Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją od 14.07.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. 1 punkt
    W korku nie w korku, POŁOWA ceny paliwa to danina dla państwa. Przecież to logiczne: im więcej stoisz jeżdżąc, tym budżet ma więcej na swoje fanaberie. Metro to głupota dla państwowych finansów.
  2. 1 punkt
    Mam 4,4 km do pracy. Próbowałem jeżdzić autobusem ale przez 3/4 roku załapałem się na przeziębienie sześć razy. Próbowałem chodzić, ale w zimie przekroczenia w pyłach sięgają 500-800% Żeby było zabawniej, moje 1.9TDi jest na tym dystansie tańsze od biletu miesięcznego. Zapewne zainwestuję w dobrą maskę ppyłową i wrócę do chodzenia. Według artykułu same Niemcy tracą 80 mld dolarów rocznie. Można za to budować 400 kilometrów metra rocznie. Trudnym jest sposób uzyskania tej kasy. Argumentacja: rocznie w korku spalasz 1000$, daj nam 500 $ a my zbudujemy metro, żebyś miał zakazane jeżdzić samochodem - bo masz metro - Czujesz ból typowego miejskiego króla szos?
  3. 1 punkt
    Dla obywateli antypodów najbardziej kontrowersyjną kwestią wydaje się imigracja: czy nie zachodzi zbyt szybko i czy nadal będzie przynosić korzyści. To się aż prosi o jakiś żart o Aborygenach.
  4. 1 punkt
    Spójrz na zakorkowaną ulicę. Co widzisz? w większości aut siedzi jedna osoba: kierowca. Dlaczego? - Wygodniej wsiąść do auta w garażu i wysiąść w miejscu docelowym zamiast dojść na przystanek i czekać na autobus, szczególnie jeśli pogoda nie jest sprzyjająca, a przystanek odległy. - Przemieszczający zmoknie po drodze albo ugotuje się w środku transportu, często w niewybrednie pachnącym towarzystwie. - Autobus z reguły też stoi w korkach. Tramwaj i metro oczywiście w tej kwestii mają przewagę. Czyli niezależnie od tego czy podróżny przemieszcza się sam czy z kimś wybiera najwygodniejszy dla siebie scenariusz. Jestem kierowcą. Korzystam także z komunikacji publicznej. Podpisuję się pod powyższym. Karanie mandatami, bo tak postrzegam dodatkowe opłaty za przejazd o "niewłaściwej godzinie", to infantylne rozwiązanie. Jestem w stanie zrozumieć opłaty za przejazd pustym autem osobowym prowadzonym tylko przez kierowcę, tylko jak to egzekwować? System automatycznego poboru opłat na autostradzie powinny być maksymalnie proste, aby ludzie chcieli ich używać. Powinny bazować na istniejących rozwiązaniach technicznych, np na aplikacjach w smartfonach. GPS, dostęp do internetu, Blutooth, Wi-Fi, opcjonalnie OCR tablicy rejestracyjnej - te technologie powiązane ze sobą mogą dawać precyzyjną informację o aktualnym samochodzie zbliżającym się do bramki na autostradzie. Zakładam, że auto nawet nie musiałoby się zatrzymywać. Na pasie którym przejechałoby auto bez aplikacji może działać coś w rodzaju fotoradaru i odpowiedniej opłaty po fakcie za nieopłacony przejazd. 100 osób w autobusie a 100 osób w samochodach. Załóżmy średnio po 1,5 osoby na samochód, czyli około 60 samochodów zaokrąglając w dół. Ile miejsca zajmuje jeden autobus, a ile zajmuje 60 samochodów? Czy komunikacja powinna być opłacana z podatków? Nie wiem... Na pewno brak sensownego połączenia powoduje, że często wybieram auto zamiast komunikacji publicznej. Wydaje się, że metro najlepiej rozwiązuje korki. Nie jeździ na trasach kolizyjnych. Jest niewrażliwe na pogodę. Niestety jest drogie w realizacji.
