkologii Gastroenterologicznej Szpitala Klinicznego im. H. Święcickiego w Poznaniu. Kierownik kliniki prof. Tomasz Banasiewicz, który objął nadzór merytoryczny nad aplikacją, wyjaśnia, że dzięki niej możliwe będzie zdalne monitorowanie gojenia ran pooperacyjnych, zapobieganie powikłaniom i stworzenie większego komfortu pacjentom, bo nie będą oni musieli jeździć do szpitala i czekać w kolejce, by skonsultować stan ran. Wystarczy, że skontaktują się z konsultantem, a po przesłaniu zdjęcia rany otrzymają zalecenia co do dalszego sposobu jej leczenia. Pomysł stworzenia aplikacji to wypadkowa wielu czynników. Z jednej strony to potrzeba ze strony pacjentów, by uzyskać wsparcie w procesie gojenia rany i nadzoru nad nim. Z drugiej strony znajdujemy się w kryzysowej sytuacji kadrowej w służbie zdrowia i musimy, niestety, nastawić się, że sytuacja może być jeszcze gorsza, więc są potrzebne narzędzia, by odciążyć wykwalifikowany personel medyczny, bo olbrzymią część pracy personelu pochłaniają procedury i biurokracja – mówił Banasiewicz. Aplikacje, gdy uda się stworzyć z nich pewien integralny system, ściśle powiązany z obecnie działającymi systemami szpitalnymi czy poradnianymi, NFZ i ZUS, pozwolą nam monitorować wyniki leczenia, koordynować je, prowadzić nie tylko lepiej i sprawniej, ale również taniej – dodał. Aby korzystać z systemu, należy pobrać aplikację na dowolne urządzenie mobilne. Wymagany jest kod dostępu, który pacjent w trakcie wypisu ze szpitala otrzyma od swego lekarza. Kolejnym krokiem jest rejestracja, czyli podanie loginu i hasła. Zanim pacjent skorzysta z pierwszej konsultacji, musi odpowiedzieć na kilka pytań o stanie zdrowia oraz konkretnej ranie, która go niepokoi. Aby uzupełnić wywiad medyczny, może dodatkowo wykonać zdjęcie rany i załączyć je, a także napisać do konsultanta wiadomość. W możliwie jak najkrótszym czasie skontaktuje się z pacjentem konsultant, który zarekomenduje stosowne działania – higienę rany, korzystanie z produktów medycznych dezynfekcyjnych lub sprzyjających gojeniu się rany, bądź udanie się do lekarza, np. gdy niezbędne będzie zastosowanie antybiotyku, jeśli postępuje zakażenie. Dodatkowym przydatnym narzędziem jest system przypomnień i alertów o konieczności zastosowania określonego leku czy zmiany opatrunku – podkreślają twórcy aplikacji. Prof. Banasiewicz zaznaczył, że wraz z pilotażowym wprowadzeniem aplikacji prowadzony jest cykl spotkań o nazwie "Akademia iWound", podczas których uczestników informuje się o nowoczesnym leczeniu ran i prezentuje nowe narzędzia pomocne w tym procesie. Myślę, że gdy uda się opracować rozwiązania systemowe, aplikacja stanie się narzędziem pracy personelu medycznego leczącego rany zarówno lekarzy, jak i pielęgniarek, a wiedza na jej temat będzie coraz powszechniejsza – dodał. Twórcy aplikacji liczą, że w niedługo uda się to rozwiązanie wprowadzić także w innych placówkach. « powrót do artykułu
  4. Mikroplastik jest zjadany przez larwy komarów oraz innych owadów latających, które składają jaja w wodzie, i koniec końców w wyniku przeobrażenia dostaje się do ciał dorosłych osobników (imago). W ten sposób mikroplastik opuszcza wodę i trafia w przestworza, by zostać zjedzonym przez kolejny element łańcucha pokarmowego - ptaki. Autorzy publikacji z pisma Biology Letters podkreślają, że to nieznany dotąd szlak skażenia środowiska mikroplastikiem. Zespół z Uniwersytetu w Reading odkrył, że spożyte przez larwy drobne fragmenty tworzyw