Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie     

  1. Dzisiaj
  2. Mimo różnic w bogactwie słownictwa związanego z zapachami, myśliwi-zbieracze i przedstawiciele kultury zachodniej podobnie reagują na wonie: te same zapachy są dla nich przyjemne i nieprzyjemne. Wcześniejsze badania Asify Majid z Uniwersytetu im. Radbouda w Nijmegen pokazały, że myśliwi-zbieracze świetnie sobie radzą z nazywaniem woni. W ramach nowego studium testowano 30 osób mówiących językiem Jahai i 30 Holendrów. Wszystkich proszono o nazywanie zapachów. Badanych filmowano podczas eksperymentu, by móc później przeanalizować mimikę. Naukowcy potwierdzili, że Jahai używają specjalnych słów do nazywania woni, np. cŋεs na określenie śmierdzącego zapachu benzyny, dymu, różnych roślin i owadów czy plʔeŋ dla woni krwistych, "mięsnych" lub rybich, zaś Holendrzy skupiają się na źródle zapachu, np. czuć to podczas przejeżdżania obok lub stania za śmieciarką. W porównaniu do użytkowników niderlandzkiego, Jahai byli bardziej zgodni co do sposobu opisywania zapachu, dawali krótsze odpowiedzi i odpowiadali szybciej (Jahai reagowali w 2 s, Holendrzy dopiero po 13 s). Wg językoznawców, Holendrzy mają problemy z opisem zapachu, bo nie mają do tego odpowiedniego słownictwa. Szybkie reakcje Jahai pokazują zaś, że słowa łatwo przychodzą im do głowy. Nagrania wideo pokazały jednak, że jedni i drudzy tak samo reagują emocjonalnie na wonie: te same zapachy są dla nich odrażające (sygnalizował to zmarszczony nos i opuszczone brwi). Autorzy publikacji z Philosophical Transactions of the Royal Society B: Biological Sciences uważają więc, że choć kultura kształtuje języki, to bez względu na kulturę zapachy są postrzegane podobnie.   « powrót do artykułu
  3. Naukowcy z Instytut Radioastronomii im. Maxa Plancka w Bonn zaproponowali nowy eksperyment, dzięki któremu mamy dowiedzieć się więcej na temat interakcji pomiędzy ciemną materią, a materią. Ich propozycja została opublikowana na łamach Physical Review Letters. Przed około 400 laty Galileusz stwierdził, że w polu grawitacyjnym ziemi wszystkie ciała doświadczają takiego samego spadku swobodnego. Niedawno przeprowadzony eksperyment z użyciem satelity potwierdził uniwersalność swobodnego spadku w polu grawitacyjnym Ziemi z dokładnością 1:100 bilionów. Takie eksperymenty pozwalają jednak przetestować tylko uniwersalność zasady swobodnego spadku w odniesieniu do materii. Tymczasem zwykła materia stanowi niewielką część materii wszechświat. Jako, że nie znamy natury ciemnej materii, nie wiemy w jaki sposób może ona oddziaływać z materią, jakie siły wchodzą tutaj w rachubę. Czy interakcja pomiędzy materią a ciemną materią odbywa się za pomocą czterech znanych rodzajów oddziaływań podstawowych (grawitacyjne, elektromagnetyczne, silne, słabe) czy też mamy tu do czynienia z hipotetycznym dodatkowym oddziaływaniem, nazwanym „piątą siłą”. Naukowcy z Bonn proponują zweryfikowanie istnienia „piątej siły” za pomocą gwiazdy neutronowej. Są dwa powody, dla których pulsar w układzie podwójnym pozwala na przeprowadzenie nowatorskich badań oddziaływania pomiędzy materią a ciemną materią. Po pierwsze, gwiazda neutronowa składa się z materii, której nie możemy odtworzyć w laboratorium. Jest ona wielokrotnie bardziej gęsta niż jądro atomowe, złożona niemal w całości z neutronów. Ponadto niezwykle silne pola grawitacyjne wewnątrz gwiazdy neutronowej, miliard razy silniejsze niż pole grawitacyjne Słońca, może znakomicie wzmacniać interakcje z ciemną materią, mówi Lijing Shao z Instytutu im. Maxa Plancka. Orbity pulsarów w układach podwójnych można precyzyjnie mierzyć. W niektórych przypadkach znamy orbitę takiej gwiazdy z dokładnością większą niż 30 metrów. Zespół naukowy z Bonn postanowił przetestować swój pomysł wykorzystując w tym celu pulsar PSR J1713+0740 oddalony od Ziemi o około 3800 lat świetlnych. To jeden z najbardziej stabilnych znanych nam pulsarów. Pojedynczy obrót wokół własnej osi zajmuje mu 4,6 milisekundy, a sam pulsar krąży wokół białego karła po niemal kołowej orbicie o okresie 68 dni. To dobry obiekt do badań, gdyż im większa orbita, tym bardziej ciemna materia powinna ją zakłócać. Jeśli swobody spadek w polu grawitacyjnym ciemnej materii jest inny niż w polu grawitacyjnym białego karła (materia), to z czasem powinno dochodzić do deformacji orbity pulsara. Przez ponad 20 lat precyzyjnych pomiarów prowadzonych za pomocą teleskopu Effelsber i innych radioteleskopów, wykazano, że nie dochodzi do zmian orbity. A to z dużym prawdopodobieństwem oznacza, że pulsar jest w ten sam sposób przyciągany do ciemnej materii co do materii, stwierdził Norbert Wex. Naukowcy uważają, że jeszcze lepsze badania można przeprowadzić w miejscach gdzie, jak się przypuszcza, występuje dużo ciemnej materii. "Idealnym miejscem jest centrum galaktyki, które obserwujemy w ramach projektu Black Hole Cam. Gdy uruchomiony zostanie teleskop Square Kilometre Array będziemy mogli przeprowadzić niezwykle precyzyjne testy", mówi Michael Kramer. « powrót do artykułu
  4. tempik

