Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie     

  1. Wczoraj
  2. Jarek Duda

    Polski naukowiec protestuje przeciwko próbie opatentowania jego algorytmu

    Ja już zmarnowałem poprzednie wakacje na sprawę G - dla mnie wystarczy. Na szczęście w te nadrobiłem: nowy świat analizy statystycznej, chyba jestem blisko wielomianowego algorytmu na izomorfizm grafów i doszlifowałem reguły Borna i łamanie Bella dla zespołów po trajektoriach.
  3. Zgadzam się z tobą. Z drugiej strony - kto ma proponować rozwiązania prawne - osoby kompetentne które pracują w tych tematach czy politycy i prawnicy których wiedza na temat nowych technologii jest szczątkowa? Spytaj przeciętnego polityka co to jest blockchain ... A co tu dopiero dziwić się że prawo nie przystaje do rzeczywistości .
  4. Tzn. chcesz dowodzić że jest determinizm na poziomie cząstek? To chyba odpowiada na resztę Twojego pytania. Ale nie do końca. Jeśli piszesz o teleportacji to ona właśnie dzięki temu że nie ma determinizmu działa. Jak wprowadzisz determinizm - to teleportacja znika. A to nie za wiele ma wspólnego z tym czy jest czy nie jest. Niektórzy dowodzą że świadomość powstaje na poziomie kwantowym, ale to nie jest dowiedzione mimo iż pewne procesy dot. świadomości zachodzą dzięki zjawiskom kwantowym. Schodzimy ale nie dzięki determinizmowi tylko dzięki jego brakowi Gdyby determinizm działał - pewnie by nas ten poziom mało interesował.
  5. Tanie i dobre Np. średnią płacę w danym społeczeństwie możesz obliczyć, ale patrząc na jakiegoś przechodnia nie pomoże Tobie to w obliczeniu ile konkretnie zarabia. No nie bardzo bo jak coś jest losowego to nie ma miejsca na wolną wolę. Człowiek chyba zawsze będzie szukał determinizmu nawet jak wszystko wskazuje na jego brak. Dlatego w końcu wymyślono dlaczego zdarzają się i kiedy zaćmienia, nie zatrzymano się na tezie że Bóg losowo sobie pstryka włącznikiem. Jeśli nie ma determinizmu na poziomie molekuł to ludziom chcącym robić zarzuty muzgu i świadomości do jakiejś elektroniki, teleportować się z prędkością światła, zejście w nanotechnologii do pojedynczych molekuł, trzeba powiedzieć: Porzućcie nadzieję!
  6. Jak bez cudzysłowu czy emotikony, to thikim ironii slangu już nie czai. "Musieć być" Asperger jakiś.
  7. thikim

