Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie     

  1. Z ostatniej godziny
  2. Mariusz Błoński

    Wciąż nie wiadomo, dlaczego FBI zamknęło obserwatorium słoneczne

    Może podejrzewali, że działa tam cały gang? A może chcieli dobrać się do właściwego komputera bez wywoływania alarmu w pedośrodowisku, więc zrobili wokół tego taką zadymę, jakby chodziło o inwazję Obcych albo coś podobnego.
  3. Prowadzony od 2011 r. program reintrodukcji nadrzewnego gryzonia - popielicy szarej, prowadzony w Barlinecko-Gorzowskim Parku Krajobrazowym, (na pograniczu Lubuskiego i Zachodniopomorskiego) zaczyna przynosić efekty. W tym roku po raz pierwszy w jednym z gniazd były młode. Tym samym w populacji są już nie tylko osobniki wypuszczone przez człowieka, ale i ich potomstwo – poinformował PAP główny specjalista Barlinecko-Gorzowskiego Parku Krajobrazowego Paweł Cieniuch. W tym roku udało się po raz pierwszy stwierdzić rodzinę z trzema młodymi popielicami w jednym z monitorowanych gniazd. Nowe osobniki traktujemy jako przykład sukcesu reintrodukcji i sprawowanej opieki nad tym gatunkiem – powiedział PAP Cieniuch. Przez siedem lat do lasów na terenie parku zostało wpuszczonych 208 popielic, a na jego obszarze rozwieszono w tym czasie 48 budek gniazdowych dla tych gryzoni. Od maja do października są one kontrolowane co dwa tygodnie. Podawany jest tam także pokarm – ziarna słonecznika. W poprzednich latach w budkach były tylko dorosłe osobniki. W latach 2008 i 2009 w lasach Barlinecko-Gorzowskiego Parku Krajobrazowego nie stwierdzono obecności popielicy. Od 2011 r. do reintrodukcji (ponownego wprowadzenia na stare miejsca bytowania, rodzimych gatunków zwierząt i roślin) są wykorzystywane zwierzęta odłowione w południowej i wschodniej części kraju, z terenu Roztocza, gdzie ich naturalna populacja jest stabilna. Warunki środowiskowe w Barlinecko-Gorzowskim Parku Krajobrazowym są bardzo korzystne dla tego gatunku. Znajdują się tam chętnie zasiedlane przez popielice stare drzewostany bukowe, lasy mieszane z udziałem buka oraz inne drzewostany z dębem, grabem, leszczyną i modrzewiem. Aklimatyzacja popielic przebiega w lekkich, drucianych klatkach umieszczonych na drzewach. Zwierzęta są w nich zamknięte przez tydzień i dokarmiane. Następnie klatki są otwierane, ale nadal przez jakiś czas wykładany jest w nich pokarm, by popielice nie rozpierzchły się zbyt szybko po dużym obszarze. Popielica to nadrzewny gryzoń z rodziny pilchowatych, wielkości zbliżonej do małej wiewiórki. Jej cechą charakterystyczną jest puszysty ogon. Biologia gatunku silnie związana jest z lasami bukowymi. Ten nadal rzadki gatunek powoli, lecz systematycznie powraca na teren północno-zachodniej Polski. Jego wymagania siedliskowe sprawiły, że dopiero od kilku lat ponownie zamieszkuje puszczę pod Gorzowem, gdzie na obszarach Lasów Państwowych wprowadzono gospodarkę leśną uwzględniającą potrzeby siedliskowe popielic – dodał Cieniuch. Projekt reintrodukcji i monitoringu popielic w Barlinecko-Gorzowskim Parku Krajobrazowym realizuje Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra” z Poznania, przy wsparciu Nadleśnictwa Strzelce Krajeńskie. Z przyrodniczego punktu widzenia cała akcja ma na celu zwiększanie tzw. bioróżnorodności środowiska, czyli poszerzanie listy rodzimych gatunków flory i fauny, co jest również spełnieniem wymogów umowy międzynarodowej - Konwencji o bioróżnorodności biologicznej (CBD) z 1992 r. « powrót do artykułu
