Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie     

  1. Wczoraj
  2. Krzychoo

    C-BORD: dokładne i szybkie kontrole kontenerów

    Zmieniłyby się zasady nadawania takich kontenerów np. musiałby być taki kontener przeskanowany przed wysyłką
  3. Ostatni tydzień
  4. thikim

    Służby specjalne mogą śledzić cały ruch z DE-CIX

    A może jeszcze i terrorystów znasz przed narodzeniem? Zanim wymienią pierwszą wiadomość? Co do szyfrów - nie to chciałem napisać. Dałem się sprowokować :D Każdy z Was ma jednak świadomość jak mniemam że w tych szyfrach łatwo można (w wersjach programowych) zwiększać długość klucza szyfrującego do wielkości która nie jest w żaden sposób dziś łamalna. Owszem to już nie będzie ten sam szyfr ale jednak nie jest to jakaś wielka zmiana. Złamiesz szyfr 256 bitowy? Nie ma wielkiego problemu - można zrobić 1024 bitowy. Który można nazwać już inaczej ale zasady pozostają podobne.
  5. Tomasz21

    Służby specjalne mogą śledzić cały ruch z DE-CIX

    Witam; dwa grosze do tematu szyfrowanie;ono jest dobre aby ukryć przed własną żoną ,kochankę.Służby nie potrzebują nic łamać;one po prostu mają twój klucz który tworzysz na swoim komputerze.Łamanie szyfrów jest wtedy dopiero jak dostaną wiadomość bez komputera.Na przykład nagrana na pendriwie ,HDD-dysku,albo jakim innym nośniku.I jest brak Pc-ta.Wtedy muszą łamać szyfr. Po za tym ,Twój Pc-et jest cały czas pod kontrolą służb.Nawet jak nie jest włączony do internetu. To po włączeniu sam przesyła wszystkie dane ,poza twoją kontrolą .Trzeba o tym zawsze pamiętać. Pozdrawiam.
  6. Tomasz21

    Atak dźwiękowy na dysk twardy

    Witam; A ciekawe jak to się ma do dysku ''SSD'' . Na ile on jest bezpieczny przed takim atakiem?Czy coś jest wiadomo w tym temacie? Przecież tam się nic nie kręci,więc dźwięk nie powinien zaszkodzić.Pozdrawiam.
  7. thikim

    Prędkość światła

    A to zależy od tego czy się będą do niego zbliżać czy oddalać. Prędkość jest zawsze względem czegoś. Dylatacja czasu też. Jeśli będziesz oddalał się od galaktycznego zegara z prędkością c - to jego czas dla Ciebie stanie. Pogrubiłem nie bez powodu.
  8. Ksen

