Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie     

  1. Wczoraj
  2. Rywalizujące ze sobą od 2 dekad zespoły pracujące przy dwóch wielkich amerykańskich teleskopach postanowiły połączyć siły. Budowniczowie Gigantycznego Teleskopu Magellana (GMT), 25-metrowego teleskopu powstającego w Chile, oraz Thirty Meter Telescope (TMT), który miałyby stanąć na szczycie Mauna Kea na Hawajach, jak dotychczas nie zapewnili sobie pełnego finansowania i niezbędnego wsparcia za strony partnerów. Teraz oba zespoły postanowiły działać razem na rzecz uzyskania finansowania ze strony Narodowej Fundacji Nauki (NSF). Jeśli się uda, oba teleskopy będą mogły myśleć o rywalizacji z 39-metrowym European Extremely Large Telescope (ELT), który ma rozpocząć pracę w 2024 roku. Porozumienie pomiędzy zespołami pracującymi nad GMT i TMT jest niezwykle ważne, gdyż rywalizacja o fundusze doprowadziła do znacznych opóźnień w realizacji obu projektów. Ten podział opóźnił amerykańską astronomię o dekadę, uważa Richard Ellis, astronom z University College London i były menedżer TMT. Na podstawie umowy, którą w ubiegłym miesiącu zatwierdził zarząd TMT, a niedawno podpisał zarząd GMT, postanowiono, że naukowcy związani z każdym z tych projektów będą mogli korzystać też z drugiego teleskopu. Dotychczas przewidywano, że z danego teleskopu będą mogli korzystać tylko naukowcy z zaangażowanych weń państw i instytucji. Rozważany jest też plan przyznania co najmniej 25% czasu obserwacyjnego każdego z teleskopów naukowcom z państw i instytucji, które w ogóle nie uczestniczą w ich budowie. Rozdziałem czasu miałoby zarządzeń National Center for Optical-Infrared Astronomy, które w przyszłym roku zastąpi dotychczasową instytucję zarządzającą, National Optical Astronomy Observatory (NOAO). Zespoły pracujące nad TMT i GMT mają nadzieję, że dzięki powyższej umowie uda im się nakłonić Narodową Fundację Nauki do sfinansowania co najmniej 25% kosztów obu teleskopów. Może być tutaj mowa o kwocie rzędu 1 miliarda dolarów. Co prawda szacowany koszt GMT to 1 miliard USD, a TMT ma kosztować 1,4 miliarda, jednak wielu specjalistów uważa, że rzeczywiste koszty będą wyższe. Richard Ellis uważa, że pomysłodawcy TMT i GMT stracili na początku obecnego wieku szansę, by stworzyć jeden wspólny projekt i przekonać do niego środowisko akademickie, polityków i państwowe agencje naukowe. Zamiast tego zaczęto pracować nad dwma różnymi pomysłami. TMT jest rozwijany pod kierunkiem California Institute of Technology i University of California, a w tworzącym go konsorcjum znajdziemy Gordon and Betty Moore Foudation, Japonię, Indie, Chiny i Kanadę. Z kolei projekt GMT jest prowadzony przez Carnegie Observatories wspomagane przez uniwersytety z USA, Australii, Brazylii oraz Korei. Z jednej strony GMT i TMT mają ciągłe problemy i doświadczają opóźnień, z drugiej zaś ELT powstaje bez przeszkód, przez co to na nim skupia się uwaga specjalistów, sponsorów czy opinii publicznej. To tym bardziej zagraża amerykańskim projektom. David Silva, dyrektor NOAO, uważa, że przyszłość obu teleskopów będzie zależała od NSF i Kongresu. Jego zdaniem, istnieją spore szanse, że teleskopy powstaną, gdyż zarówno Richard Green, dyrektor Wydziału Nauk Astronomicznych NSF oraz astronom Anne Kinney, mianowana niedawno szefową wydziału odpowiedzialnego za nauki matematyczne i fizyczne chcieli dać tym projektom szansę. Jednak Kinney już zastrzegła, że zarówno ona jak i Green będą chcieli najpierw przyjrzeć się postępom w pracach poczynionych w ostatniej dekadzie nad GMT i TMT. Podobne stanowisko wyraża wpływowy kongresmen John Culberson, który przewodniczym podkomitetowi Izby Reprezentantów ustalającemu budżet NSF. Culberson przewiduje, że NSF chętnie zapłaci za teleskopy, jednak najpierw chce poznać wyniki audytu za ostatnią dekadę. Jeśli nawet oba teleskopy powstaną, to i tak będą musiały zmierzyć się z problemem długoterminowego finansowania swojej działalności. Nie można bowiem wykluczyć, że w najbliższych latach NSF będzie ograniczała finansowanie nowych wielkich teleskopów. Jak bowiem zauważa Silva, Narodowa Fundacja Nauki, musi bardzo się postarać, żeby być w stanie finansować działalność supernowoczesnych instytucji badawczych, a jednocześnie przyznawać pieniądze na nowe projekty. « powrót do artykułu
  3. lester