sztucznych pozostają w organizmie podczas metamorfozy w nieżerującą larwę, a później w imago. Owady latające są zaś zjadane przez ptaki i nietoperze i tak mikroplastik dostaje się do łańcucha pokarmowego. Ostatnio dużą część uwagi naukowców pochłaniał plastik zanieczyszczający oceany. Nasze badanie pokazuje jednak, że podobne zjawisko dotyczy przestworzy. [...] Studium unaoczniło nam, że mikroplastik jest transmitowany między stadiami rozwojowymi owadów latających i może skazać różne istoty, które normalnie by się z nim nie zetknęły. To szokująca prawda, że plastik dociera do niemal wszystkich zakątków środowiska [...] - podkreśla prof. Amanda Callaghan. W ramach eksperymentu doktorantka Rana Al-Jaibachi podawała fluorescencyjne mikrodrobinki plastiku larwom komarów i monitorowała ich los na różnych stadiach rozwoju owadów. Za pomocą mikroskopu sprawdzała, czy drobinki dostały się z żerujących larw do nieżerujących poczwarek, a później do imago. « powrót do artykułu
  5. Kanadyjsko-amerykański zespół badawczy znalazł dowody wskazujące, że materiał znajdujący się pod powierzchnią gwiazd neutronowych może być najtwardszym materiałem we wszechświecie. M. E. Caplan, A. S. Schneider i C. J. Horowitz opisali na łamach Physical Review Letters swoje symulacje i uzyskane wyniki. Nie od dzisiaj wiadomo, że gwiazdy neutornowe charakteryzują się wyjątkowo duża gęstością. Wcześniejsze badania sugerowały, że w związku z tym, powierzchnia gwiazd neutronowych jest niezwykle wytrzymała. Teraz Caplan, Schneider i Horowitz twierdzą, że materiał położony bezpośrednio pod powierzchnią jest jeszcze twardszy niż ona sama. Astrofizycy teoretyzują, że w gwiazdach neutronowych gęsto upakowane neutrony tworzą pod powierzchnią najróżniejsze kształty. Wiele z nich nazwano „makaronem”. Teraz uczeni postanowili sprawdzić, czy materiał ten może być bardziej gęsty i twardy niż powierzchnia gwiazdy. Przeprowadzili liczne symulacje, które wykazały, że mamy tam do czynienia z najtwardszym materiałem we wszechświecie. Jest on 10 miliardów razy twardszy od stali. To jednak nie wszystko. Symulacje te dowodzą też, że gwiazdy neutronowe, poprzez swoje silne pole grawitacyjne, mogą zaburzać czasoprzestrzeń. A zaburzenia te są skutkiem nieregularnego charakteru „makaronu” wewnątrz gwiazd. Niewykluczone, że w przyszłości zaobserwujemy fale grawitacyjne wywoływane tymi zaburzeniami. « powrót do artykułu
  6. Na Półwyspie Długim w Antarktydzie Wschodniej w osadach znaleziono setki zmumifikowanych piskląt pingwinów białookich (Adeli). Zwłok pingwinów było dużo, a warstwa osadów, w których się zachowały, była gruba, co wskazuje, że po powierzchni w krótkim czasie spłynęła duża ilość wody. Kiedy naukowcy z Chin i Australii badali osady, w których odkryto mumie, okazało się, że większość ofiar miała związek z 2 katastrofami pogodowymi. Dotknęły one kolonie lęgowe ok. 750 i 200 lat temu (określono to za pomocą datowania radiowęglowego mumii i osadów). Przede wszystkim uderzyła nas liczebność zwłok [...]