Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie     

  1. Dzisiaj
  2. grzegorj

    Zidentyfikowano chleb co najmniej 4 tys. lat starszy od początków rolnictwa

    Gdyby „gramatyka” oznaczało tytuł opracowania, cudzysłów i duża litera byłyby potrzebne. Ale „gramatyka” (wyraz pospolity) oznacza także „podręcznik, który zawiera reguły rządzące językiem”. Każdy taki podręcznik. Nie musi on mieć nawet w tytule słowa „gramatyka”, i tak będzie gramatyką. Żyję już dość długo na świecie, i powiem szczerze, że jestem naprawdę całkowicie zaskoczony, że są ludzie, którzy tego nie wiedzą. Kiedyś na lekcje języka obcego w liceum szło się z gramatyką w tornistrze czy plecaku. Ja właśnie pochodzę z tamtych czasów. Profesor Bańko, którego tu dwukrotnie cytowałem, z całą pewnością także. Profesor Miodek również. Nie ma więc naprawdę nad czym dyskutować. Nie chodzi o to, by wytykać komuś ignorancję, raczej o to, by jeden uczył się czegoś od drugiego zamiast z niego bezpodstawnie szydzić. Czyż nie jest tak, że ataki personalne są niedopuszczalne? A nazywanie kogoś bufonem tylko dlatego, że podpisuje się „autor gramatyki polskiej” jest przecież obrzydliwym atakiem personalnym i wyrazem braku szacunku dla drugiego człowieka! A czy osoba krytykująca otworzyła słownik lub jakiekolwiek inne źródło wiedzy, i sprawdziła, czy przypadkiem podpisujący się w ten sposób nie miał prawa tak właśnie napisać? Niedobrze jest bazować wyłącznie na własnym rozumieniu języka, bo może być ono błędne. Polecam gorąco choćby wpisanie w Google frazy „autor gramatyki”. Okaże się wówczas, że to nie ja wprowadzam tu jakieś niesłychane dziwactwa: https://gramatyki.uw.edu.pl/history: „Z historii gramatyk języka polskiego [...] Cechą charakterystyczną gramatyk doby średniopolskiej [...] Autorem pierwszej znanej gramatyki języka polskiego (1568) był Francuz – Piotr Statorius-Stojeński [...]” https://pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Stoiński: „Piotr Stoiński (także: Stojeński, w jęz. franc.: Pierre Statorius, ur. około 1530 w Thionville, zm. 1591 w Krakowie) – francuski i polski działacz reformacji (kalwiński i ariański), polemista innowierczy, pedagog, jeden z tłumaczy Biblii brzeskiej, autor pierwszego podręcznika gramatyki języka polskiego..” https://szarada.net/okreslenie-z-krzyzowki/podrecznik-gramatyki-lacinskiej-w-szkolach-jezuickich/: Melecjusz, duchowny, autor gramatyki języka cerkiewnosłowiańskiego https://aros.pl/ksiazka/wielka-gramatyka-jezyka-angielskiego-z-cwiczeniami (czy termin „wielka gramatyka” wywoła równie wielką agresję i brak szacunku dla autora? Jeśli ktoś jest przekonany, że gramatyka to jedynie zestaw reguł, jak zrozumie pojęcie „wielka gramatyka”? To może być mała gramatyka i wielka gramatyka?) https://www.bn.org.pl/aktualnosci/1102-do-zbiorow-bn-trafilo-pierwsze-wydanie-gramatyki-konarskiego.html: „Grammatica ad usum juventutis scholarum Piarum (Grammatyka łacińska dla wygody uczących się w szkołach poboznych) to nowoczesny na owe czasy podręcznik gramatyki napisany z myślą o reformowanej w duchu oświeceniowym polskiej szkole. W XVIII w. ukazało się aż 13 wydań tej ważnej książki. Jej autor [...]” (jej autor = autor gramatyki, przecież nie podręcznika, bo wówczas byłoby „jego”) Wystarczy przykładów? Czy teraz pojęcie „autor gramatyki”, bez cudzysłowów i dużych liter, stało się zrozumiałe i poprawne? To może odrobina skruchy za to, że się nie sięgnęło po poradę Google’a, skoro ja nie jestem żadnym autorytetem?
  3. Mi osobiście w wypowiedzi "autor gramatyki języka polskiego" brakuje cudzysłowu i wielkiej litery. Ten brak zmienia całkowicie sens zdania. Ale jestem ignorantem w kwestii j. polskiego (co widać po postach) więc mogę się mylić.
  4. GodSI

    Musk i DeepMind nie chcą pracować nad robotami bojowymi

    Problem polega na tym,co to jest ta broń autonomiczna,bo chyba nie jej definicji,poza tym nie powstrzymają postępu technologicznego,bo bez niego nie przetrwamy w przyszłości.
  5. grzegorj