    Ma stałą orbitę i pochodzi spoza Układu Słonecznego

    Jeśli krąży wokół Słońca od 4,5 mld lat, to śmiem wątpić w jakiekolwiek ekstrapolacje wsteczne orbity.
  4. nantaniel

    Ma stałą orbitę i pochodzi spoza Układu Słonecznego

    Oj tam, wyśle się dzielnych pracowników platformy wiertniczej i pobiorą próbki z jej wnętrza
  5. Mariusz Błoński

    Francuzi zbadali zęby Hitlera

    Ależ przecież już pisaliśmy, że Hitler była kobietą: http://kopalniawiedzy.pl/Adolf-Hitler-czaszka-smierc-DNA-Ewa-Braun,8605
  6. KopalniaWiedzy.pl

    Ludzie to rakotwórczy gatunek

    Pewne nasze działania, np. nadmierne opalanie czy palenie, powodują, że zapadamy na nowotwory. Od jakiegoś czasu naukowcy zastanawiają się, czy my, ludzie, jesteśmy onkogenni także dla innych gatunków. Specjaliści z Uniwersytetu Stanowego Arizony uważają, że tak. Autorzy publikacji z pisma Nature Ecology & Evolution twierdzą, że ludzie zmieniają środowisko w taki sposób, że powoduje to nowotwory w populacjach dzikich zwierząt. Wiemy, że pewne wirusy mogą powodować u ludzi nowotwory, zmieniając środowisko, w którym żyją, w tym przypadku nasze komórki, w taki sposób, by było dla nich bardziej sprzyjające. Zasadniczo my robimy to samo. Zmieniamy środowisko pod siebie, a nasze przekształcenia wywierają wielopoziomowy negatywny wpływ na różne gatunki, zwiększając m.in. prawdopodobieństwo wystąpienia nowotworu - wyjaśnia dr Tuul Sepp. Sepp, Mathieu Giraudeau i ich współpracownicy z Australii czy Francji wskazują wcześniejsze badania, które zademonstrowały, jak ludzka działalność szkodzi zwierzętom. Chodzi m.in. o chemiczne i fizyczne zanieczyszczenie oceanów i cieków wodnych, katastrofy nuklearne czy gromadzenie się mikroplastiku w różnych środowiskach lądowych i wodnych. Oprócz tego problemy zdrowotne powodują wystawienie na oddziaływanie pestycydów i herbicydów, zanieczyszczenie sztucznym światłem oraz utrata różnorodności genetycznej. Nowotwory w dzikich populacjach to całkowicie ignorowany temat, dlatego chcieliśmy zainspirować badania w tej dziedzinie. Ostatnio opublikowaliśmy parę teoretycznych prac na ten temat, ale tym razem pragnęliśmy naświetlić fakt, że nasz gatunek silnie oddziałuje na częstość występowania nowotworów u wielu innych gatunków - opowiada Giraudeau. Naukowcy podkreślają, że na dzikie zwierzęta negatywnie wpływają zanieczyszczenie sztucznym światłem i pokarm przeznaczony dla ludzi. Z badań na ludziach wiadomo, że otyłość i niedobory różnych substancji mogą powodować nowotwory, ale u dzikich zwierząt przeważnie pomija się to zagadnienie. Jednocześnie coraz więcej dzikich gatunków styka się z antropogenicznymi źródłami pokarmu. Z drugiej strony ustalono, że sztuczne światło może [u nas] wywoływać zmiany hormonalne i prowadzić do nowotworu. [Należy pamiętać, że] zwierzęta żyjące w pobliżu miast i dróg zmagają się z tym samym problemem - nigdzie nie jest już ciemno. Wiadomo np., że u ptaków nocne światło oddziałuje na hormony, te same, które są powiązane z nowotworami u ludzi. Kolejnym krokiem powinno więc być zbadanie, czy zjawisko to wpływa także na prawdopodobieństwo rozwoju guzów. Choć Sepp, Giraudeau, Beata Ujvari, Paul W. Ewald i Frédéric Thomas apelują o pilne studia nt. nowotworów i ich przyczyn w populacjach dzikich zwierząt, akademicy zdają sobie sprawę, że to niełatwa sprawa do badania. Giraudeau podkreśla, że kolejnym krokiem musi być udanie się w teren i zmierzenie wskaźnika zachorowalności na nowotwory u dzikich zwierząt. Obecnie próbujemy opracować biomarkery, które na to pozwolą. Myślę, że interesująco byłoby zmierzyć częstość występowania nowotworów u dzikich zwierząt w środowiskach zmienionych przez ludzi i na bardziej dziewiczych obszarach. Jeśli ludzie wywołują nowotwory u zwierząt, zagrożonych jest więcej gatunków, niż się wydaje. Sepp dodaje, że smutne jest to, że wiemy, co szkodzi innym gatunkom, ale nadal to robimy. Nadzieją jest jednak odpowiednia edukacja. « powrót do artykułu
  7. 3grosze