  5. 1 punkt
    Super, super, ale co z działami plazmowymi i gwiezdnymi wrotami? Nic o tym nie wspominali? ;-)
  6. 1 punkt
    A mnie w tej informacji najbardziej zainteresowało jedno: zauważcie, że w USA policja ma prawo zatrzymać posła czy senatora, który zakłóca porządek/popełnia wykroczenie lub przestępstwo. Mimo tego, że są to ludzie o znacznie większej władzy i wpływach niż jakikolwiek polski poseł/senator, to w przeciwieństwie do naszych nie są nietykalni.
  7. 1 punkt
    Może ta AI wie o czymś o czym reszta z nas nie wie
  8. 1 punkt
    Niektórym się wydaje, że jak mają luksus to wolno im obrażać ludzi którzy funkcjonuj w warunkach trudnych. Mają Porsche to będą opluwać właścicieli Skód. Dokładnie taka postawa cechuje osobników, którzy mają luksus znania wyników eksperymentu i mają czelność wyzywać ludzi podejmujących ryzyko od idiotów. Wyzywają twórców rakiet od debili "bo wybuchły", biologów od idiotów "bo zwierzęta wypiły słoną wodę" itd. Siedzą sobie przy komputerku i się wywyższają tylko dlatego, że przeczytali wyniki wielomiesięcznego dochodzenia z dużym budżetem i są "mądrzy". Sami nie kiwnęli palcem, nawet nie mieli dostępu do surowych danych, znają jedynie wyniki śledztwa, nie mają pojęcia o ogromnej ilości zmiennych które mogły pójść źle, które mogły nie zadziałać. Nie mają wiedzy o populacjach, o przedsięwzięciach, silnikach rakiet czy złożoności ekosystemu. Przeczytali tylko wniosek. Wydaje im się że ludzie dokonują eksperymentów naukowych i wydają gigantyczne pieniądze bezmyślnie, bo nie pomyśleli że akurat jedna z miliona ze zmiennych może nie zadziałać. Siedzą w luksusie dostarczonym za darmo przez kogoś innego i obrażają tych którzy podjęli trud. Co za żenada.
  9. 1 punkt
    To kara, za to że nie lubisz kawy Musisz znaleźć sobie hobby podnoszące cisnienie. Jedzenie kiszonych ogórków na czas, dyskusje polityczne na KW...
  10. 1 punkt
    Takie coś znalazłem: At the large production volumes necessary for gigawatt-scale grid storage, it is possible that DBEAQ may approach the cost of other functionalized anthraquinones, such as DHAQ and AQDS, the latter of which was recently estimated to be between $0.92/kg and $3.92/kg.23 Using $2.40/kg as a mid-range cost, this results in a capital cost of $17.60/kWh for the 2-electron-accepting DBEAQ in the negolyte in a 1.05 V battery. Similarly, we estimate the industrial-scale cost of potassium ferrocyanide to be around $2.15/kg,24 which amounts to a capital cost of about $32/kWh for the posolyte (see Estimated Cost of Electrolytes in the Supplemental Information). At $50/kWh, the total capital cost of these electrolytes stands at less than one-third of the cost of an all-vanadium electrolyte, for which the vanadium alone is currently priced at $160/kWh. Using a fluorine-free membrane such as Fumasep E−620 (K) should result in a product of membrane cost (<$25/m2 at large production volumes) and ASR (<1.5 Ω cm2) that is below $5/mΩ, which adds negligible cost to the system.25 Thus, if the DBEAQ production cost at scale turns out to be nearly as low as for AQDS and DHAQ,23,26 then this chemistry may have serious commercial potential, and DBEAQ-based flow batteries may be instrumental in accelerating the penetration of wind and photovoltaic electricity.