    Zidentyfikowano chleb co najmniej 4 tys. lat starszy od początków rolnictwa

    Gramatyka to nie tylko zestaw reguł rządzących językiem. Słowo „gramatyka” ma wiele znaczeń. Jednym z nich jest „podręcznik gramatyki”, „opracowanie poświęcone gramatyce”. Przecież już zacytowałem odpowiednią poradę PWN: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/gramatyka;7245.html„Gramatyka to po pierwsze zbiór reguł opisujących budowę zdań i wyrazów, po drugie – dział językoznawstwa zajmujący się formułowaniem tych reguł, po trzecie – podręcznik, który je zawiera.” Powtórzyłem to, co już raz napisałem. Czy wymogiem jasności wypowiedzi jest bezustanne powtarzanie tego, co już raz zostało powiedziane? Naprawdę, takie powtarzanie się jest dla mnie uciążliwe. Jestem autorem gramatyki = podręcznika zawierającego reguły (znaczenie trzecie). I jestem niebywale zdumiony, że są Polacy, którym takie znaczenie wyrazu „gramatyka” jest obce. Czy dzieje się tak dlatego, że nigdy nie mieli w ręce książki zatytułowanej „Gramatyka”? Bo zamiast czytać książki, potrafią jedynie oglądać filmiki na YT? No bo jak to inaczej zrozumieć? Proszę dokładnie przeczytać poradę prof. Bańki. Był podobnie zaskoczony poziomem niewiedzy osoby zadającej pytanie i dlatego odniósł się do niej z podobnym sarkazmem, przywołując autorytet prof. Miodka. Osoba ta także nie zdawała sobie sprawy, że gramatyka to także książka lub inne opracowanie. Dlatego OCZYWIŚCIE MOŻNA być autorem gramatyki. A emocjonalne wyznania w rodzaju „Niewielu rzeczy jestem pewien tak bardzo, ja tego, że nie jesteś autorem gramatyki języka polskiego” są po prostu komiczne. Osoba pisząca takie rzeczy sama sobie wystawia świadectwo. Ja na jej miejscu spaliłbym się ze wstydu i więcej nie odzywał. Autorem bardzo znanej gramatyki języka polskiego sprzed niemal 100 laty był Stanisław Szober. Autorkami znanej powszechnie gramatyki języka polskiego dla cudzoziemców są Barbara Bartnicka i Halina Satkiewicz (https://livro.pl/gramatyka-jezyka-polskiego-podrecznik-dla-cudzoziemcow-bartnicka-barbara-sku1118793402.html). Rozumując (błędnie), że słowo „gramatyka” oznacza jedynie zbiór reguł, tytułu tej publikacji nie dałoby się zrozumieć w żaden sposób. Czy dla cudzoziemców formułuje się inne reguły języka polskiego niż dla Polaków? Byłoby to zupełnie pozbawione sensu. Oczywiście gramatyka znaczy tu tyle, co opracowanie poświęcone regułom języka polskiego, przeznaczone dla cudzoziemców. Jakąś informację można sprawdzić w kilku różnych gramatykach. To znaczy w opracowaniach. A do tego jestem zniesmaczony postawą niektórych komentujących, którzy najwyraźniej nie mogą ścierpieć tego, że wypowiedział się profesjonalista. Dla nich godnym poważania jest jedynie taki sam ignorant jak oni. Każdy, kto potrafi coś więcej, jest od razu bufonem, godnym jedynie tego, by go personalnie atakować. Dlatego nie zamierzają oni w ogóle zajmować się tematem, wolą atakować osobę, która ich razi tym, że wie trochę więcej niż oni. Jest to naprawdę bardzo przykre. Kiedyś ludzi szanowało się za to, że mają jakąś wiedzę. Dziś się nimi pogardza i ich atakuje. Kiedyś gdy ktoś rozmawiał z inną osobą, i dowiadywał się od niej czegoś, czego dotąd nie wiedział, to zawstydzony sięgał po mądrą książkę i starał się intelektualnie dorównać interlokutorowi. A dziś jeśli ktoś wie coś więcej, to zamiast wzorcem naśladowania staje się obiektem wściekłych ataków. Dlaczego tak jest? Dlaczego ludzie stali się takimi obrzydłymi arogantami? Dlaczego nie ma w nich ani odrobiny samokrytycyzmu? Dlaczego są tak podłymi egoistami, że poziom własnej wiedzy uważają za punkt odniesienia, a każdego, kto się ponad ten poziom wybija, usiłują od razu utrącić? Co się stało z tym światem? A gdy okazuje się, że ktoś jest autorem gramatyki, a nie ma się jak do niego dobrać, by go utrącić, to od razu można się przyczepić do tego, że jakoby nie można być autorem gramatyki... Tylko czego się tym dowodzi?
  6. Sławko