    Francuzi zbadali zęby Hitlera

    Jak już jesteśmy przy teoriach spiskowych, to dowody i logika są nieważne, ważne jest zapewnienie autorytetu: ulubiona fraza Antoniego M.
  8. diego

    Kropki kwantowe z ekstraktu z liści herbaty niszczą komórki raka płuc

    Tylko że związki kadmu są silnie trujące. Podejrzewam że kropki kwantowe na bazie arszeniku bądź cyjanku byłyby jeszcze bardziej skuteczne ...
  9. Obecne działania mające na celu ochronę największego płaza na Ziemi, skrajnie zagrożonej salamandry olbrzymiej chińskiej, mogą doprowadzić do zniknięcia jej podgatunków, ostrzegają autorzy najnowszych badań. Po przeanalizowaniu genomów 70 dzikich salamander i 1034 zwierząt hodowanych na farmach, naukowcy stwierdzili, że żyjąca na wolności Andrias davidianus składa się z 5 podgatunków, które oddzieliły się od siebie przed 5 do 10 milionów lat temu. Natomiast wśród salamander z farm zauważono wysoki stopień wymieszania pomiędzy podgatunkami. To zaś oznacza, że obecna praktyka ochrony salamander prowadzi do zaniku podgatunków, a zatem do ich wyginięcia. Salamandra olbrzymia chińska była niegdyś szeroko rozpowszechniona w Chinach. Jednak działalność człowieka, niszczenie habitatów i zanieczyszczenia rzek spowodowały, że gatunek jest skrajnie zagrożony. Obecnie na wolności żyje kilkadziesiąt tysięcy przedstawicieli salamandry olbrzymiej chińskiej. Liczebność osobników hodowanych na farmach sięga kilku milionów. Zwierzęta te są jednak hodowane w celach spożywczych, a nie w celu ochrony gatunku. Chiński rząd od pewnego czasu wspiera program wypuszczania salamander na wolność. To rodzi znane dotychczas problemy, jak ryzyko zarażenia dzikiej populacji nieznanymi chorobami, zawleczonymi przez hodowlane, nieleczone salamandry. Teraz doszedł do tego kolejny problem. Wszystko wskazuje więc na to, że aby ochronić dziką salamandrę, chiński rząd będzie musiał prowadzić wysoce specjalistyczny program, który uwzględni zróżnicowanie podgatunków Andrias davidianus. Dodatkowym problemem jest fakt, że hodowlane salamandry osiągają wysokie ceny w restauracjach, stały się produktem luksusowym, co tylko zachęca kłusowników do przetrzebienia dzikiej populacji. Jest to tym łatwiejsze, że zwierzęta te bardzo łatwo jest złapać. Działalność człowieka spowodowała, że w ciągu ostatnich 3 pokoleń liczebność dzikiej populacji spadła o 80%. « powrót do artykułu
  10. darekp