    C-BORD: dokładne i szybkie kontrole kontenerów

    Czytając takie doniesienia, zawsze się zastanawiałem, czemu przestępcy nie nadadzą kontenera wyładowanego C4 z zapalnikiem odpalanym za pomocą czujnika promieniowania. Przypuszczam, że kilkukrotne powtórzenie wystarczyłoby do zniechęcenia celników.
  9. Od kilku dni na terenie jedynego w Polsce głębokowodnego terminala kontenerowego w Gdańsku (DCT-Gdańsk) odbywają się testy kompleksowego systemu wykrywania ładunków niebezpiecznych i nielegalnych opracowywanego w ramach projektu C-BORD finansowanego z programu Horyzont 2020 Unii Europejskiej. Celem projektu jest wykorzystanie i maksymalne zintegrowanie dostępnych obecnie metod nieinwazyjnej inspekcji ładunków kontenerowych. Połączenie wielu metod umożliwi prowadzenie dokładniejszych kontroli, a jednocześnie mniej uciążliwych dla przewoźników i firm prowadzących międzynarodowy handel. W projekcie, którego pełna nazwa brzmi „effective Container inspection at BORDer control points” (Efektywna Kontrola Kontenerów na Punktach Kontroli Granicznej) uczestniczy 18 partnerów z 7 krajów UE. Wsród nich jest dziewięciu dostawców technologii (w tym Narodowe Centrum Badań Jądrowych), czterech potencjalnych odbiorców i użytkowników (w tym polska Krajowa Administracja Skarbowa, czyli nasze służby celne) oraz pięć podmiotów eksperckich, w tym Komisja Europejska. Naukowcy, przedsiębiorcy i funkcjonariusze celni pracujący nad projektem chcą, by do kontroli mogło być wykorzystane pięć niezależnych technik inspekcyjnych. Najbardziej znane i najczęściej w tej chwili wykorzystywane jest tradycyjne prześwietlanie ładunków promieniami X, do czego wykorzystuje się mobilne akceleratory. Standardowo bada się też radioaktywność towarów, a służą do tego specjalne bramki detekcyjne, wyposażone w zaawansowane oprogramowanie pozwalające zidentyfikować pierwiastki promieniotwórcze w zawartości kontenera. Istnieje też metoda, którą obrazowo można nazwać elektronicznym psem: urządzenie „wącha” próbki powietrza pobranego z zamkniętego kontenera co pozwala na wykrycie tytoniu, substancji odurzających oraz wybuchowych. Metody inspekcji kontenerów morskich, jak na razie, ograniczają się do prześwietlania za pomocą promieniowania X o jednej energii, z użyciem stacjonarnych lub mobilnych skanerów RTG – wyjaśnia dr Agnieszka Syntfeld-Każuch, kierująca zadaniami realizowanymi w NCBJ. Producent urządzenia dostarcza, co prawda, zaawansowane oprogramowanie do wizualizacji wnętrza kontenera, ale to przede wszystkim czujne oko operatora jest w stanie zauważyć nieprawidłowości w otrzymanym obrazie w trakcie prześwietlania ładunku. Dlatego zdecydowaliśmy się na wykorzystanie kilku technik badań nieinwazyjnych, które będą uzupełniały badanie skanerami RTG i wspomogą operatora w podejmowaniu ostatecznej decyzji w sytuacji, gdy istnieje podejrzenie niezgodności z deklaracją przewozową. Żadna z pięciu technologii wykorzystywanych w projekcie C-BORD nie wymaga otwierania ładunku. Dwie najbardziej nowatorskie z nich bazują na zjawiskach aktywacji materiałów neutronami oraz aktywacji promieniowaniem X o wysokiej energii co nazywane jest fotorozszczepieniem. Zarówno neutrony jak i kwanty gamma o dużej energii z łatwością wnikają do wnętrza kontenera i ewentualnych znajdujących się wewnątrz opakowań. Oddziałując z pojedynczymi jądrami atomowymi materiału stanowiącego ładunek, zmuszają je do odpowiedzi w postaci promieniowania, które może być zarejestrowane i natychmiast przeanalizowane na zewnątrz. Odpowiedź jądra każdego z izotopów każdego z pierwiastków z tablicy Mendelejewa jest trochę inna i dzięki temu można dość dokładnie określić, co znajduje się, a co nie znajduje się w środku. Jeśli ta odpowiedź nie zgadza się z deklaracją przewozową, to może to oznaczać kłopoty dla przewoźnika. Wyzwaniem dla naukowców jest przygotowanie urządzeń, które szybko, wygodnie i w zrozumiały sposób dostarczą kontrolerom potrzebnych informacji. Wymaga to skoordynowania działań różnych części systemu i zebrania informacji w jednym miejscu. Wymaga też zastosowania systemów inteligentnych, które uczyłyby się odpowiedniego interpretowania zebranych informacji na podstawie przebiegów kontroli wzorcowych i później, na podstawie codziennej praktyki. Odbywające się testy w Gdańsku polegają m.in. na