  11. 1 punkt
    I właśnie dlatego niektóre pytania są jałowe. Zagraj sobie w brydża, tysiąca, pokera. Ci którzy posługują się wiarą* zamiast pdpem nie osiągają w tych grach spektakularnych sukcesów. Zresztą każdy wykład z teorii gier będzie dobry. Tak, większość ludzi posługuje się wiarą w harmonię przedustawną*, ale tu na KW jest ich dość mało. *) już dwa razy miałem króla za impasem, to teraz musi być pod - 7 bez trumfa, niech będzie 14, no to 28, i trzeba pisać weksel bo jednak znowu był za...
  12. 1 punkt
    @bea Miałem na myśli właśnie to, co napisał @wilk – lekarz pokazuje, które pieprzyki i jak często (moim zdaniem najwyżej raz na miesiąc) fotografować, a dobrze zrobiona apka w smartfonie prowadzi pacjenta krok po kroku, aby uzyskać wysoką powtarzalność zdjęć i uprościć ich dalszą obróbkę. Zdjęć nie trzeba ani samemu obrabiać, ani nikomu pokazywać – porównania dokonuje sama apka lub oprogramowanie u lekarza, jeśli zdjęcia będą wrzucane do jego chmury. Poza tym apka może powiadamiać pacjenta: że czas zrobić kolejne zdjęcie, że czas na kolejną wizytę, że lekarz wyznaczył wizytę przedterminową… Rzecz w tym, że proponowane badania krwi nie będą dawały 100% pewności, więc stosowanie innych tanich i łatwych do wprowadzenia metod kontroli z całą pewnością się przyda pacjentom troszczącym się o stan swojego zdrowia. Kto nie chce pstrykać fotek, może się ograniczyć do badań krwi, ale apkę można do używania wprowadzić szybciej niż opracowane testy.
  13. 1 punkt
    Mowa jest o czymś tego rodzaju: https://1.bp.blogspot.com/-Ge8AB3K6uN8/WIiF0sF4oCI/AAAAAAABDbU/jeBUL1NLFrc30zaDD85mUjxki3LxshZRgCLcB/s1600/pieprzyki.jpg - to oczywiście zdjęcie znalezione w Google, ale tak to wygląda u tej osoby. Prawie każdy pieprzyk jest dziwny, nieregularny i jest ich właśnie tak dużo na całym ciele. W dodatku ta osoba akurat jest bardzo zapracowana i nie zna się na grafice, więc zdjęcia do obróbki musiałaby podrzucać mi, a raczej by nie chciała ich nikomu pokazywać (ja w sumie też bym nie chciała ich oglądać ;P). Także sposób trochę słaby i taki test krwi byłby w jej przypadku zbawienny
  14. 1 punkt
    No tak, ale to przecież nie robiłoby się co tydzień, tylko porównawczo raz na pół roku czy rok (nie wiem jak szybko się rozwijają te zmiany). Poza tym po co wszystkie pieprzyki fotografować. Zwykle niektóre zmiany sam lekarz typuje i wskazuje do obserwacji. Głównie te o nieregularnych krawędziach i kształcie.
  15. 1 punkt
    Kiedyś pracowałem w serwisie i miałem do naprawy rower trójkołowy z kołami skrętnymi z przodu. Zrobiony na listwie podobnie jak w ciągniku. W zakręty wchodził super i pod krawężniki dawał sobie radę lepiej niż normalny rower. A tutaj mamy jeszcze przechył i to już w ogóle musi działać lepiej. Ten mój niestety nie miał wychylenia i opony szybko się zużywały na zakrętach i objawiało się to większymi oporami przy skręcie, bo koła dążyły do prostowania. Konstrukcja była niezbyt sztywna.
  16. 1 punkt
    Nie widzę sensu wieloletnich badań klinicznych i długotrwałej procedury dopuszczenia w przypadku testu, który nie powoduje jakiegokolwiek ryzyka dla pacjenta, nawet gdyby miał mieć skuteczność znacznie mniejszą niż 80%. Biurokratyczna bzdura.