    Musk i DeepMind nie chcą pracować nad robotami bojowymi

    Dobrze że chociaż niektórzy nie chcą tego robić.
  7. @Usher Przepraszam za pogrubienie, nie mam pojęcia jak to się stało. Nie miałam zamiaru pogrubiać tekstu a nie dało się już edytować posta. To chyba z powodu skopiowania i wklejenia nicku tak się zrobiło. W dodatku nie było tego widać zaraz po wysłaniu posta. Pieprzyków są setki na całym ciele, nie tylko na ręce. Jak to sobie wyobrażasz? Wiesz, ile to by było fotek? Kto by to porównywał przez cały dzień? Jestem grafikiem i obróbka zdjęć to nie problem, więc nie musisz mi tłumaczyć. Problemem jest wykonanie takiego zdjęcia, a raczej zdjęć. Trzeba by obfotografować całe ciało, a nie jest ono płaskie Odnośnie CSI - to graficy zawsze się z tego śmieją
  8. @grzegorj Mam dziwne podejrzenie, że gramatyka naszego języka może być trochę starsza od Ciebie i mieć więcej niż jednego autora. Z pewnością przyczepiono się tego, że zabrzmiało to, jakbyś był twórcą gramatyki, a przed Tobą nic takiego nie było... Możesz być autorem opracowania gramatyki, książki o gramatyce, znawcą gramatyki... ale chyba nie twórcą... ? Może wyjaśnij to jakoś inaczej, dlaczego stwierdzenie, że jesteś autorem gramatyki jest prawidłowe, bo i ja tego nie rozumiem.
  9. grzegorj