    Rosną szanse na wykrycie „grudek” w jądrach atomowych

    większość dotyczących nas rzeczy można nadal z powodzeniem liczyć na kalkulatorze w oparciu o newtonowską fizykę. wszystkie nowoczesne modele są moim zdaniem równie "niedorobione" Moim zdaniem na najniższym poziomie powinien być pełny determinizm, dopóki nie zniknie zasada nieoznaczoności i inne podobne stwierdzenia że "się nie da" to będą tylko protezy i coraz dokładniejsze ale uogólnienia rzeczywistości
  5. Na poniedziałek (18 czerwca) zaplanowana jest aukcja bikornu, noszonego przez Napoleona Bonaparte podczas bitwy pod Waterloo. Kapelusz (kupiony przez prywatnego kolekcjonera w 1986 r.) ma, zgodnie z szacunkami ekspertów, osiągnąć cenę 30-40 tys. euro. To jedno z 19 zachowanych nakryć głowy Napoleona. Bikorny były ponoć najpierw "rozbijane" dla cesarza przez kamerdynerów. Później mogły mu służyć przez 3 lata. Zwykle Bonaparte mógł wybierać z kolekcji 12 kapeluszy. Podobny bikorn (część kolekcji monakijskiej rodziny królewskiej) sprzedano 4 lata temu za niebotyczną sumę 1,9 mln euro. Szczęśliwym nabywcą był właściciel południowokoreańskiej grupy spożywczo-rolniczej Harim. Świetnie zachowany kapelusz znajdował się ponoć na głowie Napoleona podczas bitwy pod Marengo. Kapelusz, który będzie dziś licytowany, ma się nieco gorzej. Jak wieść niesie, z pola bitwy zabrał go holenderski kapitan, baron Arnout Jacques van Zuijlen van Nijevelt. Licytacja odbędzie się w domu aukcyjnym De Baecque w Lyonie.   « powrót do artykułu
  6. Naukowcy z Wydziału Medycyny Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego sądzą, że wyższy poziom witaminy D jest powiązany z obniżonym ryzykiem raka piersi. Do takich wniosków doszli na podstawie badań epidemiologicznych, których wyniki ukazały się w online'owym wydaniu PLOS ONE. Uczeni przeanalizowali dane z dwóch randomizowanych badań klinicznych, w których wzięło udział 3325 pacjentów oraz w długotrwałym studium z udziałem 1713 pacjentów. Podczas wspomnianych badań sprawdzano związek pomiędzy ryzykiem raka piersi u kobiet a koncentracją we krwi głównego markera witaminy D. W badaniach wzięły udział panie w wieku co najmniej 55 lat, średnia to 63 lata. Dane zbierano w latach 2002-2017. W chwili rozpoczęcia badań żadna z uczestniczek nie chorowała na nowotwór piersi. Ich losy śledzono średnio przez 4 lata i regularnie mierzono u nich poziom witaminy D. Przez cały okres badań zdiagnozowano 77 nowych przypadków nowotworów piersi, co po przeliczeniu daje 512 przypadków na 100 000 osobolat. Okazało się, że minimalny poziom witaminy D we krwi, który wydawał się chronić kobiety przed nowotworem piersi wynosił 60 ng/ml, czyli trzykrotnie więcej niż minimalna dawka, o której mówi rekomendacja wydana w 2010 roku przez amerykańską Narodową Akademię Medycyny. Odkryliśmy, że osoby, u których poziom 25(OH)D był powyżej 60 ng/ml były pięciokrotnie mniej narażone na nowotwór piersi niż te, u których poziom markera wynosił poniżej 20 ng/ml. Przy obliczeniach brano pod uwagę inne czynniki, takie jak wiek, BMI, palenie papierosów czy przyjmowanie suplementów wapnia. Zwiększenie poziomu witaminy D znacznie powyżej rekomendowanego