. Potem zaskoczyła nas spójność wieku mumii. Spodziewaliśmy się o wiele większego zakresu dat - opowiada Yuesong Gao z Chińskiego Uniwersytetu Nauki i Technologii w Hefei. Gruba warstwa osadów wskazywała na silny spływ, a to oznacza anormalnie wilgotną pogodę w hipersuchej Antarktyce. To szczególnie niebezpieczne dla piskląt, które w odróżnieniu od rodziców, nie mają jeszcze wodoodpornych piór. Śnieżna i deszczowa aura może przemoczyć i wychłodzić młode, prowadząc do osłabienia i zgonu z powodu hipotermii. Odkryliśmy, że w przeszłości stosunkowo krótkie okresy anomalii pogodowych miały katastrofalne skutki dla populacji pingwinów. Najlepiej wymieranie kolonii wyjaśnia wzorzec, w którym duża ilość wilgoci dociera na południe z umiarkowanych szerokości geograficznych i zwiększa ilość lodu w strefie blisko brzegu (za wzorzec ten odpowiada fala długa o liczbie falowej 3; ang. zonal wave number 3, ZW3). Przez zmianę klimatu pod koniec XX w. częstość anomalii ZW3 wzrosła. Wg autorów publikacji z Journal of Geophysical Research – Biogeosciences, jeśli wymierania takie jak te sprzed 200 i 750 lat staną się powszechniejsze, los pingwinów Adeli nie maluje się w jasnych barwach. « powrót do artykułu
  7. KopalniaWiedzy.pl

    Psie wykopaliska

    Podczas marcowego spaceru po polach w miejscowości Kostelecké Horky w Czechach pies wykopał 20 unikatowych artefaktów z epoki brązu: 13 sierpów, 2 groty strzał, 3 obuchy toporków i 5 bransolet. Wszystkie mają ponad 3 tysiące lat. Pan Frankota, właściciel psa, opowiada, że początkowo spacer wyglądał jak zwykle, jednak w pewnym momencie Monty zaczął zaciekle kopać. Fakt, że w jednym miejscu znajdowało się tyle przedmiotów, ma niemal na pewno związek z aktem uhonorowania, najprawdopodobniej pewnego rodzaju ofiarą. Szczególnie zaskoczyło nas jednak to, że artefakty były całe, ponieważ kultura, która zamieszkiwała te rejony w tamtych czasach, zwykle zakopywała fragmenty [przedmiotów], niejednokrotnie stopione. Odkryte obiekty są, oczywiście, piękne, ale o wiele ważniejszy jest dla nas ich dobry stan - podkreśla Martina Beková, archeolog z Muzeum i Galerii Gór Orlickich w Rychnovie nad Kněžnou, która wchodziła w skład zespołu zajmującego się badaniem znaleziska. Beková i inni uważają, że artefakty reprezentują kulturę pól popielnicowych z późnej epoki brązu. Pan Frankota otrzymał od władz kraju kralovohradeckiego nagrodę (znaleźne) w wysokości 7860 koron czeskich. Rzeczniczka kraju Sylvie Velčovská podkreśla, że po marcowym znalezisku archeolodzy przeszukali okoliczne pola za pomocą wykrywaczy metali. Ponieważ na przestrzeni wieków teren podlegał znacznym przekształceniom, niewykluczone, że to głębsze warstwy skrywają jakieś sekrety. Od 13 do 21 września skarb z epoki brązu można oglądać na wystawie pt. "Podróż do początków czasu" w miejscowości Kostelec nad Orlicí. Po jej zakończeniu obiekty przejdą konserwację, a potem najprawdopodobniej staną się częścią ekspozycji stałej w tutejszym pałacu. « powrót do artykułu
  8. Pacjenci, którzy leczą się w szpitalach nastawionych na zysk, częściej trafiają ponownie do szpitali, niż ci, którzy leczą się w szpitalach nie nastawionych na zysk i szpitalach publicznych, wynika z badań przeprowadzonych przez University of Illinois, Chicago. Naukowcy z Chicago opublikowali na łamach PLOS ONE analizę dotyczącą ponownych przyjęć do szpitali. Dane pochodziły z Hospital Readmission Reduction Program (HRRP) z lat 2012–2015. Uczeni przyjrzeli się sześciu głównym powszechnie występującym przyczynom, dla których Amerykanie trafiają do szpitala. Są to: atak serca, niewydolność serca, wszczepienie by-passów, zapalenie płuc, przewlekła obturacyjna choroba płuc, wstawienie protezy biodra oraz wstawienie protezy kolana. W USA jest ponad 5500 placówek mających status szpitala. Wśród nich znajduje się ponad 2800 nierządowych (należących do firm czy osób prywatnych) placówek nie nastawionych na zysk, ponad 