    Francuzi zbadali zęby Hitlera

    Jeśli nadal żyje, to także byłby dowodem na długowieczność wegetarian (urodzony w kwietniu 1889). Inna sprawa, ze pewnie znajdą się tacy, co go uznają za "wiecznie żywego", podobnie jak to się stało z (pod niektórymi względami podobnym mu) Leninem :(
  11. Nowy usuwający skutki udaru żel pomaga w odtwarzaniu neuronów i naczyń krwionośnych myszy. Badanie sugeruje, że tkanka mózgu może być zregenerowana na obszarze czegoś, co wcześniej było zwykłą nieaktywną blizną poudarową - opowiada prof. Thomas Carmichael z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA). Wyniki sugerują, że pewnego dnia takie podejście może się stać terapią dla pacjentów z udarami - dodaje dr Tatiana Segura. Mózg ma ograniczoną zdolność regeneracji po udarze i innych chorobach. Nie odtwarza połączeń, naczyń krwionośnych i struktur tkankowych. Tkanka, która obumiera w wyniku udaru, zostaje wchłonięta - pozostaje pozbawiona naczyń, neuronów i aksonów pusta przestrzeń. By sprawdzić, czy otaczającą tę jamę zdrową tkankę można skłonić do naprawy, zespół Segury opracował żel do wstrzykiwania w pustą przestrzeń, który gęstnieje po iniekcji, naśladując właściwości tkanki mózgu. W ten sposób powstaje rusztowanie. Żel jest wysycony substancjami stymulującymi wzrost naczyń (angiogenezę) i hamującymi stan zapalny; stan zapalny skutkuje bliznowaceniem i utrudnia/uniemożliwia wzrost prawidłowej tkanki. Autorzy publikacji z pisma Nature Materials podkreślają, że po 16 tygodniach jama zawierała zregenerowaną tkankę mózgu, w tym sieci neuronalne (nigdy wcześniej nie obserwowano czegoś takiego). U myszy z nowymi neuronami poprawie ulegało zachowanie motoryczne. Dokładny mechanizm zjawiska nie jest jednak znany. Nowe aksony naprawdę mogą działać. Albo odtworzona tkanka poprawia działanie nieuszkodzonej, zdrowej tkanki. Ostatecznie żel był wchłaniany przez organizm. Pozostawała tylko nowa tkanka. Opisywane badanie dot. okresu okołoudarowego (5 dni u myszy i 2 miesięcy u ludzi). Teraz Carmichael i Segura chcą ustalić, czy tkankę mózgu da się zregenerować w późniejszym terminie. « powrót do artykułu
  12. Wpływowy przedstawiciel Izby Reprezentantów, John Culberson, doprowadził do przyznania dużego zastrzyku gotówki dla teleskopu budowanego w Chile przez Narodową Fundację Nauki (NSF). Decyzja jest tym bardziej zaskakująca, że ani środowiska naukowe, ani przedstawiciele NSF nie prosili o dodatkowe pieniądze na Large Synoptic Survey Telescope (LSST). John Culberson to przewodniczący podkomitetu odpowiedzialnego za handel, sprawiedliwość i naukę. W ubiegłym tygodniu komitet rozdzielał 62,5 miliarda USD na rok budżetowy 2019. Pieniądze były przyznawane NSF, NASA i agendom naukowym w Departamencie Handlu. LSST będzie teleskopem, który co 3 dni zmapuje całe widoczne niebo i zarejestruje wszelkie obiekty, które się poruszyły, zmieniły czy zniknęły. Prace nad teleskopem rozpoczęto w 2014 roku, przewidziano je na 9 lat, a budżet całego przedsięwzięcia finansowanego przez NFS to 473 miliony dolarów. Dodatkowo Departament Energii przeznaczył 168 milionów dolarów na główny element teleskopu, czyli najpotężniejszą w historii kamerę cyfrową rozdzielczości 3,2 gigapiksela. Urządzenie będzie w stanie dostarczyć każdej nocy 20 terabajtów kolorowych zdjęć. Zgodnie z założeniami budżetowymi w roku podatkowym 2019 Kongres miał przyznać na LSST 49 milionów dolarów, a w ciągu kolejnych 3 