  4. Człowiek pojawił się na Ziemi kilkaset tysięcy lat temu. Przez miliony należała ona do innego gatunku. Co o tym wiesz? W dzieciństwie fascynowaliśmy się ich światem, ale był dla nas jak bajka. Dziś wiemy, że to najbardziej intrygujący okres w historii Ziemi. Czas poznać kompletne dzieje dinozaurów – od narodzin aż do zagłady – po raz pierwszy całkiem na serio. Ostatnie 30 lat wywróciło do góry nogami wszystko, co o nich wiedzieliśmy. Na świecie co tydzień odkrywane są kości dinozaurów, które należą do nieznanych dotąd gatunków. Wiele z nich znaleziono na terenie Gór Świętokrzyskich. Mimo że to "nasze podwórko", większość z nas nie jest tego świadoma. Steve Brusatte to prawdziwy łowca dinozaurów i jeden z tych nietuzinkowych naukowców, którzy nudne wykłady zamieniają w żywiołowe opowieści o nieznanym nam świecie. Jego fascynacja pradawną Ziemią okazuje się bardzo zaraźliwa. Powstawanie kontynentów opisuje z ekspresją godną postapokaliptycznych wizji i sprawia, że paleontologia przestaje kojarzyć się z trudną dziedziną nauki. Ta książka wciąga jak film akcji. Steve Brusatte odtwarza świat dinozaurów z mistrzowską precyzją. Zdaniem czytelników i specjalistów od tej tematyki, to najlepsza i najbardziej kompletna biografia dinozaurów, jaka kiedykolwiek powstała.
  5. Dzisiaj
  6. Edycja: Jeśli już szukałbym słabości Modelu Standardowego to w jego 30 parametrach swobodnych. Przy czym znikomo mała zmiana większości z nich sprawiłaby że nie byłoby tego forum I to jest problem. Jakbyśmy widzieli tarczę zegara bez jego kół zębatych. Jedno koło zmienimy i praca zegara się sypie. Wiemy że są ale nie wiemy dlaczego są takie a nie inne. Nie rozumiemy struktury tego zegara. Ale godzinę z minutami widzimy Być może nigdy nie zobaczymy tych kół zębatych. Możemy ułożyć wiele teorii tak jak i wyobrazić sobie wiele różnych kół zębatych dla których wszystko działa.
  7. A które to doświadczenie potwierdza istnienie ciemniaków? Nie ma takiego. Wszystkie doświadczenia które miały je wykryć zakończyły się fiaskiem. To wszystko wchodzi w zakres modelu standardowego. Nie ma na dzień dzisiejszy ani jednego doświadczenia które by przeczyło Modelowi Standardowemu. Macie na myśli obserwacje. Obserwacje których nie potrafimy wyjaśnić Modelem Standardowym, ale jednocześnie jak to obserwacje - nie pozwalają na weryfikację. Coś tam widzimy, parametrów zmienić nie możemy, wszystkich okoliczności zdarzenia nie znamy. A choćby takie zdarzenie: zaobserwowano znacznie więcej czarnych dziur niż przypuszczano. I już się zmienia wytłumaczenie obserwacji. Już okoliczności się zmieniły. A niech się okaże że jednak wymiarów jest więcej. To nie narusza Modelu Standardowego tylko model przestrzeni jaki przyjmujemy. Jak tak ostatnio o tym myślę to już pisałem że to mogą być jednak dwa niezależne byty (niezależne ale oddziaływające ze sobą): 1. czasoprzestrzeń z grawitacją 2. pola. I nie będzie się ich nigdy dało połączyć w każdych warunkach - czyli teoria wszystkiego nie powstanie. Owszem, dla mniejszych energii nie trzeba będzie uwzględniać wszystkich pomiędzy nimi relacji - tylko te proste. I dla niskich energii sobie wszystko wyliczymy. Ale dla dużych dojdą pomijane przez nas relacje których nie będziemy w stanie zrozumieć Będą zawsze dwie niezależne teorie: połowy wszystkiego