    Polski naukowiec protestuje przeciwko próbie opatentowania jego algorytmu

    Śmiem twierdzić że: To co opisałeś to polityka. I nie sądzę aby Jarkowi sprawiała przyjemność. Odkrywanie to jedno, ale opracowanie własnych rozwiązań prawnych to już coś innego. Zdobywanie zwolenników i nacisk na polityków to tym bardziej coś innego. To już polityka.
  8. Nie tylko nie zrozumiałeś ale i coś obniżyło Twój poziom do słów "musieć być". Mam nadzieję że tylko na chwilę czyli parę lat.
  9. To niestety prawda. Niestety, bo karmienie krów kukurydzą może mieć i często ma poważne konsekwencje zdrowotne. Dla ludzi. https://youtu.be/0gnEZEo25RM?t=1344 A to już prawie się nie zdarza. Polecam cały film: https://www.youtube.com/watch?v=0gnEZEo25RM Na początek, bo nakręcono jeszcze kilka innych o wielkim przemyśle żywnościowym. Mamy szczęście, że żyjemy w kraju, w którym wielu ludziom pojęcie "uprawa tradycyjna" zdecydowanie nie kojarzy się z rolnictwem intensywnym.
  10. To o czym pisałem to powszechnie znane reguły które od zawsze rządzą światem. Chciałbym tylko zauważyć że taka walka / nawet przegrana / nie jest daremna. Umysł ludzki funkcjonuje w oparciu o stereotypy / to oczywiście straszliwe uproszczenie ale do tego typu rozważań wystarczy./ Chcąc upowszechnić jakąś ideę, musisz znależć zwolenników i postarać się o to by informacja o idei trafiła do najszerszego możliwie grona osób. Utrwala to samą ideę w ludzkich umysłach i może przyjść czas że zostanie ona zrealizowana. Pamiętacie pierwsze ACTA i protesty wokół tej ustawy? Były one na tyle duże że politycy nie mogli tego zignorować. Po protestach w sprawie ACTA2 dokonano kosmetycznych zmian i po cichu uchwalono tą ustawę. Zadziałal tu lobbing dużych koncernów. Doskonale rozumiem postawę Jarka. Myślę że ja sam reaguję podobnie. Wszystkie projekty na którymi pracuję oceniam oprócz ich wartości merytorycznej, również z punktu widzenia praktycznego. I zdaję sobie sprawę że może być to sztuka dla sztuki. Gdzieś to jednak zostanie zapisane i być może kiedyś zainspirują one kogoś i moja praca będzie miała sens. A najważniejsze że praca nad tymi projektami daje mi zwyczajną radość i życie staje się ciekawe. Praca naukowca to praca monotonna i nużąca. Mało w niej przebłysków, wielkich sukcesów, więcej pokonywania trudnych teoretycznych problemów oraz nużącego zbierania i analizowania danych. Ale / przynajmniej dla mnie/ to coś co zwyczajnie daje radość i sens.
  11. thikim

    Polski naukowiec protestuje przeciwko próbie opatentowania jego algorytmu

    Główny pozytyw to że nagłośniłeś swoje autorstwo. Samego problemu - nie nagłośniłeś. Nie. To jedynie wyrówna szanse. Do zwycięstwa będzie daleko. Trzeba użyć rozumu, niezależnie od tego czym nie dysponuje przeciwnik. kontra I wszystko jasne. Raz że straci kilkanaście lat, dwa że i tak przegra. Nie opłaca się.
  12. Jarek Duda