lat dodatkowo 92 miliony USD. Tymczasem Culberson umieścił w budżecie na 2019 rok kwotę 123 milionów dolarów. Nie prosiliśmy o to. Zabudżetowaliśmy 49 milionów i takiej kwoty się spodziewaliśmy. Oczywiście posiadanie większej kwoty nie zaszkodzi. Jednak to nie przyspieszy zbytnio prac nad teleskopem, gdyż pieniądze nas nie ograniczają, mówi astrofizyk Steven Kahn, dyrektor LSST. Zupełnie tego nie rozumiem. To dziwne. Nigdy czegoś podobnego nie widziałem, dodaje. Zdziwieni są też przedstawiciele NSF. Nie znamy intencji twórców budżetu i nie chcemy na ten temat spekulować, mówi James Ulvestad, menedżer odpowiedzialny za infrastrukturę badawczą NFS i były szef wydziału astronomii Narodowej Fundacji Nauki. Kongresmen Culberson stwierdza, że jego decyzja nie powinna dziwić. Chodzi o to, by upewnić się, że ten niezwykle ważny instrument naukowy zacznie działać tak szybko, jak to możliwe. Nie chciał mówić o tym, czy ktoś lobbował za przyznaniem dodatkowych pieniędzy. To nie pierwszy raz, gdy Culberson używa swojej pozycji i wpływów do przyspieszenia projektów naukowych. W tegorocznym budżecie przewidziano też pieniądze na misję NASA na księżyc Europa. NASA prosiła o 265 milionów USD na najbliższy rok podatkowy. Culberson spowodował, że Agencji przyznano 545 milionów dolarów na prace nad orbiterem, który będzie krążył wokół Europy oraz dodatkowo 195 milionów USD na lądownik, którego NASA w ogóle nie planowała. Niektóre decyzje Culbersona potrafią naprawdę zaskakiwać. Polityk przez lata sprzeciwiał się odnawianiu floty oceanograficznych statków badawczych NSF. Kierowany przez  niego podkomitet od lat nie przyznawał na jednostki żadnych funduszy, jednak szczęśliwie dla oceanografów, pieniądze były przyznawane przez cały Senat. Na przykład w latach 2017 i 2018 Senat przyznał pieniądze na utrzymanie 3 jednostek, mimo że NFS prosiła o finansowanie dwóch. W bieżącym roku Culberson całkowicie zmienił front. NFS poprosiła o dodatkowe 28 milionów dolarów, dzięki czemu miałaby w sumie 255 milionów USD na dwie jednostki. Tymczasem Culberson przyznał dodatkowo 127 milionów dolarów, zaznaczając, że to pieniądze na trzy jednostki. Dzięki tej decyzji NFS ma do dyspozycji 355 milionów dolarów, czyli tyle, ile w przeszłości zakładano na budowę 3 jednostek. Obecnie nie wiadomo, czy ta kwota wystarczy, jednak radykalna zmiana postawy wpływowego kongresmena jest warta odnotowania. Polityk tłumaczy, że nigdy nie był przeciwny finansowaniu statków oceanograficznych, a brak zgody na ich finansowanie w latach poprzednich wynikał z faktu, że jego podkomitet nie dysponował odpowiednimi kwotami. W bieżącym roku, jak pamiętamy, amerykańscy prawodawcy znacznie zwiększyli nakłady na naukę. W tym roku mieliśmy nieco swobody w ustalaniu budżetu i oto są tego efekty, wyjaśnia Culberson. Wpływowy polityk podkreślił też, że sprzeciwia się i będzie się sprzeciwiał, przyznawaniu dodatkowych pieniędzy poszczególnym wydziałom NSF. Woli, by projekty naukowe były finansowane bezpośrednio przez Kongres, a nie za pośrednictwem poszczególnych wydziałów. Myślę, że to bardzo ważne, by chronić NSF – zarówno program kosmiczny jak i w ogóle jej programy naukowe – od presji politycznej z lewa i prawa. Nauka nie powinna być upolityczniana. Naukowcy muszą podążać za faktami, a ja, jako prawodawca, potrzebuję obiektywnych faktów, by móc podejmować dobre decyzje, wyjaśnia Culberson. « powrót do artykułu
  13. Ergo Sum