1000 szpitali nastawionych na zysk i ponad 950 szpitali należących do stanów i władz lokalnych. Reszta to szpitale rządowe, nierządowe psychiatryczne oraz szpitale innego typu. Analizy wykazały, że we wszystkich wymienionych kategoriach schorzeń liczba ponownych przyjęć do szpitala z powodu tego samego problemu była wyższa w szpitalach nastawionych na zysk niż w pozostałych. Wyższa była zarówno średnia jak i mediana. To bardzo jasne dane. Nie ma ani jednej kategorii, w której szpitale nastawione na zysk miałyby mniejszy odsetek ponownych przyjęć niż inne szpitale. Tego się nie spodziewaliśmy. Niezwykłe jest również to, że taki sam trend jest widoczny w całym kraju, mówi profesor Andrew Boyd z University of Illinois, Chicago. Naukowcy mówią, że o ile we wszystkich kategoriach szpitali istnieje korelacja pomiędzy rodzajem szpitala a odsetkiem ponownych przyjęć, to nie wiadomo, dlaczego szpitale nastawione na zysk wypadaą gorzej, niż szpitale non-profit i publiczne. Być może przyczyną są wyższe podatki nakładane na takie szpitale oraz ich nastawienie na maksymalizację zysku. Oba te czynniki mogą powodować, że mniej inwestują one w wyposażenie i załogę. Nasze badania ujawniają ważny ogólnokrajowy trend, który politycy, lekarze, naukowcy i pacjenci powinni wziąć pod uwagę. Konieczność ponownego pobytu w szpitalu wiąże się z dodatkowymi dniami poza pracą, rodziną, przyjaciółmi, mówi Boyd. « powrót do artykułu
  9. Przed 20 laty naukowcy przypadkowo odkryli, że bisfenol A (BPA) uwalniający się z plastikowych klatek, w których trzymano samice myszy laboratoryjnych, uszkadza DNA ich komórek jajowych. Teraz ten sam zespół informuje, że alternatywne bisfenole, którymi zastąpiono BPA w plastkowych opakowaniach, naczyniach i innych produktach, powodują podobne problemy u myszy. Dla nas to deja vu, mowi Patricia Hunt z Washington State University. Tym razem negatywne skutki nie były tak silne, zatem trudniej było je zauważyć. Jednak gdy u myszy zaobserwowano znane już problemy, naukowcy rozpoczęli serię eksperymentów z bisfenolami, które zastąpiły BPA. Naukowców interesowało przede wszystkim, czy współczesne plastiki są niebezpieczne dla zdrowia ludzi. Myszy badano więc wystawiając je na takie dawki bisfenoli, jakie odpowiadają ekspozycji ludzi używających plastików wolnych od bisfenolu A. Jeśli u ludzi występuje taka sama reakcja na bisfenole co u myszy, to na negatywne skutki narażonych jest wiele kolejnych pokoleń. Nawet gdybyśmy natychmiast przestali używać bisfenoli, to skutki będą odczuwalne przez około trzy pokolenia. Jako, że obecnie używa się wielu różnych bisfenoli, Hunt uważa, że potrzebne są kolejne badania pozwalające stwierdzić, które z tych środków są najmniej szkodliwe. Uczona podejrzewa też, że inne szeroko stosowane środki chemiczne, w tym parabeny, ftalany i opóźniacze palenia mogą równie negatywnie co bisfenole wpływać na płodność. « powrót do artykułu
  10. Międzynarodowa grupa naukowców opracowała test z krwi, który pozwala na wykrycie wczesnych stadiów raka trzustki z 96% trafnością. Artykuł zespołu z Uniwersytetu w Lund, Herlev Hospital, Knight Cancer Center oraz Immunovia AB ukazał się w Journal of Clinical Oncology. Ze względu na niespecyficzne objawy choroba jest zwykle diagnozowana w zaawansowanym stadium. Z tego powodu, mimo że rak trzustki reprezentuje mniej niż 3% przypadków nowotworów, obecnie umiera na niego więcej ludzi niż na raka piersi. Szacuje się, że do 2030 r. rak trzustki będzie 