    Polski naukowiec protestuje przeciwko próbie opatentowania jego algorytmu

    Jestem naukowcem, uważam że spędzanie w ten sposób mojego czasu jest najbardziej wartościowe - nie chcę go rozpraszać na sprawy poboczne, na które nie mam wpływu ... a jednak nie chcę też być terroryzowany przez urząd patentowy pozwalający komuś innemu uzyskać wyłączność na moją pracę, nikt nie powinien być w ten sposób zagrożony - takie działania są wbrew celowi któremu ma służyć: stymulacji rozwoju. Uważam że zrobiłem co mogłem w tej sytuacji - jest przykład dobrze znany wszystkim w środowisku, który prawdopodobnie będzie przytaczany w dyskusjach, szczególnie przy kolejnych tego typu sytuacjach - przestrzegając przed takim zachowaniem, narażającym na niechęć społeczną - też wobec całego systemu patentowego.
  13. Żeby zwyciężyć przeciwnika który ma pistolet, należy również zaopatrzyć się w pistolet. Podobnie rzecz ma się z prawem. Jeśli chciałbyś dokonać jakichś zmian, to nie wystarczą drobne uwagi że coś działa nie tak jak powinno. Należy opracować własne rozwiązanie prawne, nie kolidujące z obecnym prawem a stanowiącym raczej jego rozszerzenie, zaproponować je w przestrzeni publicznej, zdobyć dużą liczbę zwolenników i sprowokować dyskusję. W ten właśnie sposób stworzyć grupę nacisku na polityków, w których gestii jest zmienianie prawa. To długotrwała i ciężka praca. W każdym innym przypadku twoje zdanie zostanie zignorowane. Opracowałem kiedyś projekt regulacji prawa autorskiego / dotyczącego treści multimedialnych /. Cel był szlachetny ograniczenie do minimum zjawiska piractwa. Założyłem że każdy z nas będzie mógł zakupić dowolne treści multimedialne w bardzo niskiej cenie do użytku własnego. Płacąc większe pieniądze za te same treści, otrzymywałby formę licencji, która pozwoliła by mu na sprzedaż tej treści innym użytkownikom, bez potrzeby zakładania firmy. Wszystkie podatki i zobowiązania regulowała by nadrzędna instytucja która monitorowała by taką działalność. Dla szarego człowieka oznaczałoby to że mógłby to udostępniać innym użytkownikom i zarabiać na tym pieniądze co zdecentralizowało by obecne formy sprzedaży, przynosząc o 40 % większe zyski właścicielom praw majątkowych do danego utworu. Młodzi twórcy zyskaliby w ten sposób możliwość zarabiania pieniędzy i formę darmowej reklamy. W swej naiwności wysłałem szczegółowe opracowanie tej koncepcji do możliwie największej ilości instytucji, nie mając zamiaru czerpać z tego żadnych zysków. Zostałem zignorowany. Sytuacja potoczyła się w ten sposób że zamiast decentralizacji, zarabianie pieniędzy skupiło się na dużych graczach typu Netflix, znasz tu pewnie zasady jak to funkcjonuje. Napisałem to też w formie opowiadania na konkurs literacki dotyczący tematyki praw autorskich i dostałem wyróżnienie. Pierwszą nagrodę otrzymało poetyckie dzieło, które z prawami autorskimi niewiele miało wspólnego. Nie oczekiwałem że ktoś będzie mnie wychwalał czy doceniał. Myślałem że może rozwinie się z tego jakaś forma dyskusji, że ktoś zainteresuje się tym na tyle że jakaś wstępna rozmowa będzie podjęta. Dziś już wiem że takie rozwiązanie nie odpowiadało tym którzy naprawdę rządzą rynkiem multimedialnym. Bo zawsze rządzą ci którzy mają pieniądze ... Nie jestem nawet rozczarowany, tylko zwyczajnie pozbyłem się złudzeń. Wiem na pewno że mając pieniądze i układy nie zostałbym zignorowany. Ty sam niewiele znaczysz ale jeśli twoja propozycja dotycząca regulacji prawa byłaby konkretna i zdobyłaby odpowiednią liczbę użytkowników, wtedy można mówić o możliwości dokonania takiej zmiany poprzez stworzenie grupy nacisku. Przepraszam że użyłem jako przykładu swojej dawno przebrzmiałej koncepcji. Dziś już jest to w 100% nieaktualne. Nie potraktuj tego jako formy autoreklamy. Poczytaj sobie zresztą ACTA2. Wszystko idzie w stronę dużych koncernów, a nie odwrotnie.
  14. Jarek Duda