    Ma stałą orbitę i pochodzi spoza Układu Słonecznego

    Jeśli krąży u nas 4,5 mld lat to raczej pokryta jest grubą warstwą naszego rodzimego materiału
  14. pogo

    Francuzi zbadali zęby Hitlera

    Hitler we wnętrzu Ziemi, Ziemia pusta w środku... kolejne dowody na to, że jednak Ziemia nie jest płaska!
  15. frohike

    Francuzi zbadali zęby Hitlera

  16. lester

    Francuzi zbadali zęby Hitlera

    Przecież Hitler żyje i ma się dobrze. Na dowód nakręcono nawet film - schował się wewnątrz Ziemi (przecież jest pusta w środku) i tam szykuje inwazję na powierzchnię, zapewne w porozumieniu z przywódcami światowych mocarstw. Mieli nawet tajną bazę po ciemnej stronie Księżyca, ale została zniszczona w wyniku ludzkiej głupoty i zawiści, że o "multi-race" nie wspomnę. BTW. Kto nie widział, a lubi absurdalny humor i spojrzenie na rzeczywistość niech obejrzy pierwszą część Iron Sky. I nie warto sugerować się niską oceną.
  17. frohike

    Francuzi zbadali zęby Hitlera

    Wątpię by "Hitler też była kobietą", chyba, że Ewa :) Natomiast winił bym za taką sytuację niedbalstwo oficerów "Smierszu". Dostarczyli Stalinowi spreparowany dowód pobrany z jakichś nadpalonych zwłok, niekoniecznie z tych właściwych.
  18. pogo

    Francuzi zbadali zęby Hitlera

    A może Hitler też była kobietą?
  19. Na łamach Monthly Notices of the Royal Astronomical Society: Letters poinformowano o odkryciu pierwszego pozasłonecznego obiektu, o którym wiadomo, że posiada stałą orbitę wokół Słońca. Asteroida (413107) 2015 BZ509 został po raz pierwszy zauważony w 2015 roku za pomocą Panoramic Survey Telescope and Rapid Response System (Pan-STARRS). Już wówczas zwrócił on na siebie uwagę astronomów niezwykłą, ale stabilną, orbitą. Jego rezonans orbitalny w stosunku do Jowisza wynosi niemal idealnie 1:1, ale asteroida porusza się w przeciwnym kierunku. "Pozostawało tajemnicą, jak to się dzieje, że porusza się on w ten sposób niemal dzieląc orbitę w Jowiszem. Jeśli 2015 BZ509 pochodziłby z naszego układu planetarnego, powinien poruszać się w tym samym kierunku co wszystkie planety i asteroidy. Kierunek ten został odziedziczony z chmury gazu i pyłu, z której powstał Układ Słoneczny", mówi główny autor badań, Fathi Namouni. Ruch obiektów powstałych z tego samego dysku protoplanetarnego odbywa się w tym samym kierunku, chyba, że dojdzie do zderzenia pomiędzy nimi i wyrzucenia obiektu z orbity. Jednak 2015 BZ509 nie wyglądał na obiekt, który zmienił kierunek ruchu wskutek zderzenia. Naukowcy przeprowadzili więc symulacje komputerowe, by sprawdzić, w jaki sposób asteroida poruszał się przed 4,5 miliardami lat, u początków Układu Słonecznego. Wykazali w ten sposób, że nie mógł on powstać w naszym układzie planetarny. Najprawdopodobniej pochodzi z innego układu, który powstał w tym samym regionie formowania się gwiazd co Słońce. Migracje asteroid pomiędzy układami planetarnymi są możliwe, gdyż gwiazdy powstają z gęsto upakowanych gromadach. Niewielkie odległości pomiędzy nimi oraz oddziaływania grawitacyjne planet powodują, że asteroidy są przyciągane i przechwytywane z innych układów planetarnych, dodaje Helana Morais, członkini zespołu badawczego. Jednym z najbardziej interesujących następstw powyższego odkrycia będzie możliwość zbadania... obcego systemu planetarnego. Jeśli potwierdzi się, że 2015 BZ509 powstał poza Układem Słonecznym, to badanie jego składu pozwoli stwierdzić, jak bardzo inny układ planetarny różni się od naszego własnego. Niewykluczone też, że uda się określić, z którego dokładnie układu planetarnego pochodzi asteroida, to zaś pozwoli zbadać interakcje pomiędzy jego gwiazdą macierzystą a Słońcem. « powrót do artykułu
  20. Akurat artykuły Ani można poznać praktycznie bez czytania podpisu. Po ładniejszym stylu i właśnie po braku błędów w tekście.
  21. frohike