  8. Molekuły tłuszczu znalezione w skamielinie są najstarszymi znanymi nam śladami zwierzęcia. Stworzenie żyło na Ziemi przed 558 milionami lat. Odkrycia śladów dokonał międzynarodowy zespół prowadzony przez naukowców z The Australian National University (ANU). Zwierzę zwane Dickinsonia mogło mieć nawet 1,4 metra długości, a wzdłuż jego ciała przebiegało owalne żebrowania. Żyło ono na 20 milionów lat przed kambryjską eksplozją, w czasie której pojawiła sie olbrzymia różnorodność form życia. Skamieniałą Dickinsonię znalazł w pobliżu Morza Białego doktor Ilya Bobrovskiy z ANU. Okazało się, że skamielina wciąż zawiera molekuły cholesterolu, tłuszczu będącego dowodem, że mamy do czynienia ze zwierzęciem. Skamieniałe molekuły tłuszczu dowodzą, że 558 milionów lat temu zwierzęta były duże i występowały obficie. To miliony lat wcześniej, niż sądzono, mówi profesor Jochen Brocks. Naukowcy od 75 lat spierają się o to, czy była Dickinsonia i inni dziwni przedstawiciele fauny ediakarańskiej. Czy były to jednokomórkowe gigantyczne ameby, porosty, nieudane eksperymenty ewolucji czy też pierwsze zwierzęta. Znaleziona właśnie skamieniałość dowodzi, że Dickinsonia to najstarsze znane nam zwierzę. Rozwiązuje ona tajemnicę, z którą nauka zmaga się od lat, dodaje uczony. Głównym problemem było znalezienie skamieniałej Dickinsonii, w której zachowało się choć trochę materiału organicznego. Większość skamieniałości tego typu, jak na przykład te pochodzące z australijskich Ediacara Hills, było poddanych działaniu wysokich temperatur, wysokiego ciśnienia a później erozji. Nic więc dziwnego, że paleontolodzy przez całe dekady badali te skamieniałości i wciąż się sprzeczali, czym była Dickinsonia, mówi Bobrovskiy. Wynająłem śmigłowiec i poleciałem w tę odległą część świata, gdzie mieszkają tylko niedźwiedzie i komary. Tam mogłem znaleźć nietkniętą materię organiczną Dickinsonii, dodaje uczony. Skamieniałości znalazłem na środku klifu nad Morzem Białym. Klify w tamtym miejscu mają 60–100 metrów wysokości. Zwisałem na linach, wyrąbywałem bloki piaskowca, zrzucałem je w dół, myłem kamień i powtarzałem cały proces, aż znalazłem interesujące mnie skamieniałości, wspomina uczony. « powrót do artykułu
  9. Rezygnacja ze "śmieciowego jedzenia" wywołuje podobne objawy odstawienia jak narkomanów, którzy próbują zerwać z nałogiem. Studium zespołu z Uniwersytetu Michigan to pierwsza próba oceny symptomów odstawienia, jakich ludzie doświadczają, rezygnując z wysoko przetworzonego jedzenia, np. frytek czy pizzy. Wcześniejsze badania koncentrowały się na reakcji odstawienia cukru u zwierząt. Literatura dotycząca ludzi opierała się na dowodach anegdotycznych. By uzupełnić tę lukę w wiedzy, doktorantka Erica Schulte i członkinie jej zespołu stworzyły kwestionariusz samoopisu (Highly Processed Food Withdrawal Scale, ProWS) do pomiaru fizycznych i psychologicznych objawów odstawienia od śmieciowego jedzenia. Później poproszono 231 dorosłych w wieku 19–68 lat (51,9% stanowiły kobiety), by odnotowali, co się z nimi działo po zmniejszeniu ilości spożywanych produktów przetworzonych. Ochotnicy donosili, że smutek, drażliwość, zmęczenie i zachcianki były najbardziej intensywne w 2.-5. dniu od początku wyzwania. Później symptomy się zmniejszały. Psycholodzy z Uniwersytetu Michigan nie skupiali się na metodzie zmiany zachowań związanych z odżywianiem (czy ochotnicy dokonywali drastycznych, skokowych zmian, czy miały one raczej charakter stopniowy). Schulte dodaje, że przyszłe badania będą analizować zachowanie w czasie rzeczywistym, a nie, jak dotychczas, retrospektywnie. Autorki publikacji z pisma Appetite podkreślają, że objawy zespołu odstawienia mogą utrudniać zmianę diety, przyczyniając się do nawrotów złych nawyków. « powrót do artykułu