    Zidentyfikowano chleb co najmniej 4 tys. lat starszy od początków rolnictwa

    Uważasz, że jeśli ktoś jest autorem gramatyki języka polskiego, to jest bufonem? Może w środowisku idiotów tak jest.... ja się z takimi nie zadaję. Człowieku, kim ty jesteś, że masz czelność mnie oceniać? Nie masz pojęcia o języku polskim, i dlatego uważasz, że nie można być autorem gramatyki? Weź się cofnij gimbusie do podstawówki, tam cię doszkolą. A swoją drogą, czy na tym forum jest normalne, że ignoranci atakują bezkarnie ludzi mających coś do powiedzenia, i uchodzi im to na sucho? Przecież takiego chama atakującego personalnie innych już dawno powinno się zablokować. https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/gramatyka;7245.html „Gramatyka to po pierwsze zbiór reguł opisujących budowę zdań i wyrazów, po drugie – dział językoznawstwa zajmujący się formułowaniem tych reguł, po trzecie – podręcznik, który je zawiera.” Masz, dziecko, poducz się polskiego. I na drugi raz się nie odzywaj i nie krytykuj innych. I gdzie teraz podziała się ta twoja pewność? Twój atak personalny już zgłosiłem.
  10. Po wypiciu niewielkiej ilości kofeiny badani zjadali o 10% mniej z bufetu śniadaniowego zapewnionego przez eksperymentatorów. Nie był to jednak efekt utrzymujący się przez cały dzień. Nie zaobserwowano też wpływu na postrzeganie własnego apetytu przez badanych. W oparciu o uzyskane wyniki zespół dr Leah M. Panek-Shirley z Uniwersytetu Stanu Nowy Jork w Buffalo stwierdził, że kofeina nie jest skutecznym środkiem tłumiącym apetyt czy dobrym sposobem na utratę wagi. Pod hasłem, że hamuje apetyt i ułatwia odchudzanie, kofeina jest często dodawana do suplementów. Autorzy wcześniejszych badań spekulowali, że kofeina przyspiesza metabolizm lub wpływa na związki występujące w mózgu, które tłumią apetyt. Dodatkowo dane epidemiologiczne sugerują, że osoby regularnie spożywające kawę mają niższy wskaźnik masy ciała (BMI) niż ludzie niepijący kawy. Celem naszego studium było więc ustalenie, czy kofeinę można naprawdę powiązać z ograniczonym spożyciem pokarmów lub supresją apetytu i czy BMI jest tu czynnikiem różnicującym - opowiada Panek-Shirley. W eksperymencie wzięło udział 50 zdrowych dorosłych w wieku 18-50 lat. Przez miesiąc raz w tygodniu odwiedzali oni laboratorium Panek-Shirley. Podczas wizyt proszono ich o wypicie czystego soku lub soku z dodatkiem kofeiny (jedna z dawek wynosiła 1 mg/kg masy ciała, a druga 3 mg/kg). Po półgodzinie badanym mówiono, że mogą zjeść ze śniadaniowego bufetu tyle, ile chcą. Naukowcy chcieli też śledzić dzienne spożycie ochotników, dlatego co godzinę wysyłali im emailowe przypomnienie zlinkowane do kwestionariusza. W ten sposób można było monitorować apetyt i rzeczywiste spożycie w danym okresie. Okazało się, że po wypiciu soku z niższą dawką kofeiny (1 mg/kg) ludzie zjadali o ok. 70 kalorii mniej niż po wypiciu soku z dawką alkaloidu wynoszącą 3 mg/kg masy ciała lub po wypiciu czystego soku. Gdy akademicy przeanalizowali, co ochotnicy jedli przez cały dzień, stwierdzili, że niewielki spadek spożycia się nie utrzymywał i później badani rekompensowali sobie zmniejszone śniadaniowe spożycie. Nie zaobserwowano też różnic w samoopisie apetytu przy różnych dawkach kofeiny. Przy żadnej z dawek (0, 1 lub 3 mg/kg) nie stwierdzono wpływu BMI na spożycie czy apetyt. Amerykanie podkreślają, że badanie było podwójnie ślepe i ani badacze, ani badani nie wiedzieli, kto został wylosowany do jakiej grupy. Zastosowano schemat naprzemienny, co oznacza, że we wszystkich grupach stosowano naprzemiennie interwencje eksperymentalne oraz interwencję kontrolną. « powrót do artykułu
  11. Homo sapiens nie pochodzi z jednej populacji afrykańskiej. Grupa naukowców, na czele której stała doktor Eleanor Scerri z Uniwersytetu w Oxfordzie i Instytutu Historii Człowieka im. Maxa Plancka, stwierdziła, że nasi przodkowie byli rozsiani po całej Afryce i tworzyli różne populacje. Grupy te były od siebie odizolowane przez różne habitaty i zmieniające się granice różnych ekosystemów, takich jak np. lasy deszczowe i pustynie. Przez tysiące lat izolacji powstało wiele różnych form przodków człowieka i dopiero ich wymieszanie się dało początek naszemu gatunkowi. Drogi, którymi człowiek opuścił Afrykę i rozprzestrzenił się po planecie, są od dawna przedmiotem intensywnych badań. Znacznie mniej uwagi przywiązuje się do zbadania, jak wyglądała ewolucja naszego gatunku w samej Afryce. Wielu naukowców przyjęło, że nasi wcześni przodkowie pochodzili od jednej dość dużej populacji. Zespół Scerri opublikował w Trends in Ecology and Evolution artykuł na temat badań, podczas których wzięto pod uwagę nie tylko zwyczajowe badania kości, kamiennych narzędzi i DNA, ale również dokonano nowej bardziej szczegółowej analizy klimatów i habitatów Afryki na przestrzeni ostatnich 300 000 lat. Kamienne narzędzia i inne przejawy kultury materialnej są znacząco rozrzucone w czasie i przestrzeni. Mimo, że na całym kontynencie widzimy trend ku wykorzystywaniu coraz bardziej złożonej kulturze materialnej, to modernizacja ta z pewnością nie pochodzi z jednego źródła ani z jednego czasu, mówi Scerri. Podobne zróżnicowanie widać w szczątkach ludzkich. Gdy przyjrzymy się morfologii ludzkich kości z ostatnich 300 000 lat, widzimy złożoną mieszaninę starych i nowych cech, występujących w różnych miejscach i w różnym czasie, zauważa profesor Chris Stringer z London Natural History Museum. Podobnie jak w przypadku kultury materialnej także i tu widoczne jest przechodzenie do współczesnej formy człowieka, jednak różne jej cechy pojawiają się w różnym miejscu i czasie, a niektóre archaiczne cechy były widoczne jeszcze stosunkowo niedawno. Podobny wzorzec występuje w DNA. Trudno byłoby pogodzić ze sobą DNA współczesnych mieszkańców Afryki z DNA ludzi, którzy żyli tam przed 10 000 lat jeśli byśmy przyjęli, że pochodzimy od jednej populacji. Obserwujemy tutaj bowiem, że pewne cechy przestały być wspólne bardzo bardzo dawno, a poziom różnorodności genetycznej jest tak duży, że pojedyncza populacja miałaby kłopoty z jego utrzymaniem. Naukowcy, chcąc dowiedzieć się, dlaczego populacje naszych przodków tak bardzo się od siebie różniły i w jaki sposób podziały te zmieniały się w czasie, przyjrzeli się klimatom i habitatom Afryki. W przeszłości Czarny Ląd bardzo się zmieniał. Sahara była niegdyś wilgotna i zielona, płynęły tam rzeki, istniały jeziora i tętniło życie zwierzęce. Dzisiejsze wilgotne zalesione regiony były niegdyś suche. Te zmieniające się warunki znajdują swoje odzwierciedlenie w różnorodonści gatunków i podgatunków zwierząt zamieszkujących Afrykę subsaharyjską. Zmiany takie oznaczały, że ludzkie populacje bywały mocno od siebie odizolowane przez warunki naturalne, a gdy te się zmieniały, dochodziło do genetyczne i kulturowego mieszania się różnych populacji. W naszych modelach ewolucji człowieka musimy uwzględnić te różne populacje. Tak złożona historia podgatunków człowieka skłania nas do zakwestionowania współczesnych modeli dotyczących zmian liczebności populacji. Niewykluczone, że pewne zjawiska, które obecnie interpretujemy jako spadki liczebności były po prostu zmianami połączeń pomiędzy populacjami, mówi doktor Lounes Chikhi z francuskiego Narodowego Centrum Badań Naukowych i Instituto Gulebenkian de Ciencia w Lizbonie. Ewolucja człowieka w Afryce przebiegała w różnych regionach. Nasi przodkowie byli wieloetniczni, a kultura materialna – wielokulturowa. Jeśli chcemy zrozumieć ewolucję człowieka, musimy przyjrzeć się wszystkim regionom Afryki, dodaje doktor Scerri. « powrót do artykułu
  12. Delor