minimum 20 ng/ml wydaje się ważnym czynnikiem w zapobieganiu rakowi piersi, stwierdziła główna autorka badań, Sharon McDonnel. Współautor badań, Cedric. F. Garland zauważa, że były one ograniczone do kobiet po menopauzie. Mówimy tutaj o postmenopauzalnym nowotworze piersi. Konieczne są dalsze badania, by sprawdzić, czy wysoki poziom 25(OH)D może zapobiegać też premenopauzalemu nowotworowi piersi, stwierdza uczony. Garland, którzy od dziesiątków lat apeluje o zwiększenie dawek witaminy D, mówi, że osiągnięcie poziomu 60 ng/ml wymaga codziennego przyjmowania w diecie 4000–6000 UI witaminy D. Jeśli wystawiamy się na działanie słońca, dawki te mogą być mniejsze. Obecnie przyjmuje się, że dzienna dawka witaminy D3 to 400 IU w przypadku dzieci, 600 IU dla dorosłych i 800 IU dla osób powyżej 70. roku życia. Nie należy jednak przyjmować powyżej 10 000 jednostek witaminy D3 dziennie. Poziom 125 ng/ml we krwi wiąże się bowiem z takimi skutkami ubocznymi jak nudności, utrata wagi, zaburzenia pracy serca i uszkodzenie nerek. « powrót do artykułu
  7. Odpadowe olejki eteryczne można mieszać z dieslem. Mieszanka zapewnia podobne osiągi jak czyste paliwo, a jednocześnie pozwala ograniczyć emisję niektórych zanieczyszczeń. Ashrafur Rahman z Uniwersytetu Technicznologicznego Queensland testował wpływ olejków pomarańczowego, eukaliptusowego i herbacianego na osiągi silnika i emisję zanieczyszczeń (właściwości spalania). W mieszance olejki stanowiły 10%, a diesel 90%. Testy prowadzono na 6-cylindrowym silniku o pojemności 5,9 l. Ponieważ [w sektorze medycznym] mogą być wykorzystane tylko olejki klasy terapeutycznej, pozostają spore objętości niskiej jakości olejków odpadowych. Obecnie są one [po prostu] składowane i czekają na wykorzystanie. Nasze testy pokazały, że mieszanki zapewniają niemal taką samą moc, jak czysty diesel. Następuje tylko nieznaczny wzrost spalania. Groźne dla ludzkiego zdrowia zanieczyszczenia pyłowe były niższe niż w przypadku czystego diesla, lecz emisja tlenku azotu, prekursora smogu fotochemicznego, okazała się nieco wyższa. Rahman dodaje, że najpierw mieszanka olejków z dieslem znajdzie zapewne zastosowanie na farmach, głównie w pojazdach wykorzystywanych przez producentów olejków. Po ulepszeniu kluczowych właściwości, olejki eteryczne będą mogły [jednak] trafić do wszystkich pojazdów z silnikami Diesla. « powrót do artykułu
  8. Dziewczynki z wyższym poziomem witaminy D mają silniejsze mięśnie. Jak podkreśla Rada Faris Al-Jwadi, w przypadku dziewczynek z niskim poziomem witaminy D można mówić o zwiększonym o 70% ryzyku znalezienia się podczas testów w 10% osób z najmniejszą siłą mięśniową. Odkryliśmy także, że dziewczynki były silniejsze, gdy stężenie witaminy D przewyższało 50 nmol/l. Najbardziej zaskakujące było spostrzeżenie, że różnica ta występowała tylko u dziewcząt. Studium nie wykazało związków z poziomem witaminy D u matek w czasie ciąży czy w pępowinie przy urodzeniu. Na tej podstawie autorzy publikacji z Journal of Clinical Endocrinology & Metabolism stwierdzili, że nie zachodzi programowanie prenatalne i mówimy o bardziej bezpośrednim wpływie witaminy D. Henrik Thybo Christesen