  10. Składniki diety sprawiają, że różne narządy, np. jelito czy jajniki, przechodzą strukturalne zmiany. Mają one utrzymujący się wpływ na metabolizm, a nawet na podatność na nowotwory. Autorzy publikacji z pisma Developmental Cell, którzy prowadzili badania na muszkach owocowych, wyjaśniają, że u Drosophila melanogaster (i u ssaków również) w przewodzie pokarmowym występują 3 główne typy komórek: macierzyste, produkujące hormony i zajmujące się składnikami odżywczymi. Komórki macierzyste mogą zostać zaprogramowane i stać się albo komórkami wytwarzającymi hormony, albo komórkami absorbującymi składniki odżywcze. Rebecca Obniski i jej zespół Carnegie Institution for Science odkryli, że na programowanie komórek macierzystych wpływają składniki diety, zwłaszcza cholesterol, i że szczególnie wrażliwe na to zjawisko są młode zwierzęta. Cholesterol sprzyja przekształcaniu komórek macierzystych w komórki produkujące hormony. Obniżanie ilości cholesterolu w diecie skutkuje za to większą liczbą komórek absorbujących składniki odżywcze. Naukowcom udało się zidentyfikować mechanizm molekularny, za pośrednictwem którego cholesterol oddziałuje na los komórek macierzystych. Amerykanie wyjaśniają, że wyniki sugerują, że niedobór składników odżywczych, zwłaszcza na wczesnych etapach życia, wyzwala przekształcenia w budowie jelit oraz metabolizmie, które utrzymują się przez jakiś czas nawet po zmianie diety. Zwiększa to ryzyko problemów metabolicznych na późniejszych etapach życia. Dzieci niedożywionych matek często zmagają się na późniejszych etapach życia z otyłością. Nasze wyniki mogą wyjaśnić fizjologię tego zjawiska. Akademicy dodają, że lepsze zrozumienie wpływu dostępności składników odżywczych na funkcje jelit może pomóc naukowcom w znalezieniu dietetycznych sposobów na łagodzenie skutków starzenia czy chorób u dorosłych. « powrót do artykułu
  11. Długoszpary (Cetorhinus maximus), zwane inaczej rekinami olbrzymimi, potrafią wyskakiwać z wody tak samo szybko i wysoko, jak żarłacze białe (Carcharodon carcharias). Długoszpar to 2. pod względem wielkości ryba na świecie. Dotąd rekin ten uchodził za wolne i ociężałe zwierzę, które po prostu pływa, filtrując plankton. Okazuje się jednak, że to nie do końca prawda... W ramach nowego badania, którego wyniki ukazały się właśnie w piśmie Biology Letters, naukowcy zastosowali analizę materiału wideo i oszacowali prędkość wertykalną obu gatunków w momencie wydostawania się z wody. Jednemu z długoszparów przyczepiono rejestrator, które zapisywał jego prędkość i przemieszczanie się oraz przechowywał nagrania wideo. Okazało się, że w pewnym momencie w ciągu nieco ponad 9 s i po 10 uderzeniach ogonem rekin olbrzymi przyspieszył z głębokości 28 m do powierzchni wody i przebił się przez nią pod kątem niemal 90 stopni. Doskoczył do wysokości 1,2 m. By się to udało, długoszpar aż 6-krotnie zwiększył częstotliwość uderzania ogonem i osiągnął prędkość ok. 5,1 m/s. Dla porównania warto powiedzieć, że poruszał się ponad 2-krotnie szybciej od przeciętnego zawodnika (olimpijczyka), biorącego udział w wyścigu na 50 m stylem dowolnym. Filmy nagrane z łodzi i lądu, na których widać było wyskakujące długoszpary i żarłacze, wskazały na podobne prędkości u innych osobników. Wideo długoszparów powstały w 2015 r. w pobliżu przylądka Malin Head w Irlandii, a żarłaczy w 2009 r. w 2 miejscach w RPA (w tym wypadku naukowcy posłużyli się makietami fok, które stymulowały ataki). Nasze odkrycie nie oznacza, że długoszpary są skrytymi groźnymi drapieżnikami [...]; nadal pozostają łagodnymi olbrzymami, które raczą się planktonem. Chodzi raczej o to, że te rekiny są czymś więcej niż pływającymi sitami, za jakie je uważamy. To trochę tak, jakby stwierdzić, że gdy się na nie nie patrzy, krowy są równie szybkie, co wilki - podsumowuje dr Jonathan Houghton z Queen's University Belfast. « powrót do artykułu