sprawdzeniu skuteczności kontroli specjalnie przygotowanych ładunków. Podobne testy odbywały się w maju na granicy węgiersko-serbskiej, a kolejne przewidziane są we wrześniu w porcie w Rotterdamie. NCBJ przygotowało w ramach projektu specjalnie zaprojektowane i wykonane detektory do badania fotorozszczepienia, układy mechaniczne niezbędne do sprawnego działania pomiarów przy aktywacji neutronowej, a także koordynuje testy w Gdańsku. Nasz układ mechaniczny ma pozycjonować z dużą precyzją system neutronowy wraz z osłonami i detektorami – opisuje dr Paweł Sibczyński z Zakładu Elektroniki i Systemów Detekcyjnych NCBJ. System neutronowy jest wyjątkowo ciężki, a jednocześnie musi być pozycjonowany na całej wysokości kontenera. Musi być także odporny na trudne warunki atmosferyczne. Metodą neutronową można wykrywać m.in. przemyt tytoniu, narkotyków i materiałów wybuchowych. System neutronowy będzie drugą linią inspekcji, w przypadku, gdy obraz uzyskany ze skanera RTG nie da jednoznacznej odpowiedzi, czy w danym miejscu kontenera znajduje się nielegalnie transportowany towar. Naukowcy już przygotowują się do wrześniowej, ostatniej fazy testów. Po raz pierwszy w historii przeprowadzone zostaną testy detekcji materiałów jądrowych z wykorzystaniem zjawiska fotorozszczepienia zorganizowane na rzeczywistym stanowisku służącym do prześwietleń wysokoenergetycznych w porcie Maasvlakte w Rotterdamie – wyjaśnia dr Sibczyński. W procesie fotorozszczepienia wzbudzone jądra materiału rozszczepialnego rozpadają się na mniejsze fragmenty, emitując charakterystyczne promieniowanie gamma i neutrony – zarówno natychmiastowe, jak i opóźnione. Ta metoda inspekcji pozwala na wykrycie materiałów jądrowych, nawet jeśli zostały one osłonięte materiałami osłonowymi. Dr Paweł Sibczyński jest współtwórcą systemu do detekcji materiałów rozszczepialnych bazującego na rejestracji neutronów natychmiastowych oraz opóźnionego promieniowania gamma. System został opracowany w NCBJ w ramach zadania wykonywanego w projekcie. Wartość projektu C-BORD wynosi prawie 12 milionów euro. Jego koordynatorem jest Komisariat Energii Atomowej i Energii Alternatywnych z Francji. « powrót do artykułu
  10. Pani Xia, konkubina króla Xiaowena z państwa Qin, była babką pierwszego cesarza Chin. Pochowano ją przed około 2200 laty, a teraz w jej grobowcu archeolodzy zidentyfikowali coś niezwykłego. To szczątki nieznanego dotychczas gatunku gibona, który prawdopodobnie był maskotką pani Xia. Grobowiec Xia to drugi największy grobowiec w Chinach. Został on zbadany w 2004 roku. Wewnątrz znaleziono część kości twarzy oraz szczękę małpy. Przeprowadzone właśnie analizy dowiodły, że mamy do czynienia z nowym gatunkiem. Wiemy, że co najmniej od czasów dynastii Zhou (1046 p.n.e. – 256 p.n.e.) gibony były trzymane przez osoby o wysokim statusie jako zwierzęta domowe, mówi Sam Turvey z Instytutu Zoologii w Londynie, który stał na czele zespołu, który zidentyfikował szczątki gibona i nadał nowemu gatunkowi nazwę Junzi imperialis. Znaleziona kość twarzy zawierała zęby, w tym dwa kły, jamę nosową, część oczodołu i czoła. Szczęka zawierała zęby. To wystarczająco dużo cech charakterystycznych, by można było porównać szczątki z obecnie żyjącymi gibonami. Analizy wykazały, że Junzi to nie tylko nowy gatunek, ale i nowy rodzaj, oddzielny od znanych nam obecnie czterech rodzajów gibonów. Turvey i jego zespół uważają, że rodzaj ten wyewoluował lokalnie. W grobowcu pani Xia znaleziono bowiem szczątki innych rodzimych gatunków, m.in. lamparta, niedźwiedzia i żurawia. Tezę Turveya wspiera też fakt, że od co najmniej 300 lat w okolicy nie zanotowano obecności gibonów. Ich najbliższa populacja znajduje się o 1200 kilometrów na południowy-zachód. Aż do odkrycia i opisania Junzi imperialis panowało przekonanie, że małpy i większość innych naczelnych jest dość odpornych na presję ze strony człowieka, a ich wymieranie to współczesne zjawisko. Teraz zdajemy sobie sprawę, że już wcześniej ludzie mogli doprowadzać do wyginięcia małp i innych naczelnych, mówi Susan Cheyne z University of Kent. Obecnie zagrożone są wszystkie 20 gatunków gibonów. Jednym z nich jest gibon z wyspy Hainan. Wskutek działań człowieka na wolności pozostało mniej niż 30 przedstawicieli tego gatunku. « powrót do artykułu
  11. KopalniaWiedzy.pl