z Uniwersytetu Południowej Danii dodaje, że badanie nie wyjaśnia różnicy między dziewczynkami i chłopcami. Inne studia na dzieciach i dorosłych pokazały jednak, że witamina D podwyższa poziom IGF-I, czynnika wzrostu, który zwiększa siłę mięśni. Co ważne, ilość IGF-I u chłopców i dziewcząt jest różna, co mogłoby po części wyjaśnić zaobserwowane zjawisko. Choć korelacja może na to właśnie wskazywać, [tylko] na podstawie naszych danych nie możemy powiedzieć, że dziewczynki będą mieć silniejsze mięśnie, jeśli dostaną więcej witaminy D z pokarmem, w postaci suplementów czy większej ekspozycji słonecznej [...]. Naukowcy wyjaśniają, że 881 pięciolatków z Odense Child Cohort przeszło test siły chwytu dla dzieci. W przypadku 499 osób zbadano też poziom witaminy D. Za niski poziom uznawano, gdy stężenie 25-hydroksywitaminy D w surowicy wynosiło poniżej 50 nmol/l. Podczas analizy statystycznej brano poprawkę na wzrost, wagę i poziom tkanki tłuszczowej w organizmie. Wynik był istotny statystycznie, co oznacza, że korelacji nie można wyjaśnić nadwagą, a przez to niższym poziomem witaminy D i mniejszą masą mięśniową ani tym, że dziewczynki bardziej lubiły przebywać w pomieszczeniach lub były mniej aktywne fizycznie. « powrót do artykułu
  9. W Australii helikoptery rozrzuciły pierwsze przynęty wykonane z cuchnącego mięsa agi, toksycznej ropuchy, która zagraża rodzimym ssakom. Przynęty zrzucono na oddalonej farmie Kimberley, w pobliżu maksymalnego zasięgu ag. Przynęty rozrzucono w ramach programu ochrony rodzimych ssaków, takich jak niełaz, które giną wskutek zjedzenia inwazyjnej toksycznej agi. Przelecieliśmy nad tym obszarem i co 100 metrów zrzucaliśmy przynętę, a później badaliśmy skutki naszych działań, ich wpływ na populację niełaza. Niestety, nie złapaliśmy zbyt dużo zwierząt po żadnej ze stron granicy zasięgu agi, mówi główny badacz, David Pearson. Przynęty mają działać awersyjnie. Zwierzęta, po ich zjedzeniu, nie mają zdychać, a jedynie mieć problemy żołądkowe. Naukowcy sądzą, że dzięki temu nauczą się unikać ag. Do prób wygrano obszar położony blisko granicy zasięgu ag, gdyż toksyczne ropuchy zwiększają zasięg. Na nowe tereny jako pierwsze wchodzą największe i najbardziej toksyczne zwierzęta. Uczeni mają nadzieję, że połączenie mięsa ag ze związkami chemicznymi wywołującymi nudności uratuje niełaza, który będzie w stanie żyć na terenach opanowanych przez agi. Przeprowadzone wcześniej na małą skalę próby polowe wypadły pomyślnie, co zachęciło do kontynuowania programu. Agi, z których wytwarzane są przynęty, dostarczają lokalni mieszkańcy. Zwierzęta są zabijane poprzez zamrożenie, następnie ich ciała są porcjowane. Usuwane są łapy, z kórych zdejmowana jest toksyczna skóra i pozostają mięśnie i kości. Tak przygotowany materiał wysyłany jest do fabryki oddalonej o 2000 kilometrów. Z kośćmi i mięśniami ag mieszany jest związek chemiczny powodujący wymioty. W maszynie całość jest mielona, łączone i formowana jest przynęta. Autorzy projektu wiedzą, że ich przynęta nie jest jeszcze idealna. Jej receptura będzie z czasem zmieniana, szczególnie z uwzględnieniem preferencji niełazów. « powrót do artykułu
  10. Sławko