    Francuzi zbadali zęby Hitlera

    Dzień dobry. Tak sobie myślę - zbadano zęby, ok. - należą do zbrodniarza, jednak próbek z przestrzelonej czaszki nie pozwolono pobrać. Istnieje opowieść mówiąca, że czaszka (a właściwie jej fragment) jest zbyt delikatna jak na mężczyznę, a nawet więcej, twierdzono, że to fragment kobiecej czaszki. Czyżby była to prawda, skoro nie zezwolono na badania? Nie twierdzę, iż jest to dowód na przeżycie Hitlera. Potwierdzałby raczej inną hipotezę, a mianowicie, że spec-jednostki radzieckie poszukiwały na siłę niezbitych dowodów na śmierć dyktatora, aby uspokoić Józefa Stalina. W 1945 roku, na terenie Niemiec, gdzie trupy walały się na każdej ulicy, uzyskanie takiego "dowodu" nie było niczym trudnym...
  22. wilk

    Francuzi zbadali zęby Hitlera

    Tyle wspaniałych wyjaśnień, a mamy uwierzyć w teorię spiskową, że nie żyje, pfff. :P
  23. Ostatni tydzień
  24. Nanocząstki pozyskane z liści herbaty hamują wzrost komórek raka płuc i niszczą nawet 80% z nich. Brytyjsko-indyjski zespół dokonał tego odkrycia, szukając nowych metod produkcji kropek kwantowych. Naukowcy podkreślają, że choć nanocząstki są już wykorzystywane w medycynie, to kropki kwantowe dopiero od niedawna przyciągają uwagę "biobadaczy". Autorzy publikacji z pisma Applied Nano Materials dodają, że kropki kwantowe można co prawda uzyskiwać chemicznie, ale jest to złożony i drogi proces z toksycznymi efektami ubocznymi. Nic więc dziwnego, że akademicy postanowili przetestować roślinną metodę, bazującą na ekstrakcie z liści herbaty. Ekipa dr. Sudhagara Pitchaimuthu z Uniwersytetu w Swansea wyjaśnia, że liście herbaty zawierają wiele różnych składników, w tym polifenole, aminokwasy, witaminy czy przeciwutleniacze. Podczas eksperymentów wyciąg z liści herbaty mieszano z siarczanem kadmu(II) - CdSO4 - oraz siarczkiem sodu (Na2S). Roztwór pozostawiono do inkubacji. Uzyskanymi kropkami kwantowymi potraktowano komórki raka płuc. Okazało się, że kropki kwantowe z liści herbaty hamowały wzrost komórek rakowych. Penetrowały ich nanopory i niszczyły do 80% z nich. Nasze badania potwierdziły, że ekstrakt z liści herbaty może być nietoksyczną alternatywą dla chemicznej produkcji kropek kwantowych - zaznacza Pitchaimuthu. Prawdziwym zaskoczeniem było jednak to, że kropki aktywnie hamowały wzrost komórek raka płuc. Nie spodziewaliśmy się czegoś takiego. Kropki kwantowe CdS pozyskane z wyciągu z liści herbaty wykazywały podczas bioobrazowania komórek rakowych lepszą emisję fluorescencyjną (były lepszymi znacznikami fluorescencyjnymi) niż tradycyjne nanocząstki CdS. Zachęceni uzyskanymi wynikami naukowcy zamierzają przeskalować proces. Chcielibyśmy założyć "fabrykę" kropek kwantowych, która pozwoliłaby nam w pełni zbadać sposoby ich wykorzystania. « powrót do artykułu
  25. KopalniaWiedzy.pl