    Z mózgami jest jak z odciskami palców: nie ma dwóch identycznych

    Rzeczywiście. Teraz widzę. Ale z badań tych bliźniaków wychodzi że DNA zmienia się przez całe życie więc nie będzie identyczne w wieku 13 i 70 lat.
  13. Usher

    Matematyczny efekt placebo zapachu kawy

    Ujmę to inaczej: to nie były badania efektu placebo, ich rezultat jedynie sugeruje występowanie takiego efektu. Nie ma pewności, co to za efekt, bo sposób prowadzenia badań nie spełniał kryteriów badań placebo. Jednak naukowcy zamiast zbadać, czy to jest faktycznie efekt placebo (a to jest trudne do zrobienia), czy może odruch warunkowy (to sprawdzić łatwiej), próbują zbijać kasę na nieudokumentowanym odkryciu – i mogą się zawieść, jeśli nie wezmą pod uwagę tego, o czym pisze @bea. A może cząsteczki aromatu też mają działanie psychoaktywne, więc nie są placebo? Aha, w ewentualnych badaniach istotna też może być pora dnia czy stan najedzenia badanych – zapach ogólnie odbierany jako przyjemny w pewnych okolicznościach może zniechęcać (znowu trzeba wstawać do nielubianej pracy czy rozmawiać z nielubianym szefem-kawoszem) lub rozleniwiać (kawa po niedzielnym obiedzie).
  14. Rowerowiec

    Oryginalny rower trójkołowy – projekt studenta Politechniki Krakowskiej

    Kiedyś pracowałem w serwisie i miałem do naprawy rower trójkołowy z kołami skrętnymi z przodu. Zrobiony na listwie podobnie jak w ciągniku. W zakręty wchodził super i pod krawężniki dawał sobie radę lepiej niż normalny rower. A tutaj mamy jeszcze przechył i to już w ogóle musi działać lepiej. Ten mój niestety nie miał wychylenia i opony szybko się zużywały na zakrętach i objawiało się to większymi oporami przy skręcie, bo koła dążyły do prostowania. Konstrukcja była niezbyt sztywna.
  15. KopalniaWiedzy.pl