    Rosną szanse na wykrycie „grudek” w jądrach atomowych

    Jarku, z pewnością warto! A skoro jesteś fizykiem, to ... działaj w tym kierunku! Na tym polega piękno nauki, że naukowcy mogą wypełniać luki w naszym zbierze wiedzy. Dostrzegasz taką lukę, to jest być może kierunek, w którym możesz osiągnąć coś wielkiego. Do dzieła!
  11. Wczoraj
  12. Jarek Duda

    Rosną szanse na wykrycie „grudek” w jądrach atomowych

    No tak, po co uprawiać fizykę skoro możemy np. zbierać znaczki? Jeśli jednak wybieramy fizykę, powinna ona dążyć do zrozumienia świata - wiadomo że są braki np. z ciemną materią, kwantową grawitacją ... ale powyższy artykuł przypomina że mamy braki w dużo bardziej powszechnych sprawach, jak to że nie rozumiemy jąder atomowych - mamy tylko powierzchowne zgadywane modele ... i wracamy do mojego pierwszego postu powyżej. Praktycznie cała fizyka bazuje na równaniach Maxwella ... które nie radzą sobie z opisem nawet pojedynczego elektronu. Może warto jednak wysprzątać u dołu zanim pójdziemy wyżej, szczególnie że istnieje przynajmniej jeden w miarę prosty sposób (Gauss-Bonnet jako prawo Gaussa + potencjał dla regularyzacji) żeby te braki naprawić.
  13. thikim

    Rosną szanse na wykrycie „grudek” w jądrach atomowych

    Zgoda. Nic innego nie twierdzę. Znowu zgoda. Nic innego nie twierdzę. Twierdzę tylko że jeśli łatwo jest liczyć przy założeniu że ładunek jest punktowy i w 99 % wypadków te obliczenia stosujemy do warunków przy których dają prawidłowe odpowiedzi to po licho liczyć to trudniej? Mój przykład jest idealny: O tutaj. Ty uważasz że to problem społeczny a ja uważam że to praktycyzm. Przy czym Ty uważasz najwyraźniej że to przeszkadza w pójściu dalej w fizyce teoretycznej mikroświata, a ja że to nie ma żadnego przełożenia na pracę fizyków teoretyków.
  14. kkkleszcz@poczta.onet.pl

    CREDO: twój smartfon może stać się częścią globalnego detektora cząstek

    nie dajcie się nabrać na te dyrdymały program niszczy telefon. po godzinie aktywności stan aku zero. kpina.
  15. kontaminator

    Pojawiła się szansa na szczepionkę przeciwko syfilisowi

    Syfilis, to kiła i takiej nazwy powinno się używać a Treponema pallidum też ma swoją polską nazwę: krętek blady.
  16. Jarek Duda