    Polski naukowiec protestuje przeciwko próbie opatentowania jego algorytmu

    Jedyny pozytyw mojej sprawy z G to nagłośnienie problemu - że miliony zwykłych ludzi dzielących się swoją pracą na githubie, arxivie etc. są zupełnie bezbronne wobec sępów patentowych szukających prawnej wyłączności na nieswoją pracę - nawet jak np. zmienisz to jak świat zapisuje informację a np. Google złoży patent na to co im napisałeś nie ujawniając tej komunikacji. Jest poważny problem terroryzowania milinów nieświadomych idealistycznych twórców, teraz wszystkim w środowisku znany na przykładzie - który pewnie będzie używany podczas dyskusji na temat ewentualnych zmian - chociażby terminacji procesu patentowego przy udokumentowanej próbie plagiatu, najlepiej z konsekwencjami prawnymi dla próbującego go dokonać.
  15. Kiedyś wierzyłem że istnieje szansa na to żeby zmienić świat ... Dziś wiem że istnieje możliwość dokonania jakichś drobnych zmian, pod warunkiem że komuś to będzie się opłacało ... System patentowy funkcjonuje od ponad stu lat / nie pamiętam dokładnych dat /. Jak każdy system funkcjonujący w społeczności, cechuje się on dużą bezwładnością a więc każda próba zmiany napotka na opór proporcjonalny co do zakresu i stosowalności zmiany. Nawet tak uproszczona analiza, daje odpowiedź: dopóki istnieć będą grupy nacisku którym obecne prawo się opłaca, szanse na jakiekolwiek zmiany są mało prawdopodobne. Internet i idea open source wyprzedzają regulacje prawne. Prawo tworzą nie informatycy lecz prawnicy i politycy, dla których komputer i sieć są tylko narzędziami, których zasad funkcjonowania nie rozumieją. To są ludzie żyjący w dawnym świecie, dla nich liczy się tylko to co jest utrwalone w klasycznej formie aktu prawnego, określającego dawne struktury własności intelektualnej. Klasyczna walka starego z nowym, która po jakimś czasie zaowocuje zmianą prawa. Taka zmiana, ze względu na wspomnianą już wyżej bezwładność systemu, potrwa ... To jest powód dla którego informatycy są zmuszeni dostosować się do obecnego prawa. Zmiana nastąpi jeśli danej grupie nacisku / lobby/ będzie się to opłacało. Czyli jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. To też powód dla którego uczelnia pokrywa koszty takich rzeczy jak publikacja artykułów naukowych. Ale nie jest to żadna filantropia. Uczelnia w ten sposób zdobywa swoją renomę, przeliczaną na ilość cytowań i punktów a co za tym idzie jej szanse na uzyskanie rządowych grantów lub dotacji ze strony państwa, rosną. Uczelnia finansując naukowców w niej pracujących, dba więc w ten sposób o własny interes. Jeśli uczelnia nie zadba o interes naukowca, musi on to zrobić sam. Możemy sobie w ramach tego forum utyskiwać i narzekać na niesprawiedliwość systemu. Ale niczego to nie zmieni.
  16. A Tobie jednocześnie determinizm kojarzy się z doskonałością. Bezpodstawne skojarzenie Nie musiał by. I dlatego napisałem że to jest faktyczna słabość. Doświadczenie galaktyk to jest jakbyś zaobserwował jedno zderzenie (załóżmy) protonów w LHC i na tej podstawie ogłosił odkrycie cząstki Higgsa. Tym się właśnie różni doświadczenie: które możemy przeprowadzić wielokrotnie w różnych warunkach i przez różnych ludzi, od obserwacji którą wszyscy ludzie widzą taką samą w tych samych warunkach i raz. Takie coś to nam może dać "podejrzenie" że coś jest nie tak. Żadne doświadczenie nie dowiedzie zupełności MS. Ale to dotyczy absolutnie każdej teorii. Czy w związku z tym wywalamy wszystkie teorie do kosza? Nie działa cytowanie to łatwe Da się obliczyć funkcje prawdopodobieństwa i różne statystyki Ale... świat bez determinizmu jest piękny. Człowiek odzyskał wolną wolę. Nie wracajmy do smutnego XIX wieku z jego bezpodstawnymi założeniami. Losowość wynika już z samych pól. Porowatość czasoprzestrzeni o której piszesz to jest kilkanaście rzędów wielkości niższy poziom. Nie sądzę aby istniało przełożenie przez te kilkanaście rzędów wielkości z jednego na drugie. Dla mnie to osobne byty. Umiemy sobie liczyć i obserwować porowatość pól. Do porowatości czasoprzestrzeni nie docieramy ani matematycznie ani obserwacyjnie.
  17. thikim

    Polski naukowiec protestuje przeciwko próbie opatentowania jego algorytmu

    No ale to nie tak do końca. Bo często koszta pokrywa uczelnia a nie naukowiec Nie musieliby, gdyby tak bardzo nie bali się wolności i nie uważali patentów za ratunek przed wolnością
  18. Jarek Duda