    Symbioza w nowym wydaniu

    Bakterie żyjące w wabiku (esca) elastycznej wici (illicium) żabnicokształtnych reprezentują 3., nieznany dotąd, typ symbiozy. Naukowcy z Uniwersytetu Cornella wyjaśniają, że występujący u samic narząd przypomina kij zakończony latarką, w której wnętrzu żyją bioluminescencyjne bakterie. Emitujący światło "obiekt" przyciąga potencjalne ofiary oraz partnerów. Autorzy publikacji z pisma mBio dodają, że żabnicoksztłatne spędzają większość swojego życia w kompletnych ciemnościach, na głębokości poniżej 1000 m, dlatego badanie ich jest naprawdę trudne. Ostatnio po raz pierwszy udało się zsekwencjonować i opisać genomy bakterii z wabika. Pozyskano je z okazów ryb, np. Melanocetus johnsonii i Cryptopsaras couesii, z Zatoki Meksykańskiej. Okazało się, że bakterie utraciły niektóre z genów potrzebnych do samodzielnego życia w wodzie. Stało się tak, bo ryby i mikroorganizmy rozwinęły ścisłe, korzystne dla obu stron związki: bakterie generują dla żabnicokształtnych światło, a ryby zapewniają im składniki odżywcze. Szczególnie interesujące [...] jest to, że ewolucja nadal trwa, mimo że same ryby wyewoluowały ok. 100 mln lat temu. Nie wiadomo czemu, bakterie nadal tracą swoje geny - opowiada prof. Tory Hendry. Amerykanie wyjaśniają, że w większości znanych relacji symbiotycznych między organizmami wyższymi i bakteriami chodzi o związek 1) między żyjącymi wolno bakteriami, które nie wyewoluowały, by podtrzymać symbiozę albo 2) o gospodarza i bakterie wewnątrzkomórkowe, u których w wyniku ewolucji doszło do znacznych redukcji genomu. Bakterie z wabika żabnicokształtnych reprezentują jednak 3. typ symbiozy. Wstępne dane sugerują, że te mikroorganizmy mogą się przemieszczać z esca do wody. To 3. rodzaj sytuacji, gdzie bakterie nie utykają ze swoim gospodarzem, ale widać zachodzącą nadal ewolucję. Badania pokazały, że w porównaniu do wolno pływających krewnych, u bakterii z wabika genom jest mniejszy o połowę. Mikroorganizmy straciły większość genów odpowiedzialnych za wytwarzanie aminokwasów i rozkładanie składników odżywczych innych niż glukoza. Sugeruje to, że żabnicokształtne zapewniają im m.in. aminokwasy. Co ważne, bakterie zachowały pewne geny przydające w się w wodzie; mają np. pełny szlak do wytwarzania wici. Choć znikła u nich większość genów zaangażowanych w wyczuwanie w środowisku wskazówek chemicznych związanych z pokarmem i innymi użytecznymi substancjami, kilka genów pozostało, dzięki czemu nadal istnieje zestaw bodźców (związków), na które mikroorganizmy te mogą zareagować. Bakterie zredukowały się więc do czegoś, co je obchodzi - podsumowuje Hendry. « powrót do artykułu
  16. 3grosze

    Matematyczny efekt placebo zapachu kawy

    1.Zgadzam się: wyzwolone zapachem kawy pobudzenie typowe dla reakcji na jej spożycie, to klasyczne warunkowanie pawłowskie (reakcja odruchowa na skojarzony bodziec). 2.Nie zgadzam się: czynnik obojętny jednak wywołał reakcję. A dla pogodzenia obu stanowisk: dzwonek Pawłowa i zapach kawy (różne od bodźca zasadniczego, a więc nie spełniające kryterium badania efektu placebo ) rejestrowane w mózgu przez, odpowiednio: ośrodki słuchu i węchu, wywołują cudownie reakcje fizjologiczne (wydzielanie śliny i zmianę samopoczucia). I tu zaczyna się placebo. Można się domyślać, że Twoje negatywne skojarzenia z kawą znalazłyby odzwierciedlenie w tym badaniu: poczułabyś się gorzej. Jak nie patrzeć: też placebo ( wiem co to nocebo).
  17. Naukowcy ze Stanford University wykorzystali namagnetyzowany przewód do przechwycenia komórek nowotworowych swobodnie poruszających się w krwi chorego. Technika ta może wkrótce posłużyć do wczesnej diagnozy nowotworów. Najpierw do układu krwionośnego wprowadza się namagnetyzowane nanocząstki, które przygotowano tak, by przyczepiały się do komórek nowotworowych. Po wprowadzeniu do żyły przewód wyłapuje te nanocząstki z przyczepionymi doń komórkami. Technika, którą przetestowano dotychczas na świniach, pozwala na wychwycenia od 10 do 80 razy więcej komórek nowotworowych niż inne techniki wykrywania nowotworów we krwi. To czyni ją potencjalnie bardzo użytecznym narzędziem do wczesnej diagnostyki. Może być ona wykorzystana również do oceny skuteczności terapii antynowotworowej. Jeśli terapia taka będzie skuteczna, we krwi powinno pojawić się więcej komórek, co jest spowodowane obumieraniem guza i odrywaniem się od niego komórek, następnie, po skurczeniu się guza, liczba komórek we krwi powinna się zmniejszyć. Naukowcy skupiają się na wykorzystaniu przewodu w nowotworach, jednak przyznają, że może on mieć znacznie szersze zastosowanie. Można go użyć w każdej innej chorobie, w przebiegu której we krwi pojawiają się charakterystyczne dla niej molekuły czy komórki. Wyobraźmy sobie, że badamy pacjenta pod kątem infekcji bakteryjnej, krążącego resztkowego DNA nowotworowego czy komórek odpowiedzialnych za stany zapalne. W każdym z tych przypadków przewód oraz nanocząstki pomogą wzmocnić sygnał i tym samym wykryć chorobę, mówi profesor Sanjiv Gambhir, główny autor badań. Nowa technika wykrywania komórek nowotworowych we krwi może okazać się bardzo użytecznym narzędziem. Teoretycznie do wykrycia nieprawidłowych komórek wystarczyłoby pobranie krwi i jej zbadanie pod mikroskopem. Problem jednak w tym, że w wielu przypadkach we krwi znajduje się bardzo mało komórek nowotworowych, pobierając więc krew możemy nie pobrać żadnej z nich. Przewód i namagnetyzowane nanocząstki powinny poradzić sobie z tym problemem. Niewielki przewód można umieścić w ciele pacjenta na dłuższy czas, co znakomicie zwiększa szansę, że przyczepią się do niego nanocząstki z dołączonymi do nich komórkami. Naukowcy nie starali się jeszcze o zgodę na przeprowadzenie testów swojej technologii na ludziach. Podczas badań na świniach przewód był wprowadzany do żyły w pobliżu ucha świni. Żyła ta jest podobna do żyły na ludzkim ramieniu. I to właśnie tam naukowcy mają zamiar umieszczać swój przewód. Wstępne wyniki badań są bardzo obiecujące. Wykazały one bowiem, że przewód, w porównaniu do 5-mililitrowej próbki krwi pobranej za pomocą strzykawki, przyciąga nawet 80-krotnie więcej komórek nowotworowych. Jego maksymalna skuteczność jest więc taka, jak skuteczność pobrania i przebadania 80 próbek krwi. A wszystko to w zaledwie 20 minut. « powrót do artykułu
  18. Jajcenty