    Rosną szanse na wykrycie „grudek” w jądrach atomowych

    Doświadczenie z QFT mają głównie fizycy teoretyczni, szczególnie fizyki cząstek. Na zewnątrz neutron wygląda jak cząstka neutralna - bez pola elektrycznego i jego wynikłej energii ... natomiast proton ma: pole elektryczne i dodatkową energię. Odnośnie istoty ładunku elektrycznego, jest on w równaniach Maxwella (jako delta Diraca gęstości ładunku), tylko że są tam dwa problemy: 1) nie jest skwantowany: prawo Gaussa może zwracać ładunek będący dowolną liczbą rzeczywistą, podczas gdy w przyrodzie jest on całkowitą wielokrotnością e lub e/3. 2) Punktowy ładunek miałby nieskończoną energię pola elektrycznego. Można naprawić powyższe problemy używając (topologicznego) twierdzenia Gaussa-Bonneta w miejsce prawa Gaussa: mówi ono że całka po zamkniętej powierzchni z krzywizny pola wektorowego daje ładunek topologiczny wewnątrz tej powierzchni - który musi być całkowity. Łatwo też tą drogą zregularyzować pole elektryczne ładunku do skończonej wartości używają potencjału typu Higgsa: które intuicyjnie pozwala zdeformować pole elektryczne do innych oddziaływań (słabe/silne) żeby uniknąć nieskończoności. Slajdy: https://www.dropbox.com/s/aj6tu93n04rcgra/soliton.pdf W powyższy sposób dostajemy prosty model elektronu (Faber, lata 90). Lokalne ułamkowe ładunki, jednak sumujące się do całkowitych (confinement), mogą być wymuszane np. przez strukturę barionu - dostaję coś takiego w modelu który rozważam. Jak już próbowałem wytłumaczyć powyżej, to jest bardziej skomplikowane: matematycznie bardzo trudno rozważać nie-punktowe cząstki w standardowej metodologii (perturbacyjne QFT: diagramy Feynmana), ale są inne równoważne metodologie które są w stanie odpowiadać na te brakujące pytania (jak struktura pola elektrycznego dookoła elektronu - nie przekraczając jego masy) - problem jest głównie społeczny: że mainstream widzi perturbacyjne QFT jako jedyne słuszne podejście, ignorując brakujące problemy i pytania.
  17. thikim

    Rosną szanse na wykrycie „grudek” w jądrach atomowych

    Ciekawszym pytaniem wydaje mi się pytanie o istotę ładunku elektrycznego. Cóż to za właściwość i skąd się bierze wśród kwarków. Jeśli chodzi o punktowość to nawet wiki to wyjaśnia: Nic dodać, nic ująć na ten temat który Cię tak gryzie. Fizycy taki model przyjmują bo jest użyteczny, dydaktyczny - a nie dlatego że są jak sugerują Twoje wpisy - idiotami, którzy nie zauważają że coś tu nie gra. Wszyscy doskonale sobie zdajemy sprawę że prędkości należy dodawać relatywistycznie a nie arytmetycznie. Ale w naszym codziennym życiu użyteczne jest dodawania arytmetyczne i mam nadzieję jak fizyk doda 50 km/h + 10 km/h to nie piszesz że ignoruje fizykę relatywistyczną?
  18. Ostatni tydzień
  19. thikim

    Rosną szanse na wykrycie „grudek” w jądrach atomowych

    Nie czujesz dyskomfortu pisząc coś takiego? Jesteś pewien? Oczywiście że ma. Kwarki wewnątrz oddziaływują za pomocą pola elektrycznego. Neutron to kwarki plus energia ich oddziaływania, która bierze się także z ładunków elektrycznych kwarków.
  20. Jarek Duda

    Rosną szanse na wykrycie „grudek” w jądrach atomowych

    Odnośnie pytania czy elektron jest idealnym punktem, jego zrozumienia przez fizyków, polecam dwa stacki które zalinkowałem powyżej. Odnośnie masy czyli energii spoczynkowej, proton ma na zewnątrz pole elektryczne E ~ 1/r^2, które samo w sobie posiada energię (~E^2) - jej przecałkowanie od r=0 daje nieskończoną energię czyli bzdurę ... natomiast neutron nie ma tego wkładu do energii od ładunku. Oczywiście fizycy słyszeli o QFT, cząstkowcy na co dzień używają perturbacyjnego QFT - które matematycznie jest zbyt skomplikowane żeby pracować na cząstkach nie będących idealnymi punktami ... ale to ograniczenie naszego narzędzia nie oznacza że fizyka rzeczywiście taka jest - szczególnie że to nie ma sensu (nieskończona energia pola elektrycznego, rozbieżność w ultrafiolecie, rozbieżność szeregów perturbacyjnych), nie ma potwierdzenia eksperymentalnego (wręcz przeciwnie: rozpraszanie elektron-pozytron), oraz są dostępne narzędzia matematyczne które sobie tutaj radzą (modele solitonowe cząstek: pytanie o stabilną konfigurację pól budującą cząstkę).
  21. 3grosze

    Najstarsze i największe baobaby zaczęły nagle wymierać

    @thikim Wtrącę się. Szczerze współczuję ( bez ironii)..Brak argumentów musisz zastępować cienkim sarkazmem.
  22. thikim