    Polski naukowiec protestuje przeciwko próbie opatentowania jego algorytmu

    Zakaz użycia danej koncepcji przez 20 lat to jest olbrzymi koszt dla ludzkości (nas wszystkich) - żeby system patentowy miał sens, ten koszt musi być porównywalny z zyskiem jaki ludzkość uzyskuje z ujawnienia patentu. Przede wszystkim 20 letnia wyłączność na daną koncepcję powinna być tylko na takie które nie powstałyby bez danego wynalazcy - w przykładzie który podałeś powstała przynajmniej dwa razy niezależnie, więc w ciągu następnych 20 lat wymyślą to pewnie jeszcze setki osób (później znajdując ścianę od systemu patentowego) - "ujawnienie wynalazku" w tym momencie absolutnie nic ludzkości nie daje, a może nas wszystkich kosztować bardzo wiele - udokumentowane dwukrotne niezależne odkrycie koncepcji powinno terminować patent (np. między złożeniem a publikacją). Też nieporozumieniem jest żeby miliony akademików i programistów open source którzy oddają swoją pracę wszystkim za darmo, jeszcze dodatkowo musieli płacić czy starać się żeby urząd patentowy nie oddał prawnej wyłączności na ich pracę bogatej korporacji. System patentowy powinien stymulować rozwój, a nie terroryzować tych którzy rzeczywiści go dokonują - co niestety obecnie dominuje.
  19. Rzecz działa w obie strony. Wyobraź sobie sytuację odwrotną. Opracowałeś nowatorską koncepcję. Zastrzegłeś sobie do niej prawa i chcesz mieć z tego profity, za twoją ciężką pracę którą wykonałeś. I nagle zgłasza się osoba która twierdzi że ona to wymyśliła wcześniej od ciebie. Okazuje się że ten ktoś wymyślił sobie jakiś drobny element który funkcjonuje również w twojej pracy, napisał o tym na forum który przeczytało kilkadziesiąt osób i teraz nagle chce pozbawić ciebie profitów za twoją ciężką i długotrwałą pracę. Po to są regulacje prawne. Zawsze funkcjonuje to w taki sposób: nieznajomość prawa, nie zwalnia od obowiązku jego przestrzegania. Będąc pracownikiem naukowym musisz znać prawo które dotyczy twojej pracy, dla precyzyjnego umysłu nie jest to takie trudne. Prawo powstało po to by bronić, ale jeśli ktoś go nie zna może stać się odwrotnie - może on stać się ofiarą prawa. Jarku przemyśl na spokojnie to co napisałem ci wcześniej. Jeśli uznasz że warto , pomogę ci na każdym etapie tj. opracowania treści zastrzeżenia tak było jednoznaczne i nie budzące prawnych wątpliwości i rejestracji. Prosiłbym tylko o korespondencję na e-maila, bo tego typu prace nie są przeznaczone na forum. Dodam tylko że zastrzeżenie praw funkcjonuje na okres pięciu lat maksymalnie, z możliwością przedłużenia kiedy kończy się jego ważność. Nie pamiętam w tej chwili dokładnych przepisów ale coś mi świta że po zakończeniu okresu ochrony jeśli w zastrzeżeniu tak jest napisane, może ono przejść do domeny publicznej bez konieczności jego przedłużania.
  20. Jarek Duda