    Zbadano zestaw narzędzi Ötziego

    Naukowcy zbadali narzędzia z rogowca, które miał przy sobie Ötzi, Alpejski Człowiek Lodu. Dzięki temu zdobyli więcej informacji o tym, jak żyło się ok. 5300 lat temu w górach. Ötzi zginął prawdopodobnie od strzały. W momencie zgonu miał ok. 45 lat. Jego zmumifikowane ciało odkryto w lodowcu w 1991 r. Wcześniejsze badania wykazały, że żył w epoce miedzi ok. 3370-3100 r. p.n.e. Wiadomo też, że miał liczne tatuaże i był zarażony Helicobacter pylori. Ostatnio zespół Ursuli Wierer z Soprintendenza Archeologia przeanalizował narzędzia z rogowca znalezione w pobliżu Ötziego. Naukowcy mieli nadzieję, że w ten sposób uda się zdobyć więcej informacji nt. życia Alpejskiego Człowieka Lodu i wydarzeń, które doprowadziły do jego tragicznej śmierci. Narzędzia, w tym groty strzał, sztylet czy odłupki, zbadano pod mikroskopem i za pomocą tomografu. Okazało się, że rogowiec pochodził z kilku wychodni w rejonie dzisiejszego Trydentu (to ok. 70 km od domniemanego miejsca zamieszkania Ötziego). Porównując zestaw narzędzi Tyrolskiego Człowieka Lodu z innymi artefaktami z epoki miedzi, archeolodzy zauważyli wpływy stylistyczne odległych alpejskich kultur. Autorzy publikacji z pisma PLoS ONE stwierdzili np., że drapacz wykazuje podobieństwa, m.in. w rozmiarach i morfologii, do narzędzi wiórowych kultury Horgen (Niemcy, Szwajcaria). Ślady zniszczeń na kamieniu zademonstrowały, że Ötzi był praworęczny. Wiele wskazuje też na to, że niedługo przed śmiercią mężczyzna naostrzył i przerobił część swoich narzędzi. Dowody zebrane przez ekipę potwierdzają wcześniejsze doniesienia o podtrzymywaniu kontaktów międzykulturowych między alpejskimi społecznościami epoki miedzi i o bezproblemowym dostępie do rogowca. « powrót do artykułu
  12. Pracując nad umieszczaniem elektrod na miękkich materiałach, inżynierowie z Uniwersytetu Technicznego (TUM) w Monachium nanieśli macierze mikroelektrod na różne miękkie podłoża, m.in. na misie Haribo. Mikroelektrody można wykorzystać do bezpośrednich pomiarów sygnałów elektrycznych w mózgu czy sercu. By się to jednak udało, należy używać miękkich materiałów. Niestety, przytwierdzenie elektrod do takich materiałów za pomocą istniejących metod napotyka na parę problemów. Ostatnio jednak zespół z TUM i Forschungszentrum Jülich zdołał zrobić nadruk na misiu-żelce. Co ważne, prof. Bernhard Wolfrum i inni nie wydrukowali logo czy obrazu, ale macierze mikroelektrodowe, a takie komponenty mogą wykrywać zmiany napięcia wynikające z aktywności neuronów czy komórek mięśniowych. Choć macierze mikroelektrodowe są znane już od jakiegoś czasu, dotąd produkowano je z twardych materiałów, np. silikonu. W przypadku kontaktu z żywymi komórkami ma to, niestety, kilka minusów. W laboratorium twardość wpływa np. na kształt i organizację komórek. W organizmie twarde materiały mogą zaś uruchamiać stan zapalny lub negatywnie wpływać na funkcjonowanie narządu. Dotychczasowe próby umieszczania elektrod na miękkich materiałach bazowały na tradycyjnych metodach, a te są czasochłonne i wymagają dostępu do drogich wyspecjalizowanych laboratoriów. Jeśli zamiast tego wydrukuje się elektrody, prototyp da się uzyskać szybko i tanio. Nie ma też problemów z przeprojektowaniem - opowiada Wolfrum. Ekipa Wolfruma pracuje z nowoczesnymi drukarkami atramentowymi. Elektrody są drukowane za pomocą tuszu węglowego. By zapobiec wychwytywaniu sygnałów pobocznych, Niemcy dodają jeszcze neutralną warstwę ochronną. Proces testowano na paru różnych podłożach, w tym na poli(dimetylosiloksanie), PDMS, agarozie i na różnych postaciach żelatyny (stąd misie Haribo, które najpierw topiono, a potem pozostawiano do ponownego stwardnienia). Jak podkreślają autorzy publikacji z pisma npj Flexible Electronics, każdy z tych materiałów ma pewne pożądane właściwości, np. pokryte żelatyną implanty zmniejszają niechciane reakcje w żywej tkance. Dzięki eksperymentom na hodowlach komórkowych Niemcy potwierdzili, że czujniki zapewniają miarodajne pomiary. Z przeciętną średnicą rzędu 30 mikrometrów pozwalają także na pomiary dot. pojedynczych bądź kilku komórek. Problemem jest precyzyjne dostrojenie wszystkich komponentów - zarówno technicznych ustawień drukarki, jak i składu tuszu. W przypadku PDMS musieliśmy np. zastosować wstępną obróbkę, dzięki której tusz przywierał do powierzchni - wyjaśnia Nouran Adly. « powrót do artykułu
  13. thikim

    Otwarcie baru przyczyną znacznego spadku płodności u kobiet

    Znaczy się oferuje w sprzedaży truciznę? Znaczy się problem polega na piciu mężczyzn czy kobiet?
  14. thikim