  17. 1 punkt
    W homeopatii nie ma substancji czynnej w śladowych ilościach - nie powinno jej tam być w ogóle. Co do placebo nie możecie się dogadać bo stosujecie różne definicje. Ja przychylam się do definicji z której skorzystała bea. Jajcenty zastosował własną. A Usher coś pomiędzy.
  18. 1 punkt
    Istnieje już rozwiązanie, które astronomowie stosują do wykrywania nowych obiektów – porównuje się zdjęcia tego samego obszaru wykonane w odstępie czasu. W tym przypadku zamiast zdjęć nieba trzeba porównywać zdjęcia licznych pieprzyków. Może to robić sam pacjent, jeśli dostanie apkę na smartfona. Zadanie to nie przekracza możliwości gimnazjalisty, o czym świadczy choćby przykład z Polski: https://www.tp.com.pl/sierpc/odkryli-kolejna-asteroide.html
  19. 1 punkt
    Co by nie gadać, to jest precyzyjne sformułowanie, nie dające pola do interpretacji. Niezależnie od semantyki, jest (dla mnie) stylistycznie zręczniejsze. I'm in favour of Bea
  20. 1 punkt
    Obawiam się, że jednak są. To kiedyś uważano, że żyją tylko zwierzęta, a rośliny to co najwyżej rosną, więc status istot żywych im nie przysługuje. Mamy jednak wiek XXI, i nawet w szkołach podstawowych uczą, że istotami żywymi są nie tylko zwierzęta, ale także grzyby, rośliny (w tym zboża i trawy), bakterie, a z pewnymi zastrzeżeniami nawet wirusy (a choć ich „żywość” budzi daleko idące wątpliwości, to jednak nie odmawia im się na ogół statusu organizmów, a zatem i istot). Jak się chce posądzać kogoś o chęć zabłyśnięcia, to warto najpierw samemu błysnąć odrobiną wiedzy biologicznej... Tym bardziej jest oczywiste, że współczesne zboża, niezależnie od ich statusu istot (zresztą też niewątpliwego), miały przodków (to tylko ideologicznie nawiedzeni antyewolucjoniści będą protestować, dowodząc swojego nieuctwa). Nie ma zatem i nie może być błędu w stwierdzeniu o przodkach. To jednak akurat nie jest w istocie problemem. Spór dotyczy bowiem tego, czy do roślin można odnieść męskoosobowe formy czasowników, jak „byli mieleni, przesiewani, zgniatani”. I tu niespodzianka: gramatycznie stwierdzenie takie, oczywiście w zastosowanym kontekście, jest całkowicie poprawne. Wszystko zależy bowiem, jakiego konkretnie wyrazu dotyczą. W języku polskim rodzaj męskoosobowy, wbrew naiwnym przekonaniom niektórych, nie odnosi się bowiem tylko do osób rodzaju męskiego. Jest to kategoria gramatyczna, a nie znaczeniowa. Dlatego np. powiemy „lwy polowały na antylopy”, „krowy pasły się na pastwisku”, ale „drapieżcy polowali na antylopy”, „roślinożercy paśli się na pastwisku”. Nie tylko brak osobowego znaczenia o niczym tu nie przesądza, ale nawet w tym wypadku termin rodzaju męskoosobowego nigdy nie odnosi się do osób! Przecież osoba zjadająca rośliny to jarosz lub wegetarianin, a nie roślinożerca. Dokładnie tak samo jest z przodkami. Przodkowie ludzi współczesnych żyli w Afryce, ale jeśli nazwiemy ich ściślej australopitekami, to żyły w Afryce. Podobnie przodkowie roślin lądowych żyli w morzach - o tym informuje każdy dobry podręcznik botaniki. Dlaczegóż więc przodkowie współczesnych zbóż nie mogli być mieleni, przesiewani i zganiatani? Z językowego punktu widzenia - mogli, wbrew zastrzeżeniom osoby o ksywie