    Polski naukowiec protestuje przeciwko próbie opatentowania jego algorytmu

    A może jednak akademicy i programiści open source oddający wszystkim swoją pracę za darmo jednak nie muszą dodatkowo studiować prawa żeby nie bać się że urząd patentowy odda komuś innemu prawną wyłączność na ich pracę? Może jednak zamiast tego mogą poświęcić ten czas na dalszy właściwy rozwój - nauki a nie prawnego bagna? Może jednak to urząd patentowy powinien mieć odpowiedzialność w użyciu swojej władzy - udzielać tylko patentów które rzeczywiście zasługują na 20 letni zakaz użycia danej koncepcji przez innych?
  21. "System który niby ma wspierać rozwój powinien też wspierać osoby idealistycznie udostępniające swoją pracę (akademicy, programiści open-souce), a nie nakładać na nich dodatkowe obowiązki i paranoję że komuś innemu udzielą prawną wyłączność na ich pracę." Nie ma systemu czy regulacji prawnej który jednoznacznie określa zasady udostępniania idei lub rozwiązania do tzw. domeny publicznej jeśli nie wystąpiło formalna rejestracja praw w formie zastrzeżenia praw lub patentu. Tylko wtedy twórca i jego idea są jednoznacznie określeni / co jest bardzo ważne /. Na tej niejednoznaczności bazuje teraz Google o czym sam się przekonałeś. Nawet gdybym miał patent, dalej np. Google mogłoby zgłosić patent opierający się na moim ("derivative"). Zgłoszenie przeze mnie zastrzeżeń patentowych nic by tutaj nie zmieniło. Przy konstrukcji zastrzeżenia praw zawsze należy uwzględnić możliwość zgłoszenia patentów opartych na na danej koncepcji. W takim przypadku należy wyróżnić elementy które są nowym rozwiązaniem i zamieścić klauzulę że wszelkie prace oparte na nich podchodzą pod to zastrzeżenie. W sądach nie pracują informatycy i to jest klauzula która musi być dla nich czytelna. Jeśli twoja praca zawiera nowe rozwiązania nie stosowane dotychczas, muszą być one jasno wypunktowane. To jedyna możliwość zabezpieczenia. W twoim przypadku to co ci proponuję jest formalnym potwierdzeniem twoich praw jako autora i twojej deklaracji o przekazaniu algorytmu do domeny publicznej. Mając to możesz informować o tym media / im więcej tym lepiej wszyscy szukają ciekawych informacji /. Szeroka dostępność takich informacji to najlepsza ochrona przed próbami zawłaszczenia twojej pracy i prób zarabiania na niej. Jeśli twoją pracę wykorzystuje również konkurencja po zarejestrowaniu zastrzeżenia, możesz próbować kontaktować się z konkurencją informując ich o groźbie płacenia za to rozwiązanie. Jeśli uznają to za realną możliwość, a są to niemałe pieniądze do zapłaty mogą się w to włączyć by zablokować Googla. Problemem tu jest przebicie się do osób decyzyjnych, struktura korporacji skutecznie blokuje komunikację a z pracownikami nawet nie warto zaczynać rozmowy. Dodam tylko jeszcze jedno, dopóki jesteś człowiekiem który "coś tam napisał w sieci, coś tam zrobił i gdzieś coś wysłał " to dla dużych firm jesteś nikim. Jeśli jesteś posiadaczem praw i umiesz udowodnić że należą do ciebie, jesteś dla dużych firm partnerem.
  22. Jarek Duda