    Rosną szanse na wykrycie „grudek” w jądrach atomowych

    Pod kątem rzeczywistości to zgoda pod kątem teorii to nie W teorii to się będzie dało naprawić Zawsze spośród nieskończonych ilości rozwiązań możemy wybrać jedno i dalej będzie rozwiązaniem. Teorii potrzebujemy do czegoś innego niż rzeczywistości.
  15. Kofeina chroni serce z pomocą mitochondriów. Spożycie kofeiny powiązano z niższym ryzykiem różnych chorób, w tym cukrzycy typu 2., choroby serca czy udaru. Nowe badanie wykazało, jaki mechanizm leży u podłoża tego zjawiska. Okazuje się, że kofeina sprzyja przemieszczaniu do mitochondriów białka regulacyjnego, poprawiając działanie i chroniąc komórki sercowo-naczyniowe przed uszkodzeniem. Zespół Judith Haendeler z Uniwersytetu Heinricha Heinego w Düsseldorfie odkrył, że zabezpieczający efekt osiąga się przy stężeniach będących odpowiednikiem spożycia 4 filiżanek kawy. Warto przypomnieć, że wcześniej ta sama ekipa wykazała, że w stężeniach fizjologicznych (np. po spożyciu 4 lub większej liczby filiżanek kawy) kofeina wspomaga wydolność funkcjonalną komórek śródbłonka. Efekt ten zależy od mitochondriów. Ostatnio autorzy publikacji z pisma PLoS Biology wykazali, że białko p27, znane głównie jako inhibitor cyklu komórkowego, występuje w mitochondriach podstawowych komórek serca. Naukowcy wykazali, że p27 sprzyja migracji komórek śródbłonka, chroni kardiomiocyty przed programowaną śmiercią (apoptozą) i jest konieczne do różnicowania miofibroblastów. Ma to kluczowe znaczenie dla naprawy mięśnia sercowego po zwale. Akademicy ustalili, że kofeina wyzwala ruch p27 do mitochondriów, uruchamiając ciąg korzystnych zdarzeń. Co ważne, wszystko to zachodził w stężeniach, które u ludzi można osiągnąć za pomocą 4 filiżanek kawy. Nasze badania wskazują na nowy [nieznany] sposób działania kofeiny [...]. Uzyskane wyniki powinny doprowadzić do stworzenia lepszych strategii zabezpieczania serca przed uszkodzeniem; w grę wchodzi np. rozważenie spożycia kawy lub kofeiny [...] przez starszą populację. Zwiększanie poziomu mitochondrialnego p27 mogłoby być potencjalną strategią terapeutyczną nie tylko w chorobach serca, ale i w wydłużaniu okresu życia, w którym jest się zdrowym [ang. healthspan] - podsumowuje Haendeler. « powrót do artykułu
  16. Gdy w roku 2013 Joel Dudley, genetyk, z Icahn School of Medicine rozpoczynał wraz z kolegami prace nad zmianami molekularnymi w mózgach osób cierpiących na chorobę Alzheimera, nie przypuszczał, że wyniki jego badań wesprą kontrowersyjną ideę mówiącą o roli wirusów w rozwoju alzheimera. Hipoteza taka pojawia się od dłuższego czasu, a w marcu 2016 roku w Journal of Alzheimer's Disease 33 naukowców wezwało do poważnego rozważenia hipotezy, że za rozwój choroby Alzheimera mogą być odpowiedzialne mikroorganizmy. Dudley miał dostęp do 876 mózgów. Część pochodziła od osób zdrowych, a część od osób z wczesnym lub późnym stadium Alzheimera. Naukowcy przeprowadzali sekwencjonowania DNA i RNA, by odkryć różnice genetyczne pomiędzy osobami zdrowymi a chorymi oraz różnice w ekspresji genów. Dość szybko zaczęli otrzymywać dziwne wyniki. Algorytm zwracał nam wzorce charakterystyczne dla biologii wirusów, mówi Dudley. Okazało się, że w mózgach osób z Alzheimerem znajduje się więcej DNA wirusów, niż w mózgach osób zdrowych. Szczególnie dużo DNA pochodziło od ludzkiego herpeswirusa 6A (HHV-6A). Poziomy RNA HHV-6A i HHV-7A były również wyższe w mózgach osób chorych niż w mózgach ludzi zdrowych. Co więcej, wirusowego RNA było tym więcej, im bardziej zaawansowana była choroba. HHV-6A to wirus, który zwykle nie daje objawów i infekuje ludzi na późniejszym etapie życia. Z kolei HHV-7 zaraża ponad 80% niemowląt, a skutkiem infekcji jest wysypka. Naukowcy chcieli się następnie dowiedzieć, czy wirusy biorą jakiś udział w rozwoju choroby, czy też są przypadkowymi jej świadkami lub jej konsekwencją. W tym celu stworzyli odpowiednik biologicznej sieci powiązań społecznych i za jego pomocą badali interakcje pomiędzy różnymi sygnałami molekularnymi i genetycznymi. Odkryli w ten sposób, że geny wirusów wpływają na znane nam geny i molekuły odpowiedzialne za chorobę Alzheimera. To zaś dowodzi, że wirusy są przynajmniej częściowo odpowiedzialne za postępy choroby. Odkryli nawet molekułę mikro-RNA, której działanie jest blokowane przez wirusa HHV-6A w mózgu. Gdy następnie stworzyli myszy pozbawione tej molekuły, okazało się, że w ich mózgach pojawiło się więcej blaszek amyloidowych i były one większe niż u myszy z prawidłowym poziomem miRNA. O możliwej roli wirusów i bakterii w rozwoju choroby Alzheimera mówi się od dekad, jednak dotychczas żadne badania nie wykazały, w jaki sposób mikroorganizmy mogą ją powodować. To pierwsze badania przeprowadzone na dużym zestawie danych, które wydają się wspierać tę hipotezę. Potrzeba jednak dalszych badań określających rolę, jaką, o ile w ogóle, pełnią mikroorganizmy. Obecne badania nie dowodzą, że wirusy powodują chorobę Alzheimera lub biorą udział w jej rozwoju, mówi Keith Fargo, dyrektor projektów naukowych w Alzheimer's Association. Zdaniem Dudleya u osób podatnych genetycznie lub fizjologicznie, wirus może współuczestniczyć w rozwoju choroby. W procesie rozwoju choroby może brać udział wiele czynników, a wirus to jedne z nich. « powrót do artykułu
  17. ex nihilo