2. najbardziej śmiertelnym nowotworem na świecie. Nasz test wykrywa z 96% trafnością raka trzustki na I i II poziomie zaawansowania, gdy możliwa jest jeszcze interwencja chirurgiczna - podkreśla prof. Carl Borrebaeck z Uniwersytetu w Lund. Podczas studium wykorzystano próbki pacjentów z Danii i USA z różnymi stadami choroby. Opisywany test jest mikromacierzą przeciwciał. Ponieważ układ odpornościowy jako pierwszy reaguje na różne zagrożenia, w tym na choroby nowotworowe, mikromacierz zaprojektowano w taki sposób, by odzwierciedlała tę wczesną odpowiedź. Dzięki temu można uzyskać informacje o rozwoju guzów, nim staną się widoczne na tomografii czy będą wykrywalne za pomocą krążącego we krwi obwodowej DNA pochodzącego z komórek nowotworowych (ang. circulating tumor DNA, ctDNA). Z setek markerów wybrano 29. W przyszłości metoda przesiewowa może zostać wykorzystana do skryningu osób z grupy podwyższonego ryzyka raka trzustki, np. obciążonych dziedzicznie, z nowo rozpoznaną cukrzycą czy przewlekłym zapaleniem trzustki. W USA rozpoczęły się już badania prospektywne ludzi z grupy wysokiego ryzyka raka trzustki (w badaniu prospektywnym kohortowym grupy osób wyodrębnia się przed wystąpieniem choroby i poddaje się je obserwacji). « powrót do artykułu
  11. Niezwykła emisja w podczerwieni, pochodząca z pobliskiej gwiazdy neutronowej, może wskazywać, że obiekty takie mają nieznane nam dotychczas właściwości. Istnienie tej emisji może wskazywać, że gwiazda jest otoczona dyskiem pyłu, inna możliwość to wiatr o dużej energii wiejący od gwiazdy i zderzający się z gazem w przestrzeni międzygwiezdnej. Gwiazdy neutronowe są zwykle badane w paśmie radiowym oraz w pasmach o wysokich energiach, jak np. w paśmie promieniowania X.  Teraz amerykańsko-turecki zespół wykazał, że wiele interesujących informacji można zdobyć, badając je w podczerwieni. Ta konkretna gwiazda neutronowa należy do grupy siedmiu pobliskich pulsarów, zwanych Wspaniałą Siódemką, które są cieplejsze niż powinny, jeśli weźmiemy pod uwagę ich wiek i pozostałe zapasy energii. Wokół gwiazdy RX J0806.4-4123 zaobserwowaliśmy szeroki obszar emisji w podczerwieni rozciągający się na odległość około 200 j.a. od pulsaru, mówi główna autorka badań, profesor Bettina Posselt z Pennsylvania State University. To pierwsza gwiazda neutronowe, której tak szeroko emitowany sygnał jest widoczny tylko w podczerwieni. Jedna hipoteza mówi, że wokół gwiazdy znajduje się materiał pozostały po eksplozji supernowej. Interakcja tego materiału z gwiazdą neutronową może rozgrzać pulsar i go spowolnić. Jeśli ta hipoteza się potwierdzi, zmieni się nasze rozumienie ewolucji gwiazd neutronowych, stwierdza Posselt. Drugie możliwe wyjaśnienie to istnienie plerionu, czyli mgławicy wiatru pulsarowego. Do zaistnienia plerionu konieczne jest pojawienie się wiatru pulsarowego. Wiatr taki może powstawać, gdy cząstki są przyspieszane w polu elektrycznym obracającej się gwiazdy neutronowej. Gdy gwiazda taka przemieszcza się przez przestrzeń szybciej niż prędkość dźwięku, dochodzi do interakcji pomiędzy wiatrem pulsarowym a materią międzygwiezdną. Cząstki emitują wówczas promieniowanie synchrotronowe i widzimy sygnał w podczerwieni. Zwykle mgławice wiatru pulsarowego są widoczne w zakresie promieniowania X. Istnienie plerionu widocznego tylko w podczerwieni to coś niezwykłego i ekscytującego, wyjaśnia uczona. « powrót do artykułu
  12. KopalniaWiedzy.pl

    Lek przeciwnowotworowy prosto z morza?