    Matematyczny efekt placebo zapachu kawy

    Leki homeopatyczne są idealnym przykładem placebo w sensie Jajcentego, o ile mierzymy* skutek. Pacjent dostaje wodę i zdrowieje, mimo że miał grzybice ucha. To jest moc *) mierzymy, a nie pytamy: to jak się dzisiaj czujemy?
  19. Jajcenty

    Zidentyfikowano chleb co najmniej 4 tys. lat starszy od początków rolnictwa

    Niewielu rzeczy jestem pewien tak bardzo, ja tego, że nie jesteś autorem gramatyki języka polskiego. Popełniłeś zabawny lapsus, nie widzisz go, nawet kiedy zwrócono Ci na niego uwagę. Jak na aspirującego do tytułu Wiedzącego - słabo.
  20. Usher

    Matematyczny efekt placebo zapachu kawy

    @thikim Nie wszystkie środki homeopatyczne są tak rozcieńczone (czytaj nieobecne) jak w oscillococcinum. W homeopatii stosuje się różne stopnie rozcieńczenia, ujmując najprościej, proporcjonalne do aktywności substancji czynnej. Środki homeopatyczne są często preparatami złożonymi, więc substancje najsłabiej rozcieńczone są do możliwe wykrycia prostymi metodami analitycznymi. Przy większych rozcieńczeniach faktycznie może być średnio jedna cząsteczka substancji aktywnej w jednej dawce preparatu lub nawet mniej. Jeśli chodzi o placebo, to nie była definicja, tylko popularne ujęcie, dalekie od ścisłości, bo przy badaniu efektu placebo istotny jest też fakt niemożliwości szybkiego (organoleptycznego) odróżnienia placebo od lekarstwa. Opisane w artykule badania nie spełniają tego kryterium (i nie wiem jak można je przeprowadzić, aby je spełniały), więc nie można ich nazwać badaniami efektu placebo.
  21. grzegorj