    Rosną szanse na wykrycie „grudek” w jądrach atomowych

    Tak. I podejrzewam, że właśnie "tak to ma być" A nawet trochę gorzej Czyli że być może w ogóle nie będzie możliwe zmontowanie ilościowego opisu przestrzeni na poziomie podstawowym, szczególnie jeśli będzie to przestrzeń ?D. To "?" w tym przypadku oznacza nie tyle pytanie o ilość wymiarów, co to, że każda fluktuacja może być dowolnie wymiarowa, przy czym mogą być tam też wymiary dla nas niewyobrażalne. Reszta bajki już nie teraz, bo muszę iść spać, trochę już późno (wcześnie?) A możesz... możesz nawet kapcia ziemną glizdą zawiązać... a co... PS - cholera, nie mogę się dogadać z tym nowym edytorem.
  18. Wczoraj (21 czerwca) w Kalifornii padła Koko, gorylica, która nauczyła się ponad 1000 znaków języka migowego i za jego pośrednictwem komunikowała się z ludźmi. Zwierzę znakami wyrażało myśli i uczucia. Zdolności Koko, która wydawała się rozumieć – przynajmniej częściowo – mówioną angielszczyznę, zostały wykorzystane przez behawiorystkę Francine Patterson. W czasie swojego 46-letniego życia Koko adoptowała zwierzęta i nadawała im imiona. Był wśróch nich m.in. kot, którego nazwała All Ball. Gdy w 1984 roku kot uciekł i został zabity przez samochód, Koko wyraźnie okazywała oznaki żałoby, mówi doktor Patterson. Według niektórych badaczy poziom inteligencji Koko wahał się pomiędzy 75 a 95 punktów. Dzięki temu małpa rozumiała 2000 słów z języka angielskiego. Koko urodziła się w Zoo w San Francisco w 1971 roku. Rok później doktor Patterson zaczęła uczyć ją amerykańskiego języka migowego. Koko spędziła większość życia w Gorilla Foundation w Kalifornii. Pomimo tego, że umiejętności Koko zostały udokumentowane m.in. na wielu filmach, niektórzy naukowcy wątpią w zdolności zwierzęcia. « powrót do artykułu
  19. wilk