  12. W ciągu ostatnich lat doszło do olbrzymiej destabilizacji Czapy Lodowej Wawiłowa w rosyjskiej Arktyce. Najnowsze badania wykazały, że w roku 2015 lodowiec ten przemieszczał się w tempie nawet 25 metrów dziennie. W epoce ocieplającego się klimatu coraz częściej obserwujemy przyspieszanie ruchu lodowców. Jednak tempo utraty lodu na Wawiłowie jest bezprecedensowe i niespodziewane, mówi główny autor badań, profesor geologii Mike Willis z Colorado University, Boulder. Lodowce i czapy lodowe podobne do Wawiłowa pokrywają niemal 800 000 kilometrów kwadratowych powierzchni Ziemi. Gdyby wszystkie się roztopiły, poziom oceanów wzrósłby o pół metra. Dotychczas w żadnym przypadku nie obserwowano tak dramatycznych zmian jakie zachodzą w Czapie Lodowej Wawiłowa. To zaś każe podejrzewać, że inne, uznawane za stabilne, struktury tego typu, mogą być bardziej wrażliwe na zmiany klimatyczne, niż się przypuszcza. Czapa Wawiłowa jest obserwowana od lat za pomocą satelitów. W 2010 roku zauważono, że zaczęła powoli przyspieszać. W 2015 roku doszło do nagłego przyspieszenia. Naukowcy sądzą, że początkowe powolne przyspieszenie miało związek ze zmianą kierunku opadów, do której doszło przez około 500 laty. Do tamtej pory śnieg i deszcz padały głównie z południowego-wschodu. Pięć wieków temu doszło do zmiany i opady nadchodzą głównie z południowego zachodu, więc to zachodnia część zaczęła zmierzać w kierunku oceanu. „Zimne” czapy lodowe, jak Wawiłow, występują na polarnych pustyniach, gdzie jest niewielka liczba opadów. Zwykle są przymarznięte do podłoża, a ich ruch jest powodowany jedynie uginaniem się lodu pod wpływem grawitacji. Tam, gdzie podłoże znajduje się powyżej poziomu morza, czapy takie nie podlegają zwykle procesom, które zachodzą w lodowcach znajdujących się w cieplejszych regionach. Naukowcy podejrzewają, że Wawiłow zaczął przyspieszać, gdyż jego podstawa stała się bardziej wilgotna, a jego czoło dotarło do bardzo śliskich osadów morskich. Lód zaczął przyspieszać, a zwiększone tarcie spowodowało, że topił się od spodu, pojawiła się woda, która jeszcze bardziej go przyspieszyła. Część tej wody mogła wymieszać się z gliną znajdującą się pod lodem, wywołując jeszcze większy poślizg. Do roku 2015 wszystkie te czynniki całkowicie zdestabilizowały Wawiłowa. Pod lodem pojawiły się takie warunki, że niemal nie dochodzi tam do tarcia. Czapa jest niezwykle mobilna. Obecnie porusza się z prędkością 5–10 metrów na dobę. O tym, jak dramatyczne zmiany tam zachodzą, niech świadczy fakt, że przez 30 lat przed przyspieszeniem Czapa Lodowa Wawiłowa zmniejszyła swą grubość o kilka metrów, przesunęła się o 2 kilometry i utraciła około 1,2 km3 lodu. Natomiast w samym tylko 2015 roku przesunęła się o około 4 kilometry, jej grubość zmniejszyła się o 100 metrów i utraciła około 4,5 km3 lodu. Jest mało prawdopodobne, by w epoce globalnego ocieplenia mogła ona odzyskać swoją dawną wielkość. Dotychczas wielu naukowców sądziło, że polarne czapy lodowe, których podłoże znajduje się powyżej poziomu morza, będą bardzo wolno reagowały na zmiany klimatu. Szybkie załamanie się Wawiłowa każe zweryfikować to przypuszczenie. « powrót do artykułu
  13. ciemne to pikuś, może za słabe teleskopy po prostu mamy. Ale wszędobylska zasada nieoznaczoności i wirtualne cząsteczki pojawiające się z nikąd. Ja tego nie kupuję i widzę w tym tylko statystyczne metody liczenia czegoś czego nie znamy i ucieczka od istoty sprawy. Zupełnie jak z ciemną energią/materią, jak obserwacja nie zgadza się z teorią to zawsze można dorzucić jakiś parametr żeby było dobrze.
  14. Wczoraj
  15. wilk