bea. No dobrze, ale skąd w takim razie święte oburzenie? Jeśli wykluczyć możliwość, że użytkownik bea nie zna dobrze literackiego języka polskiego i jego wyczucie językowe jest błędne, można podnieść jeszcze jeden argument. Otóż rzeczywiście, nie można nic zarzucić mówieniu o przodkach wpółczesnych zbóż, nie można krytykować stwierdzeń w rodzaju takich, że owi przodkowie rośli na obszarze Żyznego Półksiężyca, a nawet takich, że byli uprawiani przez pierwszych rolników. Można jednak istotnie dyskutować, czy mielenie, przesiewanie i zgniatanie to procesy odnoszące się do przodków, czy też może jedynie do ich ziaren. W tym ostatnim przypadku należałoby poprawić tekst artykułu: „... ziarna dzikich przodków udomowionych zbóż, np. jęczmienia, samopszy czy owsa, były przed gotowaniem mielone, przesiewane i zagniatane” I wtedy nie byłoby już żadnych wątpliwości. Podsumowując: zastrzeżenia użytkownika bea nie są do końca nieuzasadnione, ale już przedstawiona argumentacja zupełnie nie wytrzymuje krytyki. Pozdrawiam, autor gramatyki języka polskiego, a do tego biolog z wykształcenia
  21. 1 punkt
    Obawiam się, że zboża, trawy i inne roślinki nie są ani osobami ani nawet istotami, więc żadne z przez Ciebie wymienionych nie pasuje Jeśli nawet można mówić o przodkach zbóż (a w sumie można ), to zdanie musiałoby być inaczej skonstruowane, np. ziarna dzikich przodków zbóż były mielone... Natomiast powiedzenie, że przodkowie byli mieleni brzmi kuriozalnie i na pewno nie jest poprawne; panie przemądrzały I nie wiem po co przytoczyłeś znaczenia wyrazu przodek nie mające nic wspólnego z tym w artykule. Żeby zabłysnąć?
  22. 1 punkt
    Trójkołowy rower z dwoma kołami z tyłu ma kilka problemów. Pierwszy to konieczność stosowania mechanizmu różnicowego na tylnych kołach. Są one napędzane (więc w tanim rozwiązaniu są spięte na sztywno albo napędzane jest tylko jedno koło) przez co albo jazda jest niezbyt stabilna albo podczas skręcania w jednym z kierunków trzeba kilkukrotnie obrócić pedałami, w przeciwnym mniej niż pół obrotu za to z dużą siłą, większość ludzi z osłabioną motoryką ma z tym problem. Po drugie rower taki jest niestabilny przy zjazdach z krawężników czy małych pochyleń oraz przy skrętach przy większej prędkości. Osoba z osłabioną motoryką może przewrócić się na bok (pod skosem). Nakładka o której jest napisane w artykule rozwiązuje problem komplikacji opisany w pkt 1, natomiast dzięki wahaczowemu zawieszeniu przedniej pary kół rozwiązuje problem nr 2 (przynajmniej w dużej części).
  23. 1 punkt
    Allegrowa cena najnowszego trójkołowca Rehtime to ok. 1,5 tys zł. Jeśli nakładka będzie tańsza o przynajmniej 500 zł i pozwoli na przerobienie mojego starego składaka, to chętnie ją kupię
  24. 1 punkt
  25. 0 punktów
    Pani Błońska mogłaby w końcu zamieszczać odnośniki do publikacji, na które się powołuje, a nie tylko miejsca, w których zostały opublikowane. Znalezienie w sieci źródeł tego artykułu zajęło mi około 5 minut. Niechęć p. Błońskiej do takich prostych czynności jest całkowicie niezrozumiała http://www.manchester.ac.uk/discover/news/light-device-is-effective-ulcer-treatment
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
×