    Polisacharydy z sercówek jadalnych (Cerastoderma edule) są w przybliżeniu tak samo skuteczne jak standardowe chemioterapeutyki (i to w relatywnie niższych dawkach). Naukowcy z Uniwersytetu w Salford podkreślają, że ze względu na potencjalnie niższą toksyczność i mniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia skutków ubocznych lek z sercówek byłyby szczególnie dobry dla dzieci. Podczas testów polisacharydy z sercówek działały na komórki/guzy raka sutka, płuc, jelita grubego i białaczkowe (w ostatnim przypadku obserwowano wpływ na namnażanie linii komórkowych przewlekłej białaczki szpikowej i nawrotowej ostrej białaczki limfoblastycznej). Polisacharydy pozyskane od ssaków od dawna były badane przez naukowców. Jak dotąd testy dawały jednak niejednoznaczne rezultaty. Niektóre zastosowania wspomagały nawet wzrost nowotworu. Woleliśmy się więc zająć małżami, bo są tańszym i łatwiejszym do pozyskania surowcem, w dodatku obfitują w wielocukry - opowiada dr David Pye. Jak dodaje specjalista, wielocukry te mają inną budowę i to ona była punktem wyjścia do uzyskania szeregu potencjalnych leków. Po udoskonaleniu będzie można myśleć o ich zastosowaniu równolegle do tradycyjnych leków. Pye i inni autorzy publikacji z pisma Marine Drugs twierdzą, że ekstrakcja polisacharydów z sercówek była prostym procesem i że ich wpływ na guzy był zachęcający. Brytyjczycy podkreślają, że wielocukry o takiej budowie chemicznej są skuteczne w stężeniach tolerowalnych dla dzieci. Wiele leków przeciwnowotworowych dla dzieci to "rozcieńczone" wersje leków dla dorosłych. Obierają one na cel i zahamowują podział komórek. Ponieważ podziały komórkowe są centralnym procesem wzrostu i rozwoju, takie leki nieproporcjonalnie silniej wpływają na zdrowie małych pacjentów. « powrót do artykułu
  13. Yusaku Maezawa, japoński miliarder, potentat w świecie mody on-line, będzie pierwszym klientem SpaceX, który wybierze się w podróż dookoła Księżyca. Podróż może mieć miejsce już w 2023 roku. Maezawa ma zamiar zabrać ze sobą 6–8 artystów. Będzie on pierwszym człowiekiem od 1972 roku, czasu ostatniej misji Apollo, który uda się w pobliże Srebrnego Globu. Od kiedy byłem dzieckiem, kochałem Księżyc. To marzenie mojego życia, powiedział Maezawa podczas wizyty w siedzibie Space X. Mężczyzna jest dyrektorem wykonawczym największego w Japonii online'owego sklepu z ubraniami. Jego majątek wyceniany jest na 3 miliardy USD. Jest też miłośnikiem sztuki współczesnej. W ubiegłym roku kupił obraz Jean-Michela Basquiata za ponad 110 milionów dolarów, ustanawiając tym samym rekord ceny dla amerykańskiego artysty. Chciałbym zaprosić 6–8 artystów, by dołączyli do mnie w misji na Księżyc. Poproszę ich, by po podróży coś stworzyli. Ich dzieła rozbudzą marzyciela, który tkwi w każdym z nas, dodał miliarder. Dotychczas Amerykanie są jedynymi ludźmi, którzy opuścili orbitę Ziemi. W latach 60. i 70. ubiegłego wieku dokonało tego 24 astronautów NASA, a 12 z nich spacerowało po Księżycu. Pierwszym turystą w kosmosie był amerykański miliarder Dennis Tito, który w 2001 roku zapłacił 20 milionów dolarów za podróż na Międzynarodową Stację Kosmiczną. « powrót do artykułu