    Wciąż nie wiadomo, dlaczego FBI zamknęło obserwatorium słoneczne

    Poniekąd. Ale takiej kawalerii i rozmachu akcji niejeden zatrzymany mógłby pozazdrościć. Jeszcze nie słyszałem, by ewakuowano pół osiedla, bo ktoś ściągnął „Drogówkę”. A obserwatorium już zostało otworzone.
  16. Mariusz Błoński

    Wciąż nie wiadomo, dlaczego FBI zamknęło obserwatorium słoneczne

    Znaczy chodzi o śledztwo ws. pedofilskiego porno?
  17. Niewykluczone, że Wielki i Mały Obłok Magellana, dwie galaktyki bliskie Drodze Mlecznej, mają trzeciego towarzysza. Benjamin Armstrong, student z International Centre for Radio Astronomy Research, twierdzi, że 3–5 miliardów lat temu Wielki Obłok Magellana wchłonął inną galaktykę. Jego zdaniem, przyjęcie takiego scenariusza pozwoli wyjaśnić, dlaczego niektóre gwiazdy w Wielkim Obłoku Magellana obiegają centrum galaktyki w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara, podczas gdy większość gwiazd podąża ruchem wskazówek zegara. Przez pewien czas sądzono, że dzieje się tak dlatego, iż są to gwiazdy pochodzące z Małego Obłoku Magellana. My uważamy, że mogą one pochodzić z połączenia się Wielkiego Obłoku z inna galaktyką, mówi Armstrong. Młody uczony wykorzystał symulacje komputerowe, by zbadać prawdziwość swojej hipotezy. Odkryliśmy, że przy połączeniu galaktyk pojawia się silna tendencja do ruchu gwiazd w stronę przeciwną do ruchu wskazówek zegara, informuje uczony. Jego zdaniem, pozwala to też wyjaśnić zagadkę, z którą astronomowie nie mogą sobie poradzić od dekad: dlaczego w Wielkim Obłoku Magellana Większość gwiazd stanowią gwiazdy albo bardzo stare, albo bardzo młode. W galaktykach występują gromady gwiazd. Zawierają one bardzo dużo gwiazd w podobnym wieku. W Drodze Mlecznej mamy same gromady bardzo starych gwiazd. Jednak w Wielkim Obłoku Magellana w gromadach są gwiazdy albo bardzo stare, albo bardzo młode. Nie ma niczego pośredniego, mówi. "Jako, że widzimy, że w Wielkim Obłoku Magellana ponownie doszło do tworzenia gwiazd, może być to dowodem na połączenie galaktyk", dodaje. To wyjaśniałoby również, dlaczego Wielki Obłok Magellana ma gruby dysk. To wstępne ustalenia, ale sugerują one, że tego typu proces może być odpowiedzialny za grubszy dysk galaktyczny. « powrót do artykułu
  18. wilk

    Wciąż nie wiadomo, dlaczego FBI zamknęło obserwatorium słoneczne

    I już wiadomo. Wysłano Black Hawki z agentami FBI, na dwa tygodnie ewakuowano wszystkich pracowników wraz z rodzinami i zamknięto całe obserwatorium oraz pobliski urząd pocztowy, zarządzono ciszę medialną oraz odcięto się od lokalnej policji, albowiem jeden ze sprzątaczy wysyłał przez net obrazki z dzieciakami.
  19. thikim

    Bozon Higgsa zapowiedzią zagłady wszechświata

    A uważasz że powinna być szybsza niż światło? Znaczy bez ograniczeń? Zauważ że tam nawet druga część zdania mówi o długim czasie niszczenia czyli odnosi się do tej prędkości c.
  20. ex nihilo