    Zidentyfikowano chleb co najmniej 4 tys. lat starszy od początków rolnictwa

    Jak już wyżej pisałem, nie mogło. Niezręcznością było napisanie o mieleniu, przesiewaniu i zgniataniu przodków, a nie użycie słowa „przodkowie”, co także pisałem. Obecnie nie ma to już zresztą żadnego znaczenia, bo tekst artykułu został poprawiony.
  22. @bea. Po pierwsze, nie rozpychaj się swoimi dociekaniami. Nie do tego służy wytłuszczenie (pogrubienie) tekstu. Po drugie, obejrzyj sobie dowolny serial typu CSI. Teraz do rzeczy - jeśli pieprzyków jest mało, ich rozmiary mierzymy linijką i zapisujemy na piechotę. Robimy zdjęcie każdego pieprzyka z osobna, aby sprawdzić, czy nie zachodzi zmiana kształtu w czasie. Jeśli pieprzyków jest dużo, a taki problem poruszasz, można zapewne znaleźć wystarczająco mały w miarę płaski wycinek skóry, gdzie jest ich duże zagęszczenie. Zdjęcia robi się w tym samym miejscu (np. kładąc rękę na biurku) i przy tym samym oświetleniu (sztucznym, np. biurkową lampą halogenową). Zdjęcie robimy ze stałej wysokości (odległości), np. z górnej krawędzi monitora (możemy kupić statyw), a dla ułatwienia przeskalowania różnych zdjęć obok ręki na białej kartce kładziemy linijkę z wyraźną podziałką. Oczywiście rękę, kartkę i linijkę za każdym razem kładziemy w tych samych miejscach, np. zaczynając od krawędzi biurka. Rozmiary pieprzyków oczywiście też zapisujemy. Nawet proste darmowe aplikacje do obróbki zdjęć potrafią zrobić rzeczy następujące: - obrócić zdjęcie z dokładnością do jednego stopnia; - przeskalować jedno ze zdjęć, aby uzyskać dopasowanie obrazu (np. podziałki na linijce) z dokładnością do jednego piksela; - skorygować kolorystykę zdjęcia (możemy wykorzystać białą kartkę do korekty balansu bieli); - odwrócić barwy na jednym ze zdjęć (zamienić je w negatyw); - nałożyć negatyw na pozytyw (to już chyba nie wszystkie programy potrafią). Po nałożeniu na siebie jednego zdjęcia i jego negatywu w rezultacie powinna wyjść w miarę jednolita zbliżona do szarości płaszczyzna. Jeśli zrobimy korekcję barwną pozytywu, aby zasymulować zmianę oświetlenia, po nałożeniu nieskorygowanego negatywu płaszczyzna przestanie być jednolicie szara i jednobarwna - zmiany jasności i koloru będą odpowiadały zastosowanej korekcie, ale będą to zapewne przejścia gradientowe, płynnie rozmyte po całej powierzchni. Jeśli negatyw będzie przesunięty względem pozytywu, na zdjęciu pojawią się kontury obiektów przesunięte w jedną stronę; jeśli jedno zdjęcie nieco przeskalujemy, wszystkie obiekty zyskają konturowe obwódki. Jeśli po dopasowaniu przesunięcia, obrotu i skali nałożone zdjęcia nadal nieco się różnią, pozostaną widoczne wyraźnie odgraniczone przebarwienia i kontury różniących się szczegółów: - Ciemny pieprzyk na pozytywie starego zdjęcia i jasny negatyw powiększonego pieprzyka na nowym zdjęciu w sumie dadzą ciemną plamę starego pieprzyka i jasną obwódkę jego przyrostu. - Jeśli jeden z pieprzyków zmieni barwę, po złożeniu otrzymamy w tym miejscu plamę rozmiaru pieprzyka jaśniejszą lub ciemniejszą od otoczenia, być może zabarwioną na inny kolor. Teraz przystępujemy do pomiaru obiektów, których nie dało się dopasować, aby się upewnić, że różnica jest rzeczywista. Różnica może bowiem wynikać np. z pochylenia aparatu czy przekręcenia ręki, co wymagałoby kolejnej korekty przez nieproporcjonalne zniekształcenie (rzutowanie – kłaniają się podstawy rysunku technicznego) jednego z obrazów (a to potrafi nawet MS Paint!). W wolnej chwili możesz sprawdzić, czy zmyślam… @ex nihilo Zwróć uwagę, że ten test ma grać rolę badań przesiewowych. Zmniejszenie nietrafności z 20% do 10% to dwukrotne zmniejszenie zbędnych wydatków na kosztowne i czasem bolesne (biopsja) badania szczegółowe, więc się opłaca. Poza tym badania pomogą dokładniej określić współczynniki fałszywych pozytywów i fałszywych negatywów, a może się okazać, że tych ostatnich nie bardzo się da ograniczyć bez spełnienia dodatkowych warunków, a wtedyi test przestanie być tani albo ogólnie przydatny…
  23. ex nihilo

    Nauka w San Escobar

    No to wierzcie... Wasza sprawa, nie moja :D A o czymś takim jak prawdopodobieństwa słyszał? https://pl.wikipedia.org/wiki/Projekcja_(psychologia) No i tyle. A czy przyjmiesz to do wiadomości, to mnie nie obchodzi. Do wierzenia Cię nie namawiam, bo to nie moja zabawka, ale jak chcesz, to sobie wierz (albo nie wierz).
  24. ex nihilo

    Zidentyfikowano chleb co najmniej 4 tys. lat starszy od początków rolnictwa

    Ale takie skojarzenia wywołać mogło, co - pomimo formalnej poprawności (pomijam "ziarna") - jest co najmniej niezręcznością, no chyba, że byłoby to celowe.
  25. ex nihilo

    Australijczycy opracowali test do wykrywania czerniaka za pomocą badań krwi

    Nie widzę sensu wieloletnich badań klinicznych i długotrwałej procedury dopuszczenia w przypadku testu, który nie powoduje jakiegokolwiek ryzyka dla pacjenta, nawet gdyby miał mieć skuteczność znacznie mniejszą niż 80%. Biurokratyczna bzdura.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×