    Polski naukowiec protestuje przeciwko próbie opatentowania jego algorytmu

    ANS jest powszechnie używany od 5 lat - nic z tego nie mam i wątpię żeby to się zmieniło, nawet gorzej - dostałem za to złe relacje z gigantem, co jest dość problematyczne dla młodego akademika, zaczynając od tego że moi znajomi pracujący tam chyba mają zakaz kontaktu ze mną. Jest dobrze udokumentowana próba plagiatu (zgłoszenie patentu na użycie ANS do kompresji wideo nie ujawniając komunikacji autora który dokładnie to im pisze), wstępne odrzucenie, publiczna krytyka EFF, FSF, UJ, oraz praktycznie wszystkich tematycznych mediów (lista: https://encode.ru/threads/2648-Published-rANS-patent-by-Storeleap?p=56953&viewfull=1#post56953 ). Nawet gdybym miał patent, dalej np. Google mogłoby zgłosić patent opierający się na moim ("derivative"). Zgłoszenie przeze mnie zastrzeżeń patentowych nic by tutaj nie zmieniło. System który niby ma wspierać rozwój powinien też wspierać osoby idealistycznie udostępniające swoją pracę (akademicy, programiści open-souce), a nie nakładać na nich dodatkowe obowiązki i paranoję że komuś innemu udzielą prawną wyłączność na ich pracę.
  23. Jarku z konieczności musiałem nauczyć się prawa autorskiego i patentowego. Jeśli zostawiasz lukę w kwestiach prawnych i są w tym pieniądze do zarobienia to zawsze ktoś to wykorzysta. Piszesz " po co mam płacić za to co chcę oddać za darmo?". To nie jest tak do końca. Jeśli jesteś autorem wartościowej koncepcji i potrafisz to udowodnić w sposób bezsprzeczny to zawsze w tym będą pieniądze. Twoje rozwiązanie oddałeś za darmo ale jeśli jest ono wartościowe to buduje ono twoje portfolio, a więc w przyszłości w sposób pośredni będziesz z tego czerpał zyski, bo jako twórca tego co dałeś za darmo będziesz angażowany do innych projektów a twoja wartość jako pracownika naukowego będzie oceniana przez ten pryzmat. To się przekłada na pieniądze. Nikomu nieznany informatyk bez osiągnięć zarobi za swoją pracę powiedzmy : 10 tysięcy Ta sama praca wykonana przez osobę z osiągnięciami i renomą będzie kosztowała 50 tysięcy. Znasz zasady publikacji prac naukowych. To dość długi proces / pomijam tu autorów publikujących na https://arxiv.org/ . By pozyskać punkty impact factor, praca przechodzi przez cykl recenzji / często płatnych / i nieraz są dodatkowe opłaty za publikację danego artykułu. Tu też można zadać pytanie dlaczego naukowiec ma płacić za to co co chce oddać światu za darmo ? Tego typu procedury / dotyczy to również informatyki / są filtrem odsączającym wartościowe treści od bezwartościowych śmieci. Każdy może zastrzec sobie prawo do wszystkiego nikt tego nie sprawdza, ale jest to bezpośredni dowód na twoje autorstwo umiejscowiony w konkretnym czasie. I daje ci do ręki moc decydowania o losach twojej pracy. A pieniądze są minimalne. Wyobraź sobie że Gogle opatentuje twój algorytm. Mając w ręku zastrzeżenie łatwo znajdziesz firmę która w twoim imieniu złoży pozew sądowy i Google mimo sztabu prawników nie będzie mogło przełamać granicy daty określonej w zastrzeżeniu. Będą musieli udowodnić w sposób jednoznaczny że opracowali ten algorytm samodzielnie przed datą twojego zastrzeżenia. A to jest bardzo trudne ... Jarku napiszę ci co ja bym zrobił w tej sytuacji jaką masz obecnie. 1. Dokonałbym zastrzeżenia praw / teraz / i dołączyłbym do niego dokument szczegółowo opisujący daty publikacji zasad funkcjonowania algorytmu i samego algorytmu plus wszystkie możliwe materiały które zostały opublikowane. 2. Dołączyłbym dokument precyzujący cel zrobienia zastrzeżenia praw autorskich. W tym przypadku celem będzie zapobieżenie próbom komercjalizacji twojego algorytmu. 3. Poinformowałbym Google o tym fakcie udostępnił im szczegółowo treść zastrzeżenia i cel jego zrobienia. 4. Takie same materiały z krótkim listem wysłałbym do kilkudziesięciu czasopism i liczących się portali informacyjnych. Burza medialna i dostępność wiedzy że to ty jesteś autorem algorytmu jak też i twoje intencje to najlepszy sposób na zablokowanie wszelkich prób patentowania algorytmu. 5. W przypadku jeśli jednak ktoś to opatentuje każdy sąd musi uznać ten materiał dowodowy za wiążący, wystarczy wtedy skontaktować się z podmiotem który dokonał zastrzeżenia i zlecić przesłanie kompletu zastrzeżonych dokumentów na adres sądu. 6. Koszta wniesienia sprawy są minimalne, w razie wygranego procesu podmiot który naruszył prawo musi ci je zwrócić. Ja już dawno przestałem żyć ideami życie nauczyło mnie cynizmu. Jarku jeśli będę ci mógł w jakiś sposób pomóc tu jest mój e-mail : ceojanusz@gmail.com
  24. Jarek Duda