    Bozon Higgsa zapowiedzią zagłady wszechświata

    Wiem, ale artykuł, to tylko artykuł Próbuję się dogrzebać do oryginału. Jestem w połowie drogi. Jak mi się uda (pewnie za kilka dni, kiedy zimniej się zrobi i będę miał więcej czasu na gnicie przed kompem), to wrzucę tu link. Zobaczymy o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi.
  21. Ciąć, to by cięły - mają pęd, czyli jak przydzwonią w jądra na ich drodze, to zrobią co trzeba Kiedy zajmowłem się dzisiaj fizyką praktyczną (przenoszenie drewna do szopy) pod beretem różne takie mi latały i m.in. skojarzyła mi się hipoteza "wyspy stabilności" z jądrówki. https://pl.wikipedia.org/wiki/Wyspa_stabilności Niby trochę odległe, ale nie tak całkiem. Chodzi mi tu przede wszystkim o jądra, które nie mają symetrii sferycznej. Np. taki półkilowy atom, długi na 80 cm... może też na jakiejś wyspie stabilności by się znalazł (całkiem nieźle dzisiaj Słońce dawało, szkoda, że to już końcówka) No niech będzie 1811 Prawdodpodobnie natentychmiast zwinie to w kulkę, a moment później kulka pieeerdolnie jak 183 nażarte zepsutym bigosem diabły A co, ja Gulczas jestem? Bardziej serio - by trzeba pogrzebać, może gdzieś policzyli. Grawitacja musi być na tyle duża, żeby zablokować rozpady. Tutaj coś ze spraw zbliżonych: http://labfiz.uwb.edu.pl/ptf/zjazd/haens.htm A ciemniaki?
  22. Gwiazdy neutronowe mogą istnieć miliardy lat - to jest stabilność właśnie. A skąd to wrażenie skoro wszystkie doświadczenia mówią że nic nie brakuje Model Standardowy nie jest tylko potwierdzony. Jest miejscami potwierdzony z dokładnością do kilkunastu miejsc po przecinku.
  23. A co pod pojęciem stabilności rozumiesz? Z tego co można wyczytać to gwiazda neutronowa nie jest monolitem i ma skorupę ze zwyczajnego żelaza. Jak gruba ona jest chyba nikt nie wie. Do tego neutrony w jądrze rekombinuja do protonów i elektronów a te z powrotem do neutronów. Jaki jest stan równowagi pewnie też nikt nie wie. A tak w ogóle to przy tych odległościach i rozmiarach to to są obiekty punktowe i ciężko z potwierdzeniem czegokolwiek. Więc wszyscy obracają się w zakresie fantasy i s-f
  24. CyRat

    Marihuana do celów humanitarnych

    Nie zaszkodziłoby ogólnej świadomości. Powodowanie cierpienia u istot żywych w celu zaspokajania potrzeb smakowych to czyste barbarzyństwo. W przypadku krabów chodzi o gotowanie żywych zwierząt.
  25. Fantasy - mylisz fantasy z s-f Wystarczy tylko pozostać sobą na gwieździe neutronowej Ale to już coś jak miecze świetlne w Gwiezdnych Wojnach. Ale pomyślmy: 1015 g/cm3 masa Ziemi 1027 g/cm3 Miecz możemy zwiększyć bo był za cienki: dajmy 10 000 razy to już 1019 g/cm3 Tu jeszcze zauważmy że średni czas życia to 15 minut. Możliwe że jednak parę minut dało by się pomachać w tym czasie neutrony jako obojętne elektrycznie mogłaby utrzymać sama grawitacja miecza. Nie tak mała jak się wydaje. Gwiazdy neutronowe mają średnicę 10-25 km. Ale moim zdaniem jeśli już proces zajdzie to nawet przy sporo mniejszej średnicy gwiazda pozostanie stabilna. Jak myślisz ex nihilo? Jaka może być dolna granica stabilności? Edycja: www.if.pw.edu.pl/~wosinska/wyk10_neutronowe.ppt Tu jest zapisane że gwiazda neutronowa może mieć atmosferę: ciekłą lub stałą? i że na powierzchni gęstość może być rzędu 10do 3 albo mniej.
  26. nantaniel