    Najstarsze i największe baobaby zaczęły nagle wymierać

    Prorok jaki czy co? Co nas czeka o mędrcze? Komu? Zdradź ten spisek Kolejny człowiek wierzący że pieniądze jakiś mitycznych bogaczy rozwiążą jego problemy z: - tym że nie jest bogaty - strachem. Nie, pieniądze bogaczy nie rozwiążą Twoich problemów Tak - to spisek bogaczy BTW. Może nie zauważyłeś ale praktycznie wszyscy bogacze są zwolennikami globcia. Pewnie nie zadałeś sobie trudu pomyślenia - czemu
  23. thikim

    Rosną szanse na wykrycie „grudek” w jądrach atomowych

    Też mnie to zastanawia. Ale Jarek nie zakładaj że naukowcy tego nie rozumieją. Założenie o punktowości wydaje mi się jedynie założeniem dydaktycznym a nie naukowym. Na poziomie kwarków to jest +2/3 i -1/3 i -1/3. Proton zaś: +2/3, +2/3, -1/3. Ok, więcej wychodzi Ale masa bierze się z energii. A jak sobie tak one oddziałują to jednak zupełnie inny problem. Sam ładunek - coś tam potencjalnie można myśleć że waży. Ale to nie jest jeden do jednego. Tylko wszystko zależy od konfiguracji. Chyba nie sugerujesz że fizycy nie słyszeli o QFT?
  24. rahl

    Przechwytywanie CO2 z atmosfery może stać się opłacalne

    Ten pomysł z odzyskiem i ponowną produkcją paliwa do spalania to na dzień dzisiejszy kompletny idiotyzm. Przy aktualnym profilu produkcji energii zawsze będziemy mieli dodatni bilans CO2.
  25. rahl

    Podmorskie światłowody pomogą wykrywać trzęsienia ziemi

    Z tego co kojarzę to nic nowego, pierwsze informacje na ten temat pojawiały się już jakiś czas temu. http://pl.coppertelecom.com/news/researchers-use-underground-optical-fiber-netw-9564413.html Jedyna różnica to korzystanie z kabli podmorskich.
  26. Jarek Duda

    Rosną szanse na wykrycie „grudek” w jądrach atomowych

    Dowodów to akurat jest pełno, powstają w miliardach na sekundę w przeróżnych eksperymentach. Problem jest głównie socjalny: ignorowanie podstawowych problemów jak nieskończona energia punktowego ładunku, czy pytań: jak struktura pól (np. EM) za cząstkami, zaczynając od elektronu - tak żeby energia tego pola nie przekraczała masy cząstki: https://physics.stackexchange.com/questions/386760/the-problem-of-infinite-energy-of-electron-as-point-charge Biorą się one ze ślepego założenia że fundamentalne cząstki są idealnymi punktami, ponieważ matematycznie nie radzimy sobie z bardziej skomplikowanymi w perturbacyjnym QFT - w którym też widać że punktowość cząstek nie ma sensu: w rozbieżności w ultrafiolecie narzucającej dolne ograniczenie na odległość, oraz w tym że takie szeregi są rozbieżne: nie wolno rozważać zbyt dużych scenariuszy (diagramów Feynmana) - czyli gabarytowo tam się nie mieszczą. Ale są matematycznie równoważne podejścia do modelowania zmiennej ilości cząstek - modele solitonowe, dla których policzenie rozpraszania też wymaga rozważenia zespołów po scenariuszach (diagramach Feynmana), czyli perturbacyjnego QFT. Tutaj jest nadzieja, takie modele jąder mocno się ostatnio rozwijają (np. http://eprints.whiterose.ac.uk/85454/9/aloof10_published.pdf ), trzeba też schodzić głębiej - aż do elektronu.
  27. mankomaniak

    Ludzkość coraz mniej inteligentna

    Rośnie inteligencja. Nieistotne, że głównie w tym zakresie jak wykonywanie testów. Jednak umysł się rozwija, a ponieważ działa w oparciu o skojarzenia, to zaczyna też dostrzegać podobne zależności w świecie zewnętrznym. Oczywiście pod warunkiem, że lubi bawić się w ćwiczenia IQ, inaczej będzie to wypierał.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×