    Przerwano badania nad zdrowotnymi korzyściami z picia alkoholu

    Ale co się napili za te 4 bańki, to ich.
  20. ozeo

    Otwarcie baru przyczyną znacznego spadku płodności u kobiet

    Skąd wiadomo że to jakość drinków powoduje spadek płodności? Przecież mogą to być przyczyny społeczne. Np młode dziewczyny zamiast być matkami mają inne ciekawsze dla nich zajęcie czyli siedzenie w barze. Tak samo panowie jak już wypiją to są mniej chętni do igraszek lub kobiety nie chcą sypiać z pijanymi. Do tego średnia 5,6 dziecka na kobietę to dalej jest kosmicznie duża w porównaniu do krajów rozwiniętych więc raczej dalej są płodne. Być może postęp cywilizacji w tej wiosce też swoje dołożył.
  21. Dinozaury, np. tyranozaury, często przedstawia się z obnażonymi zębami i wystawionym językiem. Nowe badania pokazują jednak, że nie mogły one wysuwać języka z pyska jak jaszczurki. Ich języki były bowiem prawdopodobnie zakotwiczone w dnie jamy ustnej podobnie jak u aligatorów. Naukowcy z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin i Chińskiej Akademii Nauk doszli do takiego wniosku, badając kości gnykowe współczesnych ptaków i aligatorów, a także dinozaurów i pterozaurów. Autorzy publikacji z pisma PLoS ONE twierdzą, że istnieje związek między lataniem a wzrostem różnorodności i mobilności języka. Języki są często przeoczane. A dają one kluczowy wgląd w tryb życia wymarłych zwierząt - zaznacza prof. Zhiheng Li. W ramach badań wykonano wysokiej rozdzielczości zdjęcia tomograficzne mięśni i kości gnykowych 3 aligatorów i 13 gatunków współczesnych ptaków, np. strusi i kaczek. Okazy kopalne, głównie z północno-zachodnich Chin, obejrzano pod kątem zachowania delikatnych kości. Analiza objęła m.in. pterozaury i tyranozaury (Tyrannosaurus rex). Okazało się, że kości gnykowe większości dinozaurów przypominały kości gnykowe aligatorów i krokodyli, tzn. były krótkie, proste i połączone z niezbyt mobilnym językiem. Prof. Julia Clarke dodaje, że w związku z tym wszelkie rekonstrukcje, które przedstawiają języki dinozaurów wystawione z rozdziawionej paszczy, są błędne. Przez długi czas źle je rekonstruowano. U większości dinozaurów kości gnykowe były bardzo krótkie. U przedstawicieli rzędu krokodyli [Crocodilia] z podobnie krótkimi kośćmi gnykowymi język jest [zaś] przymocowany do dna jamy ustnej. U pterozaurów, dinozaurów ptasiomiednicznych i współczesnych ptaków występowała za to duża różnorodność kości gnykowych. Naukowcy sądzą, że spory zakres kształtów kości ma związek ze zdolnością lotu (kości nielotów, np. emu, wyewoluowały zaś od przodka, który umiał latać). Amerykańsko-chiński zespół przekonuje, że wzbicie się w przestworza doprowadziło do nowych sposobów żerowania/odżywiania się, a to z kolei miało związek z różnorodnością i ruchliwością języka. Generalnie ptaki w niezwykły sposób rozbudowały strukturę języka - zaznacza Clarke. Może to mieć związek ze spadkiem zręczności w wyniku przekształcenia dłoni w skrzydła - dodaje Li. Jeśli nie możesz wykorzystywać łap do manipulowania ofiarą, wzrasta rola języka w manipulowaniu pokarmem. To jedna z wysuniętych przez nas hipotez. Wyjątkiem od reguły łączącej różnorodność języka z lotem były dinozaury ptasiomiedniczne, do których należały m.in. stegozaury, ceratopsy i inne roślinożerne gady przeżuwające. Choć nie latały, także miały wysoce skomplikowane i bardziej mobilne kości gnykowe, które mimo wszystko różniły się strukturalnie od kości latających dinozaurów i pterozaurów. Clarke przekonuje, że dalsze badania nad zmianami anatomicznymi, które towarzyszyły przekształceniom funkcji języka, mogą poprawić stan wiedzy nt. ewolucji ptaków. Współcześnie da się bowiem np. prześledzić, jak zmiany języków ptaków wiążą się z położeniem głośni. To z kolei oddziałuje na sposób oddychania i wokalizacji. « powrót do artykułu
  22. thikim

    Odnaleziono brakującą materię wszechświata

    Było już jakiś czas temu Jak tak dalej pójdzie to znajdą i CM w postaci zwykłej materii. BTW. Jak tak będą szybko odnajdywać to znajdą więcej niż brakuje
  23. Naukowcy z MIT-u błyskawicznie przeanalizowali dane na temat około 50 000 gwiazd dostarczone przez Teleskop Keplera. W artykule opublikowanym w Astronomical Journal naukowcy informują, ze zidentyfikowali niemal 80 kandydatów na planety. Jest wśród nich prawdopodobna planeta krążąca wokół gwiazdy HD 73344. Jeśli odkrycie to się potwierdzi, HD 73344 będzie najjaśniejszą znaną nam gwiazdą posiadającą planetę. Planeta okrąża HD 73344 w ciągu 15 dni, a astronomowie szacują, że jej średnica jest o około 2,5 raza większa od średnicy Ziemi, natomiast masa jest 10-krotnie większa niż masa Błękitnej Planety. Temperatury na powierzchni planety sięgają 1200–1300 stopni Celsjusza. HD 73344 znajduje się w odległości około 114 lat świetlnych od Ziemi. Naukowcy uważają, że dzięki dużej jasności gwiazdy, krążąca wokół niej planeta jest idealnym kandydatem do prowadzenia przyszłych badań planet pozasłonecznych. Wspomniane analizy zostały też przeprowadzone wyjątkowo szybko. Opracowane przez MIT narzędzia pozwoliły na przeprowadzenie analizy widma każdej z 50 000 gwiazd w ciągu kilku tygodni. Zwykle podobne analizy trwały od wielu miesięcy do nawet roku. Większe tempo analizy i poszukiwania potencjalnych kandydatów na egzoplanety pozwala astronomom na szybsze przyjrzenie się im, bez konieczności oczekiwania, aż Ziemia, a wraz z nią Teleskop Keplera, ponownie znajdą się w punkcie orbity odpowiednim do ich obserwacji. « powrót do artykułu
  24. Filipe