    Marihuana do celów humanitarnych

    Niedługo będą urządzać przyjęcie pożegnalne przed zabiciem i stypę po
  27. Nałożenie syntetycznego aromatu drzewa sandałowego na skórę głowy może przedłużyć wzrost włosów. Podczas najnowszych badań ekipy z Uniwersytetu w Manchesterze okazało się, że w nabłonku mieszków włosowych zachodzi ekspresja wrażliwego na syntetyczny aromat drzewa sandałowego (Sandalore'u) receptora węchowego OR2AT4. Wcześniej wykazano, że OR2AT4 pobudza namnażanie keratynocytów w skórze. Podczas ostatnich eksperymentów w warunkach ex vivo stymulacja OR2AT4 za pomocą Sandalore'u zmniejszała apoptozę i rozciągała w czasie produkcję wydłużającego anagen (fazę wzrostu) czynnika wzrostu IGF-1. Skutek? Dłużej rosnące włosy. Dla odmiany podanie antagonisty OR2AT4 (Pheniratu) oraz wyciszenie OR2AT4 hamowały wzrost włosów. Jak wyjaśniają autorzy publikacji z pisma Nature Communications, w testach wykorzystano próbki skóry pozostałe po przeprowadzeniu liftingów. Wypreparowane mieszki włosowe przez dobę inkubowano, a później przydzielono do 4 grup eksperymentalnych. Jedną potraktowano 0,1% roztworem dimetylosulfotlenku (DMSO), drugą Sandalore'em, trzecią Pheniratem, a czwartą Sandalore'em i Pheniratem. Po 6 dniach analizowano zmiany, jakie zaszły w mieszkach. Naukowcy z Uniwersytetu w Manchesterze uważają, że mieszki włosowe mogą za pośrednictwem receptorów węchowych wyczuwać związki występujące w środowisku i że do podtrzymania wzrostu włosów potrzebują one sygnalizacji pośredniczonej przez OR2AT4. Wszystko to sugeruje, że receptory węchowe mogą się stać celem terapii przeciwko łysieniu. « powrót do artykułu
  28. KopalniaWiedzy.pl

    TESS przysłała pierwsze obrazy

    Wystrzelona 19 kwietnia misja TESS dostarczyła pierwszych obrazów. Jej celem jest poszukiwanie bliskich planet pozasłonecznych podobnych do Ziemi. Pierwsze obrazy przesłane przez TESS zostały wykonane 7 sierpnia w ciągu 30 minut. Wykorzystano przy tym wszystkie cztery aparaty pojazdu. Czarne linie na fotografiach to przerwy pomiędzy czujnikami aparatów. Na fotografiach widzimy południową część nieboskłonu z dziesiątkami gwiazdozbiorów oraz Wielkim i Małym Obłokiem Magellana. Mała jasna kropka nad Małym Obłokiem Magellana to gromada kulista NGC 104 (47 Tucanae), w skład której wchodzą setki tysięcy gwiazd. Dwie gwiazdy, Beta Gruis i R Doradus, są tak jasne, że wypełniły całe kolumny pikseli, przez co widoczne są jako smugi światła. Na sfotografowanym południowym nieboskłonie znamy kilkanaście gwiazd, o których wiemy, że posiadają planety, mówi George Rickers z MIT, główny naukowiec misji TESS. Misja TESS została przewidziana na dwa lata. W tym czasie urządzenie będzie monitorowało 26 sektorów nieba, poświęcając każdemu z nich 27 dni. W ten sposób sfotografuje 85% nieboskłonu. W pierwszym roku TESS zbada 13 sektorów południowych, a w drugim roku – 13 sektorów północnych. Wykonane zdjęcia będą przechowywane na pokładzie TESS, a co 13,7 doby, gdy pojazd znajdzie się najbliżej Ziemi, będą wysyłane do TESS Payload Operations Center na MIT. Tam zostanie przeprowadzona ich wstępna ocena i analiza, a pełną analizą zajmie się należące do NASA Ames Research Center w Dolinie krzemowej. Gwiazdy, wokół których TESS poszukuje planet, znajdą się w odległości od 30 do 300 lat świetlnych od Ziemi i są od 30 do 100 razy jaśniejsze niż gwiazdy badane przez Teleskop Keplera. Te drugie są bowiem położone w odległości 300–3000 lat świetlnych. Planety znalezione przez TESS będą następnie badane przez inne teleskopy, w tym przez Teleskop Kosmiczny Jamesa Webba.   « powrót do artykułu
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×