    Microsoft kupuje Semantic Machines

    Microsoft kupił firmę Semantic Machines z Berkeley, która pracuje nad sztuczną inteligencją zdolną do nawiązania dialogu z człowiekiem. Obecnie SI dopiero uczy się rozmawiać. Zdecydowana większość botów i inteligentnych asystenów potrafi jedynie reagować na proste komendy lub słowa. Maszyny nie są w stanie zrozumieć języka naturalnego. Semantic Machines wykorzystuje metody nauczania komputerowego, dzięki czemu SI ma łatwiej i szybciej przyswajać umiejętności potrzebne do prowadzenia naturalnego dialogu z człowiekiem. Główną siłą Semantic Machines jest jej kadra. Firma została założona przez przedsiębiorcę Dana Rotha oraz czołowych światowych ekspertów od naturalnego języka i sztucznej inteligencji profesora Dana Kleina z Uniwersytetu Klifornijskiego w Berkeley oraz Larry'ego Gillick, który w był zatrudniony w Apple'u jako główny naukowiec odpowiedzialny za rozwój Siri. W zespole znajdziemy też profesora Percy'ego Lianga z Uniwersytetu Stanforda, który w przeszłości pracował dla Google'a nad technologiami SI dla Google Assistanta. Sam Microsoft od ponad 2 dekad prowadzi własne badania nad rozpoznawaniem mowy i rozumieniem języków naturalnych przez maszyny. Koncern stworzył framework do budowy botów i rozwija cyfrową asystentkę Cortanę. Pracuje też nad społecznościowymi czatbotami, takimi jak np. XieoIce, w którego bazie danych znajduje się ponad 30 miliardów rozmów z 200 milionami użytkowników z Chin, Japonii, USA, Indii i Indonezji. Średnia długość takiej rozmowy to 30 minut. « powrót do artykułu
  26. Dodawanie probiotyków do pokarmu dla pszczół sprawia, że stają się one bardziej oporne na nozemozę, grzybicę, która wiąże się z zespołem masowego ginięcia pszczoły miodnej (ang. Colony Collapse Disorder, CCD). Zgodnie z badaniami specjalistów z Uniwersytetu Laval, probiotyki mogą zmniejszyć wskaźnik śmiertelności nawet o 40%. Nozemoza jest wywoływana przez pochodzące z Azji jednokomórkowe grzyby Nosema ceranae. Pszczoły zjadają je z pokarmem. W normalnych okolicznościach grzyb nie powoduje u pszczół żadnych problemów. Jeśli jednak pszczoły są poddawane stresowi, [rosnący w komórkach ścian jelita] mikroorganizm może pokonać układ odpornościowy, wywołując zakażenie upośledzające zdolność do żerowania i opiekę nad larwami, zaburzające orientację i zwiększające śmiertelność - wyjaśnia prof. Nicolas Derome. Obecnie nozemozę leczy się antybiotykami, ale ich skuteczność spada, bo pojawiły się oporne szczepy grzyba. Poza tym produkty te mogą zabijać korzystne bakterie z mikroflory jelitowej pszczół. Musieliśmy znaleźć inne rozwiązania, stąd pomysł, by przetestować probiotyki. Kanadyjczycy umieszczali pszczoły w laboratoryjnych klatkach. Oceniali skuteczność 4 probiotyków (interesowało ich zarówno zapobieganie, jak i leczenie nozemozy). Preparaty Bactocell i Levucell stosuje się na farmach świń, drobiu, krewetek czy łososi, a pozostałe dwa to bakterie wyizolowane z mikrobiomu zdrowych pszczół. Wszystkie probiotyki mieszano z syropem cukrowym. Po 2 tygodniach testów zauważono, że w porównaniu do grupy kontrolnej, wskaźnik śmiertelności pszczół otrzymujących probiotyk był niższy o 20-40%. Wszystkie testowane probiotyki zapewniały podobną skuteczność. Ważne, by odnotować, że [...] probiotyki nie zmniejszały liczebności grzybów u pszczół, ale pozwalały owadom lepiej je tolerować. Autorzy publikacji z pisma Frontiers in Ecology and Evolution zamierzają wykorzystać fakt, że w mikrobiomie pszczół znajdują się bakterie pomagające w walce z nozemozą. Testy, które przeprowadziliśmy na koloniach pszczół, sugerują, że najlepszym kandydatem jest Parasaccharibacter apium. Zidentyfikowaliśmy także inne obiecujące szczepy bakterii i teraz mamy nadzieję opracować kombinację probiotyków do zwalczania nozemozy. [Należy jednak pamiętać, że] realnym rozwiązaniem [problemu tej choroby] jest wskazanie i skorygowanie źródeł pszczelego stresu. « powrót do artykułu
  27. pogo

    Pies znalazł dowód obciążający hakera

    Mam dziwne przeczucie, że wtedy może stać się to zbyt widoczne dla ludzi
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×