    Odnaleziono brakującą materię wszechświata

    Pisałem o tym w komentarzach na Kopalni Wiedzy jakiś czas temu
  25. thikim

    Rosną szanse na wykrycie „grudek” w jądrach atomowych

    To źle byś powiedział. Zanegowałbyś rzeczywistość Oddziaływanie oczywiście nie jest równoznaczne pomiarowi. Pomiar wymaga świadomego obserwatora (albo rejestratora) który oceni oddziaływanie. Jak z pomiaru wyrzucamy obserwatora to pozostaje już tylko oddziaływanie. A więc masz ten "obiektywizm" o który jak mniemam zabiegasz. Jest nim oddziaływanie. Nie zauważasz że obecność obserwatora jest subiektywna? Więc go odrzuć. Pozostaje oddziaływanie. Za dużo oddziaływań masz na raz? Przeszkadza Ci to? Zejdź do mikroświata gdzie dowolnie zredukujesz liczbę oddziaływań aż dojdziesz do Heisenberga właśnie. Heisenberg to nie pomiar, Heisenberg to spojrzenie na opis Schrodingera z innej strony. Nie da się zanegować Heisenberga a zostawić Schrodingera ani na odwrót. To jest nierozłączny pakiet. Ale co to ma wspólnego z nihilizmem? Ja mogę napisać: "Jako mistyk przypuszczam, że pole (pola) to struktury przestrzeni" Mogę też jeszcze na kilka innych sposobów to napisać "Jako fantasta przypuszczam że pole (pola) to struktury przestrzeni"
  26. ksalem

    Odnaleziono brakującą materię wszechświata

    Odkrywcza wiadomość skoro ta informacja była już ogłoszona kilka lat po wysłaniu satelity Chandra. Pierwsza lepsza z 2005 roku. Fajnie opisują ten problem w tym filmie .
  27. Psy potrafią zrozumieć emocje kryjące się za ludzką mimiką. Jeśli pies przekręca głowę w lewą stronę, na twarzy człowieka malują się zapewne złość, strach lub szczęście. Gdy człowiek jest zaskoczony, psy mają za to tendencję do obracania głowy w prawo. Na widok człowieka odczuwającego negatywne emocje u psów rośnie też tętno. Marcello Siniscalchi, Serenella d'Ingeo i Angelo Quaranta z Uniwersytetu im. Aldo Moro w Bari podkreślają, że przetwarzając ludzkie emocje, psy wykorzystują różne części mózgu. Podczas eksperymentu Włosi pokazywali 26 jedzącym psom zdjęcia twarzy dorosłych osób: mężczyzny lub kobiety. Demonstrowano je jednocześnie w prawej i lewej połowie pola widzenia. Przedstawiały one jedną z sześciu podstawowych emocji: złość, strach, szczęście, smutek, zaskoczenie bądź wstręt (uwzględniono też neutralny wyraz twarzy). Psy wykazywały silniejszą reakcję i aktywność serca, gdy pokazywano im pobudzające stany emocjonalne, takie jak strach czy złość. Gdy zobaczyły fotografie wyrażające te uczucia, nim wróciły do jedzenia, upływał dłuższy czas. Podwyższone tętno wskazywało, że w tych przypadkach czworonogi doświadczały silniejszego stresu. Kiedy psy widziały ludzkie twarze wyrażające złość, strach i szczęście, obracały głowę w lewo. Przy zaskoczeniu, zwracały głowę w prawo, co wg autorów publikacji z pisma Learning & Behavior, oznacza, że postrzegały tę minę jako niezagrażającą, zrelaksowaną. Wszystko wskazuje na to, że pobudzające, negatywne emocje są przetwarzane przez prawą półkulę, a bardziej pozytywne przez lewą - wyjaśnia Siniscalchi. Uzyskane wyniki stanowią poparcie dla innych badań nad psami i pozostałymi ssakami, które demonstrowały, że prawa półkula mózgu odgrywa ważniejszą rolę w regulowaniu odśrodkowej impulsacji współczulnej do serca (to ważne dla kontroli reakcji walcz lub uciekaj). « powrót do artykułu
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×