    Polski naukowiec protestuje przeciwko próbie opatentowania jego algorytmu

    Oczywiście trole patentowe to gigantyczny problem - przede wszystkim udzielania patentów które nie powinny być zaakceptowane, czyli ich niskiej jakości - za udzielanie których urzędy patentowe powinny ponosić odpowiedzialność, np. jakiś procent kosztów wynikłych z niesłusznie udzielonego patentu. Zamiast tego nie tylko nie ponoszą żadnej odpowiedzialności, a nawet gorzej - opłaca im się akceptować wszystko ponieważ wtedy dostaną więcej od zainteresowanego. Natomiast co do zastrzeżeń - nie uważam żeby autor zrzekający się bezpośredniej rekompensaty za własną pracę poprzez publiczne udostępnienie jej wszystkim za darmo (prior art), powinien jeszcze dodatkowo płacić za to żeby inni nie mogli uzyskać monopol na jego pracę ( http://endsoftpatents.org/2018/01/jarek-duda-on-software-patents/ ) - nie pozwolenie na to powinno wchodzić w odpowiedzialność urzędu patentowego i w moim przypadku to zadziałało jak powinno: recenzent znalazł moją dość nieformalną acz kluczową komunikację poprzez forum dyskusyjne - D3 nie cytowane przez składającego: http://th.if.uj.edu.pl/~dudaj/ISAopinionGoogleANS.pdf ps. lekko acz boleśnie o trolach patentowych:
  25. Jarku miałem bardzo podobny problem. Uważnie przestudiowałem prawo autorskie i zasady przyznawania patentu. Zastrzegłem więc sobie prawa do mojej koncepcji mam więc w ręku certyfikat z datą oficjalnie zarejestrowany kosztowało to około 40 funtów brytyjskich. O wszystkim poinformowałem na stronie wraz z numerem certyfikatu. W przypadku jeśli jakiś podmiot chciałby go wykorzystać lub opatentować mam w ręku dowód i potrafię udowodnić że wszelkie prawa / autorskie i majątkowe / należą do mnie. W Stanach Zjednoczonych ciągle istnieje problem trollingu, patentuje się wszystko co możliwe. Dochodziło do tego że powstające firmy robiły sobie rezerwę finansową na procesy sądowe - masowym zjawiskiem były pozwy o naruszenie praw patentowych / absurdalne / ale wymagały one udowodnienia swojej niewinności przed sądem a to kosztuje. Bylą firma która opatentowała ... Internet i masowo wysyłała pozwy o naruszenie jej praw patentowych. Schemat zarabiania pieniędzy przez taką firmę: jeśli mam wydać 50 tysięcy dolarów na udowodnienie swojej niewinności to prościej mi dogadać się z trollem zapłacić mu 20 za korzystanie z licencji / 30 tysięcy zostaje w portfelu /. Teoretycznie publikacja treści już daje ochronę własności intelektualnej. Ale jest to tylko teoretycznie... Zastrzeżenie praw daje twórcy koncepcji broń do ręki potrafi on w sposób bezsprzeczny udowodnić że w określonym czasie stworzył on taką koncepcję. W publikacji koncepcji na stronie lub w innym źródle można więc oprócz danych zastrzeżenia praw, dodać klauzulę o sposobie wykorzystania płynących z koncepcji praw majątkowych. Różnica między zastrzeżeniem a patentem jest taka że w przypadku zastrzeżenia nikt nie sprawdza tego co zrobiłeś patent natomiast wymaga sprawdzenia czy podobna lub taka sama idea nie została już wcześniej opublikowana lub zastrzeżona. Jeśli ktoś zrobi później zastrzeżenie praw lub opatentuje to to wtedy liczy się data a prawa ma ten który zrobił to najwcześniej. Nie znalazłem żadnego innego sensownego rozwiązania dla twórców ubogich w pieniądze.
  26. Jarek Duda

    Polski naukowiec protestuje przeciwko próbie opatentowania jego algorytmu

    Kodeks karny chroni przed kradzieżą np. samochodu. Natomiast "kradzież intelektualna" opiera się na kwestii że przy kopiowaniu poszkodowany nie traci w sposób bezpośredni, tylko co najwyżej pośredni jak utrata ewentualnych zysków - jest to zupełnie inna specyfika, której poświęcone jest prawo własności intelektualnej, używając narzędzi jak patent - który chroni nie przed wymyślaniem, tylko przed użyciem komercyjnym. Owszem są bardzo nadużywane, dlatego niezwykle ważne jest pilnowanie ich wysokiej jakości: żeby chroniły tylko rzeczywiście tzw. "flash of genius" - idee które raczej nie powstałyby bez danego autora, a nie zaklepywanie wszystkich możliwości - na które inni w podobnej sytuacji łatwo wpadną, a patent tylko związuje im ręce. Żeby powstawały nowe lepsze leki konieczne są kosmiczne ilości pieniędzy - których nikt nie zainwestuje wiedząc że się nie zwróci bo zaraz inni skopiują wyniki jego badań.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×