  14. Naukowcy od dziesiątków lat są przekonani, że Wyspy Brytyjskie powstały przed 400 milionami lat wskutek zderzenia terranu Awalonia i kratonu Laurencja. Jednak geolodzy z University of Plymouth uważają, że w procesie tym brał też udział terran Armoryka. Dowody na to zdobyto badając skały w Devon i Kornwalii. Na łamach Nature Communications informują oni znalezieniu o wyraźnej granicy, gdzie obszary położone na północ mają wspólne cechy geologiczne z resztą Anglii i z Walią, a obszary na południe są powiązane w Francją i Europą kontynentalną. Te różnice, jak twierdzą uczeni, wyjaśniają bogactwo złóż cyny i wolframu na południowym-zachodzie Anglii. Metale te można znaleźć też w Bretanii i na kontynencie, jednak jest ich wyraźnie mniej na pozostałych częściach Wysp Brytyjskich. To zupełnie nowe spojrzenie na uformowanie się Wysp. Zawsze sądzono, że naturalna granica pomiędzy Awalonią a Armoryką przebiega pod Kanałem La Manche. Jednak nasze badania wskazują, że mimo iż na powierzchni nie widać żadnego śladu, to istnieje wyraźna granica geologiczna oddzielająca Kornwalię i południowy Devon od reszty kraju, mówi główny autor badań, doktor Arjan Dijkstra. Naukowcy z Plymouth przebadali 22 miejsca w Devon i Kornwalii, które dawały dostęp do głęboko położonych skał. Były to np. miejsca erupcji wulkanicznych, które wyniosły skały z głębokości około 100 kilometrów na powierzchnię Ziemi. Zgromadzone próbki poddano analizom za pomocą fluorescencji rentgenowskiej. Przeanalizowano też poziomy strontu i neodymu. Uzyskane wyniki porównano z danymi dotyczącymi pozostałych obszarów Wysp Brytyjskich oraz Europy kontynentalnej. Zawsze wiedzieliśmy, że około 10 000 lat temu można było przejść suchą stopą z Anglii do Francji. Nasze badania pokazały, że przed milionami lat związki pomiędzy oboma obszarami były jeszcze silniejsze. Wyjaśnia to zagadkowe bogactwo minerałów na południowym-zachodzie Anglii, dodaje Dijkstra. « powrót do artykułu
  15. Podczas odprowadzania wód gruntowych z świątyni w Kom Ombo egipscy archeolodzy natrafili na rzeźbę sfinksa. Ministerstwo Starożytności podało, że figurę, która ma ok. 28 cm szerokości i 38 cm wysokości, wykonano z piaskowca. Rzeźbę znaleziono po południowo-wschodniej stronie świątyni, tam gdzie przed 2 miesiącami odkryto 2 reliefy z piaskowca, które przedstawiały Ptolemeusza V Epifanesa. Stąd teza, że najprawdopodobniej sfinks datuje się na dynastię Ptolomeuszy. Abdul Moneim Saeed, dyrektor generalny Rady Starożytności Asuanu i Nubii, dodaje, że dalsze badania pozwolą zdobyć więcej informacji o historii rzeźby i władcy, do którego